Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Gminy nie spełniają oczekiwań budowlanki

Problem dotyczy przetargów na drogi, ale też szpitale, muzea czy parki miejskie
Problem dotyczy przetargów na drogi, ale też szpitale, muzea czy parki miejskiefot. Piotr Tracz/Reporter
1 sierpnia 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Trudna sytuacja na rynku zagraża lokalnym inwestycjom. W ciągu roku liczba unieważnianych przetargów wyraźnie wzrosła

Generalni wykonawcy albo się nie zgłaszają, albo żądają za swoje usługi ceny wyższej niż w kosztorysie – wynika z sondy przeprowadzonej przez DGP w kilkudziesięciu miastach i urzędach wojewódzkich. Problem dotyczy już nie tylko przetargów na drogi, ale też szpitale, muzea czy parki miejskie.

Na realizacji nowych projektów zaś samorządom teraz szczególnie zależy. – Wybory zawsze przyspieszają decyzje o inwestycjach. A te przecież już niebawem. Ale to nie jedyny powód. Gminy nie chcą też stracić dofinansowania z UE – uważa Dariusz Blocher, prezes Budimexu.

W Malborku połowa z 36 ogłoszonych przetargów zakończyła się bez rezultatu. Miasto boryka się z problemem braku zainteresowanych firm już od zeszłego roku.

Rzeszów wylicza, że na 120 ogłoszonych w tym roku postępowań na wykonanie robót budowlanych ponad 40 unieważnił. – Przed rokiem nierozstrzygniętych pozostało ponad 30 przetargów – mówi Iwona Kosińska-Koś, dyrektor Wydziału Centralnego Zamawiającego UM Rzeszowa.

Nie lepiej jest w Częstochowie, która odsetek unieważnionych w tym roku postępowań szacuje na 30 proc. większy niż rok temu.

– Na 66 przeprowadzonych dotąd przetargów nierozstrzygniętych było 12, w tym siedem z powodu przekroczenia budżetu finansowego przeznaczonego na dane zamówienie. Ceny wzrosły na niektóre roboty budowlane nawet o 50 proc. – komentuje Sylwia Bielecka z biura prasowego UM Częstochowy.

W Olsztynie bez rozstrzygnięcia skończyło się w tym roku już 13 przetargów na roboty budowlane. W całym ubiegłym było 17 takich przypadków.

Z problemami borykają się praktycznie wszystkie miasta. Zamość z 31 zakończonych postępowań musiał unieważnić osiem. Przed rokiem tylko trzy na 21. – Zmusza nas to do ich powtórzenia. To z kolei może prowadzić do tego, że niektóre zadania nie zostaną zrealizowane w założonym terminie. Albo w ogóle nie będzie możliwości ich skończenia w tym roku. Dlatego w niektórych przypadkach decydujemy się na najkorzystniejszejszą ofertę, choć musimy do niej dopłacić – mówi Małgorzata Strzępek z Wydziału Inwestycji Miejskich i Zamówień Publicznych w UM Zamość.

Powtarzanie przetargów, jak zauważają samorządy, nie przynosi oczekiwanych skutków.

– Kilkukrotna próba wyłonienia wykonawcy powoduje opóźnienia w harmonogramach projektów. Niestety zauważamy podobny trend nie tylko w obszarze generalnego wykonawstwa, ale i usług projektowych – informuje Marta Milewska, zastępca dyrektora Kancelarii Marszałka ds. komunikacji zewnętrznej w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego.

Powtórki mają jeszcze jedną wadę: urzędy ryzykują otrzymaniem droższych ofert. – Dlatego jeżeli chcemy wykonać jakąś inwestycję, to zazwyczaj zgadzamy się na kwoty zaoferowane przez wykonawców – wyjaśnia Krzysztof Rudzki z biura prasowego UM Piotrkowa Trybunalskiego.

Podobnie mówi Witold Włodarczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Przemyślu. I podaje przykład: w jednym z ostatnich przetargów na modernizację drogi kwota zaproponowana przez wykonawcę zdecydowanie przekraczała kosztorys. Ten nie był zaniżony, ale opracowano go jakiś czas wcześniej. – Mówimy tu o różnicy ok. 25 proc. Dlatego przetarg został unieważniony i drugi raz ogłoszony pod koniec czerwca. Wybrana oferta nadal przekraczała nasz budżet, była jednak niższa o 600 tys. zł niż najtańsza z pierwszego postępowania – mówi nasz rozmówca.

Strategię dopłacania obrał też Urząd Wojewódzki w Katowicach. W tym roku przeprowadził dwa postępowania na roboty budowlane, w przypadku których zwiększył kwotę przeznaczoną na realizację zamówienia o 15 proc. Na takie rozwiązanie decydują się też Świnoujście czy Bydgoszcz.

– Naszym atutem jest wysoka nadwyżka operacyjna na poziomie ok. 221 mln zł. Dzięki niej możemy uzupełniać środki niezbędne do rozstrzygania postępowań. W skrajnych przypadkach mówimy o dodatkowych kwotach rzędu 40 mln zł – wylicza Marta Stachowiak, rzeczniczka UM Bydgoszczy. Miasto w tym roku ogłosiło 43 przetargi o wartości powyżej 30 tys. euro. 14 z nich jest w toku. Nie udało się rozstrzygnąć pięciu.

– Takie przypadki zdarzają się na pewno częściej niż w ostatnich latach. Mamy też sytuacje, w których choć oferent został już wyłoniony, to do podpisania ostatecznej umowy z nim nie dochodzi. Jedna dotyczyła budowy drogi rowerowej, gdzie wykonawca uznał, że wzrost cen materiałów nie pozwala mu na zawarcie umowy. Z tego samego powodu odmówił dostawca prądu oraz wykonawca mający rewaloryzować park na Wzgórzu Dąbrowskiego, z którym prowadziliśmy już zaawansowane negocjacje w trybie z wolnej ręki – potwierdza Marta Stachowiak, rzecznik prasowy urzędu miasta.

Zdaniem Rafała Bałdysa-Rembowskiego, wiceprezesa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, było tylko kwestią czasu, kiedy samorządy zaczną ponosić konsekwencje tego, co dzieje się na rynku budowlanym. – Branża boryka się ze stałym wzrostem cen robocizny, podwykonawstwa, materiałów budowlanych. Kontrakty zawarte dwa lata temu są dziś niemożliwe do wykonania z jakąkolwiek marżą. Dlatego, podejmując nowe zlecenia, firmy uwzględniają wszelkie ryzyka, co ma przełożenie na cenę – dodaje. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.