Nie tylko dla UZP zbyt wysoki pułap bagatelności jest problemem
Małgorzata Stręciwilk: Obniżenie progów wiążemy z propozycjami znacznych uproszczeń dla zamówień poniżej progów europejskich. Chcemy, by wszystkie miały jeden tryb postępowania, były opisane w jednym miejscu
Małgorzata Stręciwilk prezes Urzędu Zamówień Publicznych
Jedną z propozycji zgłaszanych podczas dyskusji nad koncepcją nowego prawa zamówień publicznych jest obniżenie progu bagatelności do 14 tys. euro. Jaka jest tego przyczyna?
Z roku na rok widzimy, że liczba zamówień poniżej progu bagatelności, czyli takich do których nie stosuje się przepisów o zamówieniach publicznych, rośnie. W ubiegłym były to zamówienia o łącznej wartości 37,1 mld zł. I pojawia się natychmiast pytanie, czy wynika to z legalnych działań, czy też z dzielenia zamówień na części po to, by uniknąć procedur przetargowych. Oczywiście potrzebne są pogłębione badania. Jednak daje to sporo do myślenia – bo część postępowań może się odbywać poza obowiązującymi procedurami. Dlatego wydaje się nam, że warto byłoby obniżyć ten próg. Być może do kwoty 14 tys. euro, być może do innej.
A skąd się wzięła kwota 14 tys. euro? Czy dlatego, że taki próg obowiązywał jeszcze cztery lata temu?
Właśnie tak. Jednak zaznaczam, że to jest tylko propozycja do dyskusji. Górna granica progu, jaką bierzemy pod uwagę, to nadal 30 tys. euro, czyli tak, jak jest obecnie. Nie wyobrażamy sobie podwyższenia tego progu. Ustalenie ostatecznej wysokości będzie zależało od tego, co wyniknie w trakcie dyskusji nad koncepcją. Ale jeszcze przed stworzeniem koncepcji, na przełomie lat 2016/2017 rozmawialiśmy z zamawiającymi. I część z nich mówiła nam, że chcieliby powrotu do poprzednich progów.
Czym tłumaczą to zamawiający?
Zamawiający mówili, że lepiej byłoby objąć procedurą przetargową większą część postępowań, bo to są jednak publicznie wydawane pieniądze, a wtedy lepsza jest nad nimi kontrola niż w przypadku, gdy tworzone są tylko własne regulaminy. Poza tym nie byłoby także problemów przy różnego rodzaju zewnętrznych kontrolach, przy których zamawiający często spotykają się z zarzutami, że wydatkowanie w ten sposób pieniędzy nie jest prawidłowe. Oczywiście także wykonawcy opowiadali się za obniżeniem progów.
Dlaczego oczywiście? Co im to daje?
Dzięki temu, że wchodzą w obowiązkowe progi, zyskują dostęp do informacji o takich postępowaniach. W przypadku przetargu poza procedurami prawa zamówień publicznych takiej możliwości nie ma. Muszą szukać w BIP poszczególnych zamawiających, a to bardzo utrudnia dotarcie do zamówień interesujących przedsiębiorców.
Ale przecież procedury zgodne z przepisami o zamówieniach publicznych są znacznie bardziej skomplikowane…
Obniżenie progów wiążemy z propozycjami znacznych uproszczeń dla zamówień poniżej progów europejskich. Chcemy, by wszystkie miały jeden tryb postępowania, były opisane w jednym miejscu, by ocena ofert była możliwa na podstawie oświadczeń, a nie po zweryfikowaniu nadsyłanych dokumentów, żeby możliwe były krótsze terminy i negocjacje z wykonawcami. Chodzi nam też o uregulowanie tej procedury nie przez odesłania do przepisów określających poszczególne tryby, a utworzenie nowego.
A jak po zmianach powinny wyglądać zamówienia poniżej progu bagatelności?
Tego też jeszcze nie przesądziliśmy. Pojawiają się w tej sprawie różne głosy – czy takie regulacje wprowadzać do prawa zamówień publicznych, czy wystarczy, by były one określone zgodnie z zasadami wydatkowania środków publicznych określonymi w ustawie o finansach publicznych.
Ale rozumiem, że nadal o tych zamówieniach trzeba będzie składać informacje?
Tak, należy przesyłać zbiorczą informacje o wydatkowanych w ten sposób środkach. Ale oczywiście na podstawie rzeczywistych danych dotyczących poniesionych kosztów zamówień poniżej progu bagatelności. To pozwala nam szacować i oceniać rynek zamówień.
I jeszcze jedna sprawa. Z raportu NIK wynika, że zamawiający posługują się przy dzieleniu zamówień na części państwa opinią mówiącą, że zamówienia nieprzewidywalne nie muszą być łączone.
Opinia wskazuje, że jeżeli przedmiot zamówienia kupowany jest w tym samym czasie i mamy krąg podmiotów zainteresowanych zamówieniem, czyli występuje tożsamość czasowa, podmiotowa i przedmiotowa, to mamy definicję zamówienia publicznego, które powinno być szacowane w ramach jednego zamówienia. Natomiast jeśli pojawi się nieprzewidywalne zamówienie, to jest jasne, że będzie ono odrębne.
Kwestia jest tego rodzaju – czy mamy obiektywne okoliczności, czy wynika to po prostu z tego, że pod koniec roku pojawiły się pieniądze do wydania. Nieprzewidywalna mogłaby być np. konieczność obsługi określonego programu np. rządowego i zakupy związane z jego wykonaniem, których realizacja z przyczyn obiektywnych nie mogła być uwzględniona na wcześniejszym etapie.
Czyli nie będą państwo zmieniać tej opinii?
Opinia jest ze wszech miar słuszna. To praktyka i nadinterpretacja niektórych zamawiających są nieprawidłowe. Zdarzają się nieprzewidywalne sytuacje i wówczas powinna być możliwość udzielenia zamówienia odrębnego. Z całą pewnością zaś uzasadnienie do wykazania odrębności takiego zamówienia powinno odnosić się do obiektywnych okoliczności przedmiotowych, a nie chęci wykorzystania środków finansowych, które pojawiają się nagle np. pod koniec roku. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu