Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przepisy łatwo obejść, ale może nie warto

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Z pewnym zniesmaczeniem obserwuję reakcje niektórych urzędników odpowiedzialnych za przetargi na nowe przepisy nakazujące stosowanie pozacenowych kryteriów ofert. Rozumiem, że nikt nie lubi zmian, rozumiem, że czasem rzeczywiście nowe prawo może być trudne do stosowania. Nie rozumiem natomiast, dlaczego niektórzy od początku kombinują, jak obejść nowe regulacje, i nawet przez moment nie zastanowią się, jak je wykorzystać do własnych celów.

Gwoli przypomnienia - 19 października weszła w życie nowelizacja ustawy z 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r., poz. 907 ze zm.). Zgodnie z nią, pomijając standardowe zakupy, zamawiający muszą stosować w przetargach inne niż cena kryteria. Przepisy podpowiadają przykładowe, np. jakość, funkcjonalność, parametry techniczne, aspekty środowiskowe, społeczne, innowacyjne, serwis, termin wykonania zamówienia oraz koszty eksploatacji. To jednak jedynie przykładowy katalog. Przepisy pozwalają na stosowanie dowolnych kryteriów, byleby tylko miały sens. Podobnie przepisy nie narzucają też wagi, jaką należy przypisać pozacenowym kryteriom.

Już przed wejściem w życie nowych przepisów na forach internetowych rozgorzały dyskusje, jak należy je stosować, jakie kryteria poza tymi bezpośrednio wskazanymi w ustawie można wymyśleć, w jakich sytuacjach będą one miały sens, a w jakich nie. Niestety część rozmówców zastanawia się jedynie nad tym, co zrobić, by kontrolerzy się nie przyczepili. Niektórzy nawet wprost wyśmiewają tych, którzy kombinują, jak racjonalnie zastosować nowe przepisy. I chełpią się, że sami mają je w nosie, bo przecież tak łatwo je obejść. Wystarczy przypisać cenie 99 proc. wagi, dodać byle jakie kryterium o znaczeniu 1 proc. i sprawa załatwiona. Kontroler się nie przyczepi, bo norma będzie wypełniona. A że bez sensu? Za to przecież sankcji nie przewidziano.

Nie będę pisał o tym, co sądzę o takim podejściu, ani o tym, jak bardzo ugruntowuje ono stereotypy na temat urzędniczego betonu. Zdaję sobie bowiem sprawę, że i tak nikogo w ten sposób nie przekonam i część kryteriów będzie kreowana wyłącznie w taki sposób, by cena nadal decydowała o wszystkim.

Mam jednak nadzieję, że takie przetargi będą stanowiły mniejszość. Bo wbrew powszechnej opinii przy większości zamówień nie trzeba odkrywać Ameryki, by zastosować pozacenowe kryteria. Czy tak trudno posłużyć się kryterium okresu gwarancji? I przypisać mu powiedzmy 20 proc. wagi. Nadal cena będzie przeważać, ale jeśli okaże się, że któraś z firm zamiast standardowego roku da trzy lata gwarancji, to być może będzie opłacać się zapłacić nieco więcej. Inny przykład - czas reakcji serwisu informatycznego. Jeśli zamawiającemu zależy na tym, by był on możliwie krótki, ale jednocześnie nic się nie stanie, jeśli wyznaczy pewne widełki, to może warto tym kryterium zrównoważyć cenę?

Przykłady można mnożyć. Weźmy choćby odwieczny dylemat przy remontach dróg - lepiej wydać więcej, ale przeprowadzać je szybciej, czy na odwrót. Dotychczas jeśli decydowano się na szybkość, a więc mniejszą uciążliwość dla mieszkańców to po prostu wpisywano odpowiedni wymóg do specyfikacji. A może warto uczynić z czasu realizacji zamówienia jedno z kryteriów? Wówczas dylemat ten sam się rozstrzygnie. Decydować będzie bowiem bilans ceny i czas trwania inwestycji.

Specjalnie podaję najprostsze przykłady. Zdaję sobie bowiem sprawę, że stosowanie bardziej zaawansowanych może, zwłaszcza mniejszym zamawiającym, sprawiać niemałe problemy. Chodzi mi jedynie, by pokazać, że bez specjalnego wysiłku można wypełniać nowe obowiązki. I to bez uciekania się do fikcji prawnej.

Liczę jednak na to, że z czasem te bardziej zaawansowane także zaczną się upowszechniać. Dużą w tym rolę będzie miał do odegrania Urząd Zamówień Publicznych, który z jednej strony może sam podpowiadać wzorcowe rozwiązania, z drugiej zaś rozpropagowywać te stosowane z sukcesem przez różnych zamawiających. Jest na to szansa, bo ta sama nowelizacja, która wprowadziła obowiązek stosowania pozacenowych kryteriów, kładzie większy nacisk na rolę UZP w upowszechnianiu dobrych praktyk.

@RY1@i02/2014/219/i02.2014.219.088000200.802.jpg@RY2@

Sławomir Wikariak dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Sławomir Wikariak

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.