Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

UZP nie zgadza się z TSUE. Jest problem

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Polskie przepisy w sposób jednoznaczny nakazują eliminację z przetargów firm, które nie przedłużyły terminu związania ofertą. Tak uważa Urząd Zamówień Publicznych, którego zdaniem niedawne orzeczenie luksemburskiego trybunału w tym zakresie oparto na błędnym założeniu.

Przypomnijmy, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w postanowieniu z 13 lipca 2017 r. w sprawie C-35/17 uznał, że unijne regulacje stoją na przeszkodzie wykluczeniu z przetargu wykonawcy, który nie przedłużył terminu związania ofertą, o ile nie wynika to wprost z przepisów krajowych lub dokumentacji przetargowej. Stwierdził bowiem, że wszyscy przedsiębiorcy powinni od początku wiedzieć, na czym stoją, gdyż inaczej będziemy mieć do czynienia z nierównym traktowaniem uczestników przetargów.

Tymczasem polskie przepisy przewidują, że zamawiający tylko raz może zwrócić się do wykonawców o przedłużenie terminu związania ofertą. Jeśli zaś postępowanie się przedłuża - to przedsiębiorcy mogą sami z siebie przedłużać termin związania ofertą na kolejne okresy. W pierwszym przypadku nie ma wątpliwości, że brak zgody na przedłużenie terminu oznacza konieczność odrzucenia ich oferty. Wynika to wprost z art. 89 ust. 1 pkt 7a ustawy z 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1579 ze zm.). Co jednak, jeśli przedsiębiorca samodzielnie, już bez wezwania ze strony organizatora przetargu, nie przedłuży terminu związania ofertą? Zdaniem części prawników, powołujących się na unijny wyrok, zamawiający nie ma prawa w takiej sytuacji wykluczyć przedsiębiorcy. A wszystko dlatego, że nie ma do niej zastosowania art. 89 ust. 1 pkt 7a.

Urząd Zamówień Publicznych w swej analizie przekonuje jednak, że polskie przepisy przewidują odrzucenie oferty zarówno wówczas, gdy przedsiębiorca nie zareaguje na wezwanie zamawiającego, jak i wtedy, gdy samodzielnie nie przedłuży terminu. Dlatego też, zdaniem UZP, pytanie prejudycjalne Krajowej Izby Odwoławczej, na podstawie którego TSUE wydał swe postanowienie, opierało się na błędnym założeniu.

Ostatecznie o tym, jak traktować orzeczenie luksemburskiego trybunału - przesądzi orzecznictwo KIO, a być może w dalszej kolejności także sądów powszechnych. UZP dysponuje bowiem prawem zaskarżania wyroków KIO, z którymi się nie zgadza, i niewykluczone, że z niego skorzysta.

Nie wolno wykluczać wykonawcy, jeśli obowiązek, którego nie spełnił, nie wynika wyraźnie z przepisów lub dokumentacji przetargowej

SW

C2

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.