Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Firmy same wybierają sprzęt do przedszkoli

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Samorządy składają błędne wnioski o środki UE na modernizację zerówek w szkołach. Część z nich napisała je pod dyktando dostawców

Gminy w 2014 r. dostaną ponad 200 mln zł z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Za te pieniądze mogą dostosować swoje zerówki funkcjonujące przy szkołach podstawowych do potrzeb trzy- i czterolatków, którym rząd zobowiązał się do 2017 r. zapewnić miejsca w przedszkolach. Na jeden oddział samorząd może otrzymać prawie 88 tys. zł. Kwotę będzie mógł przeznaczyć m.in. na organizację placu zabaw, dostosowanie pomieszczeń, np. remont toalet, a także na zakup mebli i pomocy dydaktycznych. Jeśli na swoim obszarze samorząd ma kilka takich oddziałów, kwota może urosnąć nawet do kilkuset tys. zł. O te pieniądze toczy się walka dostawców sprzętu, pomocy szkolnych oraz multimediów.

Organizują oni gminom szkolenia, jak zrealizować projekt, a nawet oferują już wypełniony wniosek o dofinansowanie. Samorząd nie musi za niego płacić. W zamian za to ma kupić towary od firmy i jej podwykonawców. Eksperci ostrzegają: gmina, która zdecyduje się na niekonkurencyjny wybór dostawcy towarów, może stracić część, a nawet całość unijnego dofinansowania.

Gotowiec dla gminy

- Firmy oferujące pomoce dydaktyczne, meble czy place zabaw zaczęły zgłaszać się już od sierpnia, zanim program ruszył. Zapraszały nas na konferencje i oferowały pomoc w pisaniu wniosków - mówi Magdalena Tkaczyk z gminy Możeszczyn, która do wydania ma prawie 250 tys. zł.

Przedsiębiorcy powołują się przy tym na rzekome partnerstwo z resortami edukacji narodowej oraz infrastruktury i rozwoju. Oba resorty podkreślają, że to działanie bezprawne. Firma Moje Bambino posunęła się jeszcze dalej. Na specjalnej stronie: www.przedszkolewszkole.edu.pl oferuje gminom aplikację, która umożliwia ściągnięcie na własny komputer wypełnionego wniosku zawierającego przykładowe zakupy wraz z uzasadnieniem. Dzwoniąc pod podany numer, można dowiedzieć się, że firma podejmie się realizacji projektu w 100 proc. Dostarczy wszystkie artykuły, które zostaną wybrane razem z gminą.

Oficjalne stanowisko firmy jest jednak zupełnie inne.

- My tylko pomagamy wybrać produkty. Do niczego gmin nie zobowiązujemy - podkreśla Agnieszka Skorodzień z firmy Moje Bambino.

Z jej strony internetowej jest odesłanie do urzędów marszałkowskich i wojewódzkich urzędów pracy oraz podany kontakt do konsultanta firmy na dane województwo.

- Nie upoważnialiśmy nikogo do takich działań - oburza się Aleksandra Marzyńska, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Kontakt z listy

Przedsiębiorcom łatwo jest dotrzeć do gmin, które są uprawnione do pozyskania dofinansowania z UE. Ich wykaz przygotowało Ministerstwo Edukacji Narodowej.

- Nie skorzystaliśmy z tych usług, bo wydawały nam się mało czytelne - zapewnia Anna Lis-Dąbkowska z gminy Przywidz w woj. gdańskim.

Zdaniem rozmówców DGP nie brakowało jednak samorządów, które zdecydowały się na taki rodzaj współpracy.

- Wniosek jest przygotowany bardzo profesjonalnie. Wiem, że niektóre gminy korzystały z takiego gotowca. Podejrzane może być tylko to, że będą miały identyczne zapotrzebowanie. My wniosek przygotujemy sami. Właśnie zbieramy zgłoszenia od nauczycieli. Kupimy tylko to, co jest nam potrzebne, a nie to, co chce nam zaoferować firma - podkreśla Bernadetta Krasuska z gminy Bobrowo w woj. kujawsko-pomorskim.

W niektórych urzędach marszałkowskich trwa właśnie ocena zgłoszeń od gmin. Okazuje się, że jest w nich bardzo dużo błędów i są zwracane gminom do poprawienia. Urzędnicy nie chcą tego jednak wiązać z działalnością firm współpracujących z samorządami.

- Podczas oceny formalnej wniosków nie zidentyfikowaliśmy, aby były one przygotowane przez inne podmioty niż gminy - podkreśla Magdalena Pisarewicz, rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.

Jednak na Dolnym Śląsku uwagę oceniających wnioski zwróciło to, że zgłoszenia samorządów do projektu są niespójne. - Częstym błędem jest np. wskazanie innej liczby planowanego do zakupienia sprzętu w części opisowej wniosku, w budżecie projektu oraz w uzasadnieniu - zauważa Aleksandra Perz z UM Wojewdztwa Dolnośląskiego.

Poza tym gminy planują często zakup rzeczy, które nie są przydatne do przedszkola. Nie potrafią też wskazać, jaki jest cel dokonania danego zakupu.

- Np. jedna z gmin wpadła na pomysł kupienia laptopa dla każdego dziecka uczęszczającego do oddziału przedszkolnego. Kwestionujemy takie zakupy, bo 4-latek nie potrzebuje indywidualnego komputera - podkreśla Aleksandra Perz.

Urzędnicy zapowiadają, że gminy będą musiały poprawiać wnioski aż do skutku.

W żadnym województwie procedura oceny wniosków jeszcze się nie zakończyła. Gminy nie otrzymały więc jeszcze pieniędzy ani nie dokonywały zakupów. Środki dostaną w 2014 r. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju (MIR) już teraz ostrzega, że ich wydawanie musi się odbyć przy zachowaniu przejrzystości, uczciwej konkurencji oraz równym traktowaniu wykonawców. Zaleciło dyrektorom szkół i organom prowadzącym zwrócenie szczególnej uwagi na transparentność procesu wyboru towarów i usług.

Obejście prawa

Kwotę prawie 88 tys. zł gmina będzie musiała wydać zgodnie z prawem zamówień publicznych. - Zakup towarów u jednego dostawcy wybranego dowolnie, bez zastosowania przepisów tej ustawy, nie jest dopuszczalny - przypomina Piotr Popa, rzecznik prasowy MIR.

Włodzimierz Dzierżanowski z Grupy Doradczej Sienna dodaje, że w przypadku takiego projektu asortyment jest bardzo zróżnicowany.

- Gmina nie musi kupować sprzętu komputerowego, zabawek i wyposażenia kuchni razem. Są to różne zamówienia i każde z nich powinno być odrębnie oceniane pod kątem tego, czy istnieje obowiązek stosowania ustawy - tłumaczy.

Dodaje, że jeśli gmina zdecyduje się je połączyć i razem przekroczy kwotę 14 tys. euro, to powinna zrobić przetarg.

- Jeśli dokona zakupów oddzielnie od tego samego wykonawcy, to jest klasyczne działanie w celu obejścia prawa. A ono jest nieważne z mocy prawa. Bardzo trudno będzie uznać taki wydatek za prawidłowy - podkreśla Włodzimierz Dzierżanowski.

Niekonkurencyjny wybór dostawców może mieć dla samorządu dotkliwe konsekwencje. Przestrzeganie tych zasad jest weryfikowane już podczas realizacji projektu, a zwłaszcza podczas kontroli.

- Naruszenie ustawy o zamówieniach publicznych może skutkować konsekwencjami finansowanymi, w tym nawet zwrotem całości otrzymanego dofinansowania - przypomina Aleksandra Marzyńska.

Gmina, która zdecyduje się na niekonkurencyjny wybór dostawcy, może stracić dofinansowanie

@RY1@i02/2013/242/i02.2013.242.18300080a.803.jpg@RY2@

Pieniądze z EU dla zerówek w szkołach podstawowych

Beata Lisowska

beata.lisowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.