Dziennik Gazeta Prawana logo

W czasie COVID-19 w przetargach wolno zmieniać wiele, ale nie w każdej sytuacji

4 sierpnia 2020

W umowę o zamówienie publiczne można ingerować nawet po upływie pierwotnego terminu na wykonanie. Jednak tylko wtedy, kiedy ma to rzeczywisty związek z epidemią. Zdarza się, że wykonawcy nadużywają tego argumentu

Specustawa o COVID-19, konkretnie art. 15r, wprowadziła możliwość aneksowania umów. W ten sposób to, co przed koronawirusem w zamówieniach publicznych było niewyobrażalne, czyli np. całkowita zmiana asortymentu, jest dziś całkiem prawdopodobne i to bez zrywania kontaktów czy kar umownych. Przykładem niech będzie urząd, który tuż przed wybuchem epidemii koronawirusa zamówił sprzęt komputerowy. Jego dostarczenie w określonym czasie okazało się niemożliwe, bo jeden z komponentów, konkretna karta sieciowa, w czasie COVID-19 nie był produkowany. Wykonawca zamówienia potwierdził pisemnie ten fakt u producenta i zaproponował zmianę umowy. Po jej aneksowaniu zmodyfikowany w stosunku do pierwotnej specyfikacji sprzęt został dostarczony. W innym przypadku niezbędna okazała się kompletna zmiana zamawianego asortymentu. Bo mimo iż produkt stanowiący przedmiot umowy był i jest cały czas w ofercie, to dystrybutor potwierdził, że w związku z zaburzeniem łańcucha dostaw na polskim i europejskim rynku w praktyce jest on niedostępny. Zamawiający po uzgodnieniu z wykonawcą otrzymał więc komputery innego modelu, choć o zbliżonych parametrach.

Pozostało 90% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.