Ponad dwa razy więcej do wydania bez przetargu
Zamówienia publiczne
Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 z późn. zm.) podnoszącą z 14 tys. euro do 30 tys. euro próg, do którego nie trzeba organizować przetargu.
W praktyce oznacza to, że jeśli zamawiający oszacuje wartość zamówienia na niespełna 127 tys. zł netto, to nie będzie musiał stosować przepisów tej ustawy. Brutto wyda więc poza procedurami ok. 156 tys. zł. Przyjęta przez Sejm wersja jest zgodna z propozycją rządową. Nie wiadomo jednak, czy to ostateczna granica, do jakiej podwyższono próg. Wciąż bowiem trwają prace nad nowelizacją, której projekt przygotowali posłowie PO. Zgodnie zaś z nim bez przetargów można by wydać aż 50 tys. euro.
Bez zabezpieczeń
Podwyższenie progu do 30 tys. euro nie wzbudziło większych zastrzeżeń. Część posłów zwróciła jednak uwagę, że kwota ta jest już znacząca, dlatego zaproponowano wprowadzenie pewnych zabezpieczeń, które miały gwarantować przejrzystość przy wydawaniu tych pieniędzy. Klub PiS zgłosił poprawkę, zgodnie z którą przed zawieraniem umów o wartości wyższej niż 14 tys. euro, ale niższej niż 30 tys. euro urzędnicy zamieszczaliby stosowne ogłoszenia w Biuletynie Zamówień Publicznych. Następnie publikowaliby informacje o tym, do kogo ostatecznie trafiło dane zlecenie. Komisja gospodarki rekomendowała przyjęcie tej poprawki. Większość sejmowa opowiedziała się jednak przeciwko niej. Tymczasem wielu ekspertów zwraca uwagę, że dzięki takiemu rozwiązaniu obywatele mogliby patrzeć władzy na ręce. Lokalnej społeczności nie umknęłaby chociażby informacja, że wójt zatrudnił firmę swego szwagra. A teraz, aby zdobyć taką informację, zazwyczaj trzeba składać specjalny wniosek o dostęp do informacji publicznej.
Kultura inaczej
Prace nad nowelizacją toczyły się w przyspieszonym tempie, gdyż rządowi zależy na jak najszybszym wejściu w życie innych przepisów - liberalizujących zakupy dla środowisk naukowych i kulturalnych. Zgodnie z nimi przy pracach badawczych i naukowych, a także przy organizacji wydarzeń kulturalnych nie trzeba będzie organizować przetargów aż do kwoty 134 tys. lub nawet 207 tys. euro. W przeliczeniu na złote chodzić może nawet o 874 tys. zł netto, co oznacza, że bez procedur zamówieniowych wolno będzie wydać grubo ponad milion złotych brutto.
Kultura będzie mogła dodatkowo liczyć na jeszcze jedno ułatwienie. Otóż zgodnie z poprawką będzie można utajnić dane osobowe lub wysokość honorarium przy niektórych umowach dotyczących zakupu dzieł sztuki czy też organizacji wydarzeń kulturalnych.
- Antykwariusz sprzedający cenny rękopis do muzeum często nie chce, by ujawniano, że to on go sprzedał. Z kolei wybitny artysta, który godzi się dać zniżkę na konkretny koncert, nie chce, by ujawniono jego gażę. Bo w ten sposób sam sobie psuje rynek. Inny organizator w przyszłości również może domagać się podobnej zniżki - tłumaczył, zgłaszając tę poprawkę na posiedzeniu komisji gospodarki, jej autor, poseł Marcin Święcicki (PO).
Część posłów, także rządzącej koalicji, wyrażała obawy, że może to wręcz prowadzić do korupcji. Jako przykład wskazywali na gminne festyny. Po wejściu w życie nowych przepisów wójt nie będzie musiał ujawniać, ile pieniędzy zapłacił wykonawcom z publicznej kasy.
Klub PiS zaproponował wykreślenie tego przepisu. Większość posłów odrzuciła jednak tę poprawkę.
Sławomir Wikariak
Ustawa skierowana do Senatu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu