Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Firma startuje w przetargu? Etaty nie zawsze wymagane

27 czerwca 2018

Znowelizowane przepisy pozwalają wymagać od przedsiębiorców, by zawierali z pracownikami umowy o pracę. Od urzędników będzie jednak zależało, czy regulacja ta nie pozostanie martwa

Przyjęta w piątek ostatecznie przez Sejm nowelizacja ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907) ma skończyć z patologią zatrudniania na umowach śmieciowych przy realizacji inwestycji publicznych. Dzisiaj jest to normą, zwłaszcza że w 92 proc. przetargów jedynym kryterium jest cena. Chcąc zaoferować jak najniższą, wielu przedsiębiorców unika zatrudniania na etat, bo wiąże się to z dodatkowymi kosztami.

Nowelizacja, która wejdzie w życie 30 dni po jej opublikowaniu, dodaje do art. 29 ust. 4 punkt 4, który pozwoli wpisać do specyfikacji wymóg "zatrudnienia na podstawie umowy o pracę przez wykonawcę lub podwykonawcę osób wykonujących czynności w trakcie realizacji zamówienia publicznego na roboty budowlane lub usługi, jeżeli jest to uzasadnione przedmiotem tych czynności". Przepis do niczego nie zmusza zamawiających, a jedynie daje im możliwość stawiania wymagań związanych z zatrudnieniem. W praktyce wszystko więc będzie zależeć od urzędników.

- Na pewno część zamawiających sięgnie po ten przepis, zwłaszcza przy zamówieniach na usługi sprzątania czy ochrony. Od lat w branżach tych mówi się o tym, że walka cenowa doprowadziła do patologii i fatalnie odbija się na warunkach pracy w tych zawodach. Firmy schodzą z ceny, tnąc koszty pracy, czyli płacą jak najmniej pracownikom - wskazuje Witold Jarzyński, radca prawny w kancelarii Magnusson, redaktor naczelny pisma "Zamawiający. Zamówienia Publiczne w Praktyce".

W jakich przetargach urzędnicy powinni wymagać zatrudniania na etat?

- Wszędzie tam, gdzie koszty pracy stanowią istotny element cenotwórczy - tłumaczy Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Czystości. Chodzi o różnorodne usługi, od wspomnianych ochrony i sprzątania, po odśnieżanie ulic i catering. Z drugiej strony są też specyficzne usługi, przy których wprowadzenie takiego obowiązku nie będzie miało sensu. Przykładem mogą być szkolenia, prowadzone często przez niezależnych ekspertów.

Umów o pracę można będzie też wymagać przy robotach budowlanych. Ustawodawca doszedł zaś do wniosku, że forma zatrudnienia nie ma znaczenia przy dostawach.

Część zamawiających może się obawiać, że nowy wymóg spowoduje wzrost cen w przetargach.

- Mam nadzieję, że nie będzie to jednak miało wpływu na decyzje zamawiających. Nawet jeśli ceny tych zamówień wzrosną, to raczej nie na tyle, by miało to znaczący wpływ na budżety urzędów czy instytucji - ocenia Witold Jarzyński.

Urzędnicy powinni też pamiętać, że zgodnie z założeniami polityki krajowej i unijnej zamówienia publiczne mają uwzględniać aspekty społeczne. Związki zawodowe od lat powtarzają, że zawieranie przez administrację umów z firmami zatrudniającymi na śmieciówki jest nieetyczne.

- Tak naprawdę chodzi o interes zamawiających. Wiedząc, że pracownik jest zatrudniony na etat, mają oni większą gwarancję jakości jego pracy i tego, że będzie dyspozycyjny - zauważa Marek Kowalski.

Przypomina, że problem różnic cenowych między firmami zatrudniającymi na etat i na umowy śmieciowe i tak niebawem zniknie. Przesądzona jest bowiem nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1442 ze zm.), zgodnie z którą składki do ZUS mają być odprowadzane do wysokości płacy minimalnej. Dla przedsiębiorców przestanie mieć znaczenie, czy zatrudniają na podstawie umowy-zlecenia czy o pracę.

@RY1@i02/2014/169/i02.2014.169.18300010a.802.jpg@RY2@

W usługach największe różnice cenowe

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.