Czy francuski prezydent to pingwin?
Takie pytanie nurtuje francuską opinię publiczną. A to za sprawą byłej pierwszej damy, która nagrała nową płytę. Co prawda premiera piosenek Carli Bruni, żony Nicolasa Sarkozy’ego, jest zapowiedziana na początek kwietnia, lecz już wywołała spory szum w mediach.
Bohaterem jednej z piosenek jest pingwin (po francusku określenie nie tylko ptaka nielota, lecz także osoby mocno zadufanej), który nie jest ani ładny, ani brzydki i który nie budzi żadnych emocji. Co wskazuje na to, że była modelka opisuje Francois Hollande’a?
Jak twierdzą eksperci cytowani przez dziennik "Le Figaro", przede wszystkim to, że śpiewa o pingwinie, iż jest "ni oui, ni non" (ani na tak, ani na nie) - a właśnie tak bardzo często charakteryzowany jest obecny prezydent Republiki. Ponadto wzrusza się nad jego losem, opisując, że "tak samotnie wygląda w swoim ogrodzie". To zaś, zdaniem dziennikarzy, jest nawiązaniem do oficjalnego zdjęcia Hollande’a, na którym pozuje wśród zieleni przed pałacem prezydenckim. Kolejny trop to wytknięcie "pingwinowi" braku dobrych manier. Francuzi pamiętają, że Hollande nie odprowadził do samochodu Sarkozy’ego opuszczającego Pałac Elizejski. Sam Hollande jednak chyba najbardziej się naraził Carli Bruni tym, że wygrał z jej mężem wyścig o fotel prezydencki.
Francois Hollande budzi kontrowersje nie tylko w show-biznesie, coraz większe oburzenie wzbudza także jego sytuacja rodzinna. Od początku media dużo miejsca poświęcały prezydenckiej partnerce Valerie Trierweiler, dziennikarce magazynu "Paris Match". Nawet nie tyle jej, ile temu, że żyje z prezydentem na kocią łapę.
Czy konkubina może jeździć na oficjalne wizyty? - pytali publicyści. Teraz sprawa zabrnęła dalej: jeden z przedsiębiorców, Xavier Kemlin, złożył skargę do sądu dotyczącą nadużywania środków publicznych. Chce w ten sposób wyrazić oficjalny sprzeciw wobec finansowania z podatków "życia kochanki prezydenta". Jak twierdzi, to absolutnie skandaliczne, by pieniądze obywateli były przeznaczane na utrzymanie kobiety, z którą społeczeństwo nie ma żadnych związków prawnych.
Wygląda jednak na to, że Francois Hollande nie przejmuje się ani piosenkami, ani pozwami sądowymi - na głowie ma o wiele poważniejsze sprawy. W czasie kiedy owe rewelacje pojawiły się we francuskich mediach, brał udział w unijnym szczycie. Wraz z innymi politykami Wspólnoty szukał oszczędności budżetowych i sposobów na zmniejszenie zadłużenia. I ewidentnie nie opuszczał go dobry humor - już po pierwszym dniu obrad pochwalił się, że Francja to jeden z lepszych uczniów Europy, bo udało się jej zmniejszyć deficyt budżetowy.
Francois Hollande nie ma w ojczyźnie łatwego życia
@RY1@i02/2013/054/i02.2013.054.000000700.803.jpg@RY2@
Klara Klinger dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Klara Klinger
dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu