Powstaje całościowy kodeks zamówień publicznych
Przetargi
W Sejmie jest już pięć projektów nowelizacji dotyczących zamówień publicznych, kolejne są przygotowywane. Tymczasem klub Prawa i Sprawiedliwości pracuje nad całkowicie nową ustawą, która od podstaw przemodelowałaby cały system.
- To projekt stricte merytoryczny, niemający politycznego charakteru, więc mam nadzieję, że koalicyjni posłowie zdecydują się nad nim pochylić. Bo chyba nikt już nie ma wątpliwości, że po tylu nowelizacjach dotychczasowej ustawy czas najwyższy na napisanie jej na nowo - mówi poseł Jerzy Szmit, inicjator projektu.
Rangę przepisów ma podkreślić już sam rodzaj regulacji - mają stanowić kodeks. Być może poza zapisami dotyczącymi zamówień wejdą do niego również te dotyczące partnerstwa publiczno-prywatnego, koncesji, a nawet zasad powierzania podmiotom prywatnym zadań publicznych (np. organizacjom pożytku publicznego). Przesądzone zostanie też, że materia zamówień publicznych należy do systemu prawa cywilnego. To istotne, gdyż coraz częściej lansowana jest teza, że chodzi o prawo administracyjne. Cywilistyczny charakter podkreślałby zaś równość stron i swobodę zawierania umów.
Z przygotowanych przez posłów PiS założeń wynika, że podstawowym celem regulacji jest efektywność wydatkowania środków publicznych. Dlatego muszą one być elastyczne oraz zapobiegać pochopnemu wykluczaniu wykonawców. Cel dodatkowy, jakim ma być zapobieganie korupcji, nie powinien krępować decyzyjności urzędników. A realizować go można przede wszystkim poprzez kontrole z zastrzeżeniem, że mają one być przeprowadzane przede wszystkim pod kątem efektywności wydawania pieniędzy podatnika.
Co ciekawe, nowa ustawa ma nie kłaść nacisku na szybkość procedur przetargowych.
"Sukcesem zamówienia nie jest zawarcie umowy, lecz zakończenie realizacji zamówienia. Wszelkie działania zmierzające do tego, nawet, jeśli powodują przedłużenie postępowania, są właściwe" - napisano w założeniach. Dzisiaj polskie przetargi są jednymi z najszybszych w całej UE. Coraz częściej jednak słychać głosy, że dzieje się to kosztem jakości.
Regulacje mają wykraczać poza same procedury zamówieniowe. Przygotowując postępowanie, urzędnicy mają najpierw podejmować decyzję, czy jest ono w ogóle potrzebne. Być może lepszym pomysłem byłby outsourcing albo partnerstwo publiczno-prywatne? Jeśli zdecydują się udzielić zamówienia, to na innych zasadach niż teraz. Wykonawcy nie powinni być obciążani wszystkimi rodzajami ryzyk. Nie można im też przypisywać odpowiedzialności za zdarzenia, na które nie mają wpływu. Co więcej - urzędnicy mieliby odpowiadać za doprowadzenie wykonawcy do upadłości z powodu narzucenia mu niekorzystnych warunków.
"Zamówienia publiczne nie są grą o sumie zerowej. Nie jest tak, że im więcej zyskuje wykonawca, tym więcej traci zamawiający. Zamawiający i wykonawcy mają wspólny cel: możliwie najlepsze wykonanie zamówienia" - przekonują projektodawcy.
Inne propozycje to: wybór oferty na podstawie innych kryteriów niż tylko cena, przywrócenie odwołań w pełnym zakresie, także przy mniejszych zamówieniach obniżenie opłaty od skargi na wyroki Krajowej Izby Odwoławczej.
Kiedy powstanie ostateczna wersja projektu?
- Na pewno musimy poczekać na efekty pracy europejskiego prawodawcy, który pracuje nad projektami nowych dyrektyw dotyczących zamówień publicznych. Chcemy je uwzględnić w swoim projekcie. Samo napisanie przepisów nie zajmie prawnikom zbyt wiele czasu. Ważne, byśmy do tego czasu wypracowali najważniejsze zasady, jakimi powinna kierować się nowa ustawa - wyjaśnia poseł Jerzy Szmit.
133 mld zł był wart rynek zamówień publicznych w 2012 r.
Sławomir Wikariak
Projekt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu