Zawsze nienasyceni
Pozbawione realnej kontroli służby gromadzą wszystko, co mogą. Na wszelki wypadek
Symbolem informacyjnego nienasycenia tajnych służb stały się rewelacje byłego pracownika amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) Edwarda Snowdena. Dowiedzieliśmy się z nich, że nie ma takiego typu informacji, który nie interesowałby analityków agencji. NSA nie tylko gromadziła dane dotyczące połączeń telefonicznych i komunikacji elektronicznej, lecz także przeczesywała media społecznościowe, a nawet starała się osłabiać standardy kryptograficzne w sieci, aby łatwiej rozszyfrowywać dane.
Kiedy media zaczęły publikować materiały amerykańskiego sygnalisty, władze jako podstawę prawną umożliwiającą NSA prowadzenie działań na tak gigantyczną skalę wskazywały Patriot Act. Ustawa ta została uchwalona po zamachach 11 września. W ten sposób bezpośrednio powiązano działania agencji ze skłonnością do ograniczania swobód obywatelskich w imię bezpieczeństwa, co było dominującym wątkiem w dyskursie publicznym USA po 2001 r.
Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że podwaliny pod dzisiejsze działania NSA zostały położone już znacznie wcześniej, bo w 1981 r. Wtedy prezydent Ronald Reagan wydał rozkaz wykonawczy nr 12333, który zezwala na znacznie szerzej zakrojone działania w zakresie inwigilacji elektronicznej niż Patriot Act. Dla przykładu: o ile na mocy tej ostatniej ustawy agencja może gromadzić metadane połączeń (np. kto do kogo i kiedy dzwonił), o tyle rozkaz 12333 pozwala na nagrywanie samych połączeń. Co więcej, nakazuje on wprost przechowywanie połączeń, które zostaną nagrane przypadkowo i dotyczą osób, wobec których nie ma żadnych podejrzeń.
Co ciekawe, realizacja rozkazu nigdy nie została objęta żadną formą publicznego nadzoru, przede wszystkim ze strony Kongresu. Niedawno senator Dianne Feinstein, która przewodniczy senackiej komisji ds. wywiadu, przyznała w "Washington Post", że kierowanemu przez nią ciału nie udało się w wystarczający sposób przyjrzeć działalności służb pod kątem 12333.
Chęć natychmiastowego dostępu do wszystkich informacji, jak również możliwość ich bezterminowego przechowywania to zresztą przypadłość nie tylko amerykańskich służb. Przy okazji sprawy Snowdena okazało się, że tendencje do podobnych działań istnieją także po tej stronie Atlantyku. Głównym oskarżonym w Europie jest brytyjski wywiad elektroniczny GCHQ, który nie tylko prowadzi współpracę ze swoją amerykańską odpowiedniczką (m.in. umożliwiając jej wpinanie się w transatlantyckie kable internetowe), ale także sam prowadzi wiele programów masowego gromadzenia danych, podobnych do tych z NSA.
Podobne możliwości marzą się także wywiadowi niemieckiemu. Jak informował tamtejszy tygodnik "Der Spiegel", niemiecka BND planuje w najbliższym czasie inwestycje o wartości 100 mln euro, które w znaczący sposób podniosą możliwości przechowywania danych przez służbę.
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu