Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie trzeba przetargów, by patrzeć władzy na ręce

27 czerwca 2018

To już przesądzone. Próg, do którego nie trzeba stosować procedur zamówieniowych, będzie wyższy. Nowe przepisy mają jednak zapewnić przejrzystość także poniżej niego

Podkomisja sejmowa, która pracuje w sumie nad pięcioma projektami nowelizacji przepisów o zamówieniach publicznych, na razie odłożyła dyskusję nad tym, do jakiej kwoty nie powinno się organizować przetargów. Przypomnijmy: dzisiaj próg ten wynosi 14 tys. euro, rząd proponuje jego podwyższenie do 30 tys. euro, a posłowie PO do 50 tys. euro.

- Ważniejsze od ostatecznej kwoty, która zawsze przecież musi być arbitralnie ustalona, jest wprowadzenie reguł, które zapewnią konkurencyjność i przejrzystość poniżej progów - przekonywał w piątek podczas debaty zorganizowanej przez Fundację Republikańską poseł Adam Szejnfeld (PO), przewodniczący podkomisji.

Czysty jak wójt

Zaproponowany przez posłów pomysł jest prosty i bardzo dobrze oceniany przez ekspertów. Poniżej progu, od którego obowiązywać będą przetargi, urzędnicy i tak będą musieli, najprawdopodobniej w internecie, ogłaszać chęć udzielenia zamówienia. Dzięki temu zainteresowane firmy dostaną szansę na przedstawienie swoich ofert nawet bez prowadzenia sformalizowanych procedur. Po zawarciu umowy urząd także udostępni stosowną informację na temat, wskazując, kto i za ile będzie realizować zlecenie.

- Pomysł jest taki, by ludzie wiedzieli, co robi ich wójt. Gwarantuję, że dzisiaj, nawet organizując w pełni sformalizowany przetarg, jeśli będzie chciał, to znajdzie sposób, by zamówienie trafiło w ręce jego szwagra. Co więcej, powie, że właśnie ze względu na procedury nie mógł nic zrobić. A jeśli przetargu nie będzie, a ludzie dowiedzą się, że zlecenie trafiło do tego szwagra, to od razu będą wiedzieli, że coś tu jest nie tak - przekonywał Adam Szejnfeld.

Opozycja zadeklarowała, że poprze ten pomysł.

- Zgodzę się, że to będzie bardziej nakłaniało do oszczędnego i racjonalnego wydawania publicznych środków - przyznał uczestniczący w dyskusji poseł Jerzy Szmit z PiS.

- Przy czym warto rozważyć również wprowadzenie obowiązku publikowania informacji na temat tego, jak ostatecznie zostało zrealizowane zamówienie - dodał.

Zaznaczył jednak, że jego zdaniem progi również spełniają pewne zadanie i ważne jest, na jakiej wysokości zostaną określone. Reprezentowany przez niego klub opowiada się za ich podwyższeniem do kwoty 30 tys. euro, co jest zgodne z propozycją zawartą w projekcie rządowym.

Obserwatorzy życia politycznego zastanawiają się, skąd wziął się rozdźwięk między propozycjami rządowymi a poselskimi.

- Jak to jest, że zaplecze rządu, jakim jest największy klub parlamentarny, wychodzi z bardzo interesującym projektem, a rząd staje do niego w kontrze - pytał Paweł Przychodzeń, ekspert Fundacji Republikańskiej.

Poseł Adam Szejnfeld przekonywał, że to nic nadzwyczajnego. Co więcej, świadczy o tym, że PO jest otwarta na dyskusję.

- W Polsce często podnosi się zarzut, że właściwie nie ma demokracji, a Sejm jest maszynką do głosowania. Gdy zaś pojawia się projekt, który mówi: "Zaraz, rządzie, my, posłowie, mamy tu nieco inne zdanie", to też jest niedobrze - ironizował. A na poważnie już wyjaśniał, że tematyka zamówień jest na tyle istotna, że im więcej wokół niej toczy się dyskusji, tym lepiej.

Krytyczny jak rząd

Część rozwiązań proponowanych w projekcie poselskim zasugerowały środowiska skupiające przedsiębiorców.

- To inicjatywa oddolna i dowód na to, że posłowie potrafią słuchać partnerów społecznych - zauważył Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Urząd Zamówień Publicznych początkowo proponował podwyższenie progu do 20 tys. euro, ostatecznie jednak rząd zdecydował się na 30 tys. euro. W tej chwili w uzgodnieniach międzyresortowych znajduje się projekt stanowiska rządu wobec poselskiej propozycji, w którym krytykuje się ją jako zbyt daleko idącą.

"Podwyższenie progu bagatelności do 50 tys. euro netto (bez VAT) spowoduje wyłączenie z systemu zamówień publicznych około 72 tys. zamówień o łącznej wartości 7,5 mld zł. Projektowana zmiana doprowadzi do ograniczenia dostępu przedsiębiorców, a w szczególności małych i średnich przedsiębiorców, do rynku zamówień" - uznali prawnicy UZP.

Według planów ma to nastąpić z początkiem przyszłego miesiąca.

@RY1@i02/2013/210/i02.2013.210.18300010a.802.jpg@RY2@

Skutki podniesienia progu dla rynku zamówień

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.