Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Przykład Japonii pokazuje, że nie wystarczy zmiana prawa

6 maja 2022
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Japoński kodeks pracy dostrzega potrzeby kobiet, ale zawodzi praktyka i system korporacyjny. O realiach kraju, który z jednej strony oferuje urlop menstruacyjny, a z drugiej jest na szarym końcu w rankingach równouprawnienia mówi japonistka Eliza Klonowska-Siwak

5a211e03-fa5f-45a7-9e08-be558ccbfae4-u7511d-eliza-klonowska-prasowe-37448189.jpg
Eliza Klonowska-Siwak, japonistka, wieloletni dyplomata oddelegowany do Tokio (2008-2018) i szefowa biura handlowego PAIH w Tokio (2018-2020), przewodnicz

Jak to jest być kobietą pracującą w Japonii?

Po raz pierwszy przyjechałam do Japonii w 1997 r., pracowałam podczas wakacji studenckich w firmie należącej do bardzo dużej grupy - japońskich kolei. Uderzyło mnie to, że poza licznymi w biurze OL - office ladies, praktycznie nie było tam kobiet na stanowiskach merytorycznych. Było ich tak mało, że nawet żadnej osobiście nie spotkałam, choć widziałam je na liście płac. Później, już jako szefowa polskiej placówki dyplomatycznej w Tokio, sama miałam początkowo kłopot z uzyskaniem uznania ze strony mężczyzn z powodu mojej płci. Zmieniało się to z czasem. Nadal jednak tylko 15 proc. wyższych stanowisk w biznesie zajmują kobiety, choć cel rządu to 30 proc. Luka płacowa w Japonii wynosi 30 proc. Kobiety często są lepiej wykształcone, bardziej się starają, m.in. ze względu na większe wymagania wobec nich i konieczność tzw. wykazania się, a mimo to, traktowane są gorzej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.