Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Kto wykończył Ribery’ego

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Zdaniem Francuzów Franck nie zagrał na mundialu przez swojego niemieckiego lekarza. Stosuje on dziwne metody leczenia: akupunkturę, homeopatię i... wyciąg z grzebienia koguta

Arjen Robben i Franck Ribery - na co dzień Holender i Francuz tworzą zabójczy dla rywali duet skrzydłowych Bayernu Monachium. Są tak skuteczni, że niemiecka prasa nadał im już przydomek "Robbery". Długo można by wyliczać wygrane przez tę dwójkę mecze. Do nich należał choćby finał Ligi Mistrzów z 2013 r. - zwycięzka bramka Robbena w spotkaniu z Borussią Dortmund padła po podaniu Riberyego.

Podczas trwającego mundialu Holender i Francuz znaleźli się po dwóch stronach barykady. Nie tylko ze względu na narodowość. Robben póki co gra w Brazylii fantastycznie. W dwóch meczach grupowych strzelił trzy gole, a w pierwszym - z Hiszpanią - pobił nadzwyczajny rekord. W akcji z 80. minuty biegł z prędkością 37 km/h. Tak szybko nie biegał jeszcze żaden piłkarz.

Francja również dobrze zaczęła mistrzostwa świata, ale Ribery śledzi poczynania kolegów w telewizji, bo nie zdołał wyleczyć kontuzji pleców

Co ciekawe, i za świetną formę Holendra, i za "uraz" Francuza odpowiedzialna ma być ta sama osoba - klubowy lekarz Bayernu, doktor Hans-Wilhelm Müller-Wohlfahrt.

W ocenie opiekującego się francuską kadrą doktora Francka Le Galla o absencji Riberyego zadecydowały metody leczenia stosowane przez Bawarczyków. - Franck gra w klubie, w którym na wszystkie schorzenia typu skręcona kostka, siniaki, naderwania mięśni czy skurcze stosuje się zastrzyki. My nie mogliśmy leczyć go w ten sposób, bo obecnie zwyczajnie boi się igły - narzekał przed mundialem Le Galle.

Müller-Wohlfahrt zrewanżował mu się opinią, że gdyby piłkarza leczono według jego zaleceń, to byłby gotowy do mundialu. Nie sprecyzował o jakie metody chodzi, niemniej krążą o nich legendy. Niektórzy nazywają je szamańskimi. Oficjalnie niewiele o nich wiadomo, bo nigdy nie zgodził się poddać ich naukowej weryfikacji.

Wiadomo, że z wykształcenia jest ortopedą, stara się jednak unikać używania chirurgicznego skalpela tak długo, jak to tylko możliwe. Bazuje na homeopatii, akupunkturze i dziwnych substancjach pochodzenia zwierzęcego, jak... wyciąg z grzebienia koguta. Kontuzjowanym piłkarzom wstrzykuje antyutleniacze, kwas hialuronowy i actovegin - specyfik wytwarzany z krwi cieląt, nazywany superwitaminą dla krwi i bardzo często spotykany w diecie dopingowiczów. Co prawda Światowa Agencja Antydopingowa oficjalnie go nie zabrania, ale pod warunkiem, że nie jest stosowany dożylnie.

- Pachnie tu Frankensteinem - ocenił swojego czasu Niemca Travis Tygart, szef Amerykańskiej Agencji Antydopingowej, ten sam, który przyczynił się do skazania Armstronga.

Z drugiej jednak strony jego metody są niesamowicie skuteczne, co widać nie tylko na przykładzie Robbena. - Miałem świetne propozycje z innych klubów, ale zdecydowałem się zostać w Monachium. Również z powodu doktora Müllera-Wohlfahrta, bo dzięki niemu mam pewność, że jeszcze wiele lat kariery przede mną - stwierdził, przedłużając kontrakt z Bayernem, Bastian Schweinsteiger. A lista pacjentów niemieckiego doktora nie ogranicza się tylko do piłkarzy z Monachium. Z jego usług korzystały takie sławy jak Boris Becker, Władimir Kliczko, Ronaldo (ten z Brazylii), Steven Gerrard, Paula Radcliffe czy Usain Bolt, a nawet celebryci spoza świata sportu, jak wokalista U2 Bono czy śpiewak operowy Luciano Pavarotti. "Der Doc", jak nazywają go w Niemczech, leczy też piłkarzy z innych klubów Bundesligi.

Trudno przesądzać, kto ma rację w przypadku urazu Riberyego. Główny zainteresowany zapewnia, że nie boi się zastrzyków. - Po prostu nie chciałem, żeby ktoś wstrzykiwał mi kortyzon [środek przeciwbólowy stosowany domięśniowo - red.]. Wiem, że to nie jest zbyt pomocne - stwierdził skrzydłowy Trójkolorowych, a niemiecka prasa przypomniała przy okazji historię sprzed czterech lat. Wtedy to Müller-Wohlfahrt oskarżył sztab medyczny reprezentacji Holandii o zaniedbania przy leczeniu kontuzji Robbena, który przez cały mundial w RPA miał grać z kontuzją uda (po turnieju leczył się kilka miesięcy).

Dziś 30-letni Holender biega po boisku jak źrebak. Nikt nie będzie zdziwiony, jeśli jesienią szaleć w Bayernie będzie również Ribery.

@RY1@i02/2014/120/i02.2014.120.000001600.101.jpg@RY2@

AP

W meczu Holandii z Hiszpanią Robben pobił piłkarski rekord prędkości - biegł 37 km/h

Hubert Zdankiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.