Ostatnia zagadka tajemniczego Borysa Bieriezowskiego
Nie żyje Borys Bieriezowski, niegdyś najbogatszy Rosjanin, człowiek, który wymyślił Władimira Putina, by wkrótce stać się jego wrogiem numer jeden. Postać skomplikowana jak cała historia postsowieckiej Rosji. Wiele wskazuje na samobójstwo. 67-letni oligarcha został znaleziony w rezydencji w Ascot.
Bieriezowski otrzymał w ostatnich kilkunastu miesiącach serię ciosów: utrata majątku, przegrany proces z Romanem Abramowiczem, kosztowny rozwód. By pokryć wydatki, zaczął wyprzedawać zabawki - luksusowy jacht, dzieła sztuki. Odsunął się od znajomych, pogrążył w depresji.
- Straciłem sens życia. Nie wiem, co dalej robić - miał powiedzieć na kilka godzin przed śmiercią reporterowi rosyjskiego wydania "Forbesa". Policja zbadała dom w Ascot pod kątem materiałów chemicznych i radioaktywnych. Nie znaleziono nic podejrzanego, co nie rozwiało podejrzeń części rosyjskich opozycjonistów, iż Bieriezowski podzielił los zamordowanych za granicą wrogów Kremla. Tym bardziej że biznesmen przeżył kilka zamachów na swoje życie.
Zanim oligarcha został naczelnym przeciwnikiem Putina, finansującym kolorowe rewolucje na obszarze postsowieckim, był bliskim współpracownikiem Borysa Jelcyna. To dzięki pieniądzom Bieriezowskiego nieznany szerzej Putin został prezydentem Rosji, co oligarcha uznał później za życiowy błąd. Rzecznik Putina oświadczył, że przed śmiercią biznesmen z brytyjskim paszportem miał wysłać do prezydenta list z przeprosinami. Współpracownicy Bieriezowskiego uznali podobne twierdzenia za absurd.
@RY1@i02/2013/059/i02.2013.059.00000060e.803.jpg@RY2@
ap
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu