Dziennik Gazeta Prawana logo

Węgrzy wstają z kolan

18 grudnia 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Przelewające się od kilku dni przez Budapeszt wielotysięczne protesty mogą być największym wyzwaniem dla rządów Viktora Orbána. Uchwalenie tzw. ustawy o pracy niewolniczej, gwałtownie zwiększającej liczby godzin nadliczbowych do 400 rocznie, może zmienić stosunek do rządzącego Fideszu. Nowe przepisy podważają narrację władz węgierskich o budowie nowoczesnej, innowacyjnej gospodarki. Coraz popularniejsza jest teza, że nowelizacja prawa pracy została wprowadzona na potrzeby inwestujących na Węgrzech niemieckich koncernów samochodowych. Udział inwestycji zagranicznych w PKB Węgier sięgnął w 2017 r. 67 proc. W tym roku ten odsetek może jeszcze wzrosnąć. Równocześnie bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie i wynosi 3,8 proc. Rząd Viktora Orbána jest więźniem swojej antyimigracyjnej narracji i nie może szukać ratunku dla rynku pracy za granicą.

Liderzy związkowi zagrozili strajkiem generalnym, jeżeli prezydent János Áder podpisze nowelizację prawa pracy. Dziś ma dojść do spotkania w tej sprawie. László Kordás, lider „supercentrali” Sojuszu Węgierskich Związków Zawodowych (MaSzSz), zrzeszającej 280–370 tys. członków, rozesłał do ponad 150 organizacji związkowych zaproszenie na rozmowy poświęcone temu, jak wymusić na rządzie wycofanie się z ustawy o „pracy niewolniczej”. Skala protestów może wskazywać na to, że ekipa Viktora Orbána straciła swoje dotychczasowe świetne wyczucie nastrojów społecznych. © A12–13

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.