Niech żyje Krul
W drugim półfinale mistrzostw świata Argentyna zagra z Holandią. Dotąd "Pomarańczowi" przegrali z nimi tylko raz
Strzał w słupek Roba Rensenbrinka na Estadio Monumental w Buenos Aires do dzisiaj śni się po nocach Holendrom. Nadszedł czas, by wziąć rewanż na Argentyńczykach za niepowodzenie w finale mistrzostw świata w 1978 r. Dwie wielkie drużyny potkają się w środowym półfinale mundialu na Arena Sao Paulo.
Holendrzy grali w finałach mistrzostw świata trzykrotnie. Jeśli dostawali się do półfinału, nie przegrywali. A potem w decydującym meczu o Puchar Świata ani razu nie potrafili przechylić szali na swoją korzyść. Sobotnie półfinały tańszym kosztem przebrnęli Argentyńczycy. Ograli Belgię tylko jedną bramką, lecz uniknęli nerwów i oszczędzili siły, bo w przeciwieństwie do Holendrów nie musieli biegać w dogrywce i strzelać rzutów karnych. Jedynym minusem występu w Brasilii była strata Angela di Marii. Pomocnik Realu Madryt uszkodził mięsień uda i jego dalsze występy na mundialu stanęły pod dużym znakiem zapytania. Niektóre źródła donoszą nawet, że już nie zagra. Holendrzy musieli dać z siebie wszystko, by wyeliminować ekipę Kostaryki nadzwyczaj przygotowaną do turnieju pod względem fizycznym. Tempo meczu, nawet pod koniec dogrywki, było zawrotne. Zespół z Ameryki Środkowej nie tylko dotrzymywał kroku "Oranje", lecz sprawiał wrażenie lepiej znoszącego trudy piątego meczu na mundialu. Metamorfoza przeciętnej do tej pory drużyny ze strefy CONCACAF dawała do myślenia już w fazie grupowej, gdy pokonała Urugwaj i Włochy oraz zremisowała z Anglią. Działacze FIFA zdecydowali wtedy o dodatkowych kontrolach dopingowych graczy Jorge Luisa Pinto. Kostaryka grała mądrze taktycznie, w pięciu meczach z liczącymi się na świecie drużynami straciła tylko dwa gole. Gdy zawodzili obrońcy, niezwykłymi umiejętnościami popisywał się Keylor Navas.
Holendrzy atakowali w Salvadorze z prawdziwą furią, lecz tym razem piłka nie chciała wpaść do bramki. Widząc, co się święci, Louis van Gaal wyciągnął asa z rękawa. W ostatniej minucie dogrywki, gdy widmo rzutów karnych stawało się faktem, dokonał zmiany bramkarza. Kilka minut wcześniej Tim Krul przeprowadził za linią boczną solidną rozgrzewkę i trenował refleks przed serią rzutów karnych. Wszedł na boisko i zrobił swoje. Bramkarz Newcastle sięgnął piłki po strzałach Bryana Ruiza oraz Marcosa Ureny i stał się bohaterem Holandii.
Gdy Van Gaal robi zmiany na mundialu, to podnosi takich graczy z ławki, którzy dają drużynie zwycięstwo. - Czułem, że Krul jest lepszym wyborem na konkurs karnych, ale nie mam wątpliwości, że w półfinale zagra Jasper Cillessen - stwierdził. To wyczucie selekcjonera i jego dobry kontakt z podopiecznymi robią wrażenie. - To najlepsza grupa piłkarzy, z jaką kiedykolwiek pracowałem. Panuje w niej wspaniała atmosfera - podkreśla. To ostatnie jest dla wiecznie skłóconych "Pomarańczowych" niezwykłe. W ostatnich latach upowszechniano przekonanie, że Holendrzy po prostu nie potrafią inaczej rozgrywać wielkich turniejów jak tylko w klimacie niekończących się kłótni. Jak na ironię zmienił to trener, o którym w środowisku mówi się, iż jest zamordystą, a konflikty z niepokornymi piłkarzami to dla niego chleb powszedni. W Rio de Janeiro scen nienawiści nie widzieliśmy. Na zajęcia na obiekcie Flamengo Holendrzy wychodzą uśmiechnięci i pracują wzorowo. Podobny luz prezentują na konferencjach z dziennikarzami. I podczas meczów. W trakcie spotkania z Kostaryką Arjen Robben objął się za linią boczną z trenerem Pinto i chwilę sobie towarzysko gawędzili.
W ośmiu spotkaniach z Holandią Argentyna wygrała tylko raz. W 1978 r. w regulaminowym czasie utrzymywał się remis 1:1. To wtedy piłka po strzale Rensenbrinka trafiła w słupek i trzeba było rozegrać dogrywkę. W niej ekipa z Mario Kempesem w składzie zdobyła jeszcze dwa gole i tytuł mistrza świata. Tym razem drużyny spotkają się 9 lipca. Tego dnia, 198 lat temu, siły dowodzone przez generała Jose de San Martina wyparły Hiszpanów i kongres ogłosił niepodległość Zjednoczonych Prowincji La Plata. Narodowe uniesienie argentyńskich piłkarzy w trakcie meczu gwarantowane.
Będzie rewanż na Argentyńczykach za niepowodzenie z 1978 r.?
@RY1@i02/2014/129/i02.2014.129.000001600.803.jpg@RY2@
AP
Tak cieszył się holenderski bramkarz Tim Krul po zwycięstwie w rzutach karnych z Kostaryką
Krzysztof Kawa
Rio de Janeiro
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu