In house w komunikacji dozwolony. Jeszcze...
Ministerstwo Infrastruktury nie neguje rozwiązań, z jakich korzystają komunalne spółki komunikacji miejskiej, zawierając umowy z jednostkami samorządu. O ich obawach w związku z niedawnymi wyrokami TSUE w sprawach niemieckich pisaliśmy niedawno w Tygodniku Gazeta Prawna („Transportowy in house zakwestionowany” nr 139 z 19 lipca). A chodzi o to, że 90 proc. operatorów komunalnych w Polsce działa w oparciu o bezpośrednią umowę, bez koncesji na usługi. Dzięki temu nie ryzykują finansowo – gminy płacą im za każdy wozokilometr i dofinansowują, bo inaczej spółki mogłyby nie utrzymać się na rynku. Orzeczenia TSUE spowodowały, że przewoźnicy stracili pewność, czy postępują zgodnie z prawem (nie na podstawie przepisów o zamówieniach publicznych, ale w oparciu o unijne rozporządzenie 1370/2007 i polską ustawę o publicznym transporcie zbiorowym, t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2016 ze zm.). TSUE stwierdził bowiem, że rozporządzenie można stosować, ale tylko i wyłącznie do umów o koncesje na usługi. Ministerstwo Infrastruktury na razie uspokaja. W odpowiedzi nadesłanej DGP ocenia, że wyroki TSUE nie wyłączają możliwości realizacji zadań komunikacji miejskiej przez zlecenia „in house” dla podmiotów wewnętrznych JST. Resort zastrzega jednak, że mimo to orzeczenia będą dogłębnie analizowane przy okazji najbliższej nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. © ℗
fot. Shutterstock
O transporcie w kontekście ustawy pekaesowej piszemy w temacie miesiąca D1–8
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.