Duże miasta toną w długach, ale widać światełko w tunelu
W większości ośrodków rośnie nie tylko samo zadłużenie, lecz także odsetki, które trzeba spłacać. Nadziei na stabilizację samorządy upatrują w nowym systemie finansowania, zwiększającym ich dochody
Warszawa na przyszły rok planuje zadłużenie na poziomie prawie 9 mld zł, w Krakowie sięgnie ono ponad 7,5 mld zł, a w Łodzi 5,7 mld zł. To więcej niż w latach ubiegłych. Obsługa zadłużenia również jest nadal dużym wyzwaniem i tylko w kilku miastach odsetki będą niższe rok do roku (np. w Bydgoszczy). Lokalne władze poprawy sytuacji upatrują w rosnącej nadwyżce operacyjnej, czyli różnicy między bieżącymi dochodami a wydatkami (patrz: infografika), która jest kluczowa przy spłacie zadłużenia. Dlatego tak dużym problemem w ostatnich latach było to, że niektóre miasta po raz pierwszy w historii odnotowały ujemną nadwyżkę operacyjną. Nie wszystkie jeszcze wychodzą na plus, ale większość zakłada pozytywny trend.
– Źródłem spłaty zadłużenia są nadwyżka operacyjna albo dochody ze sprzedaży mienia. Tych drugich można nie brać pod uwagę, bo one powinny być przeznaczone m.in. na inwestycje odtworzeniowe. Miernikiem bezpieczeństwa jest więc nadwyżka operacyjna i to, z ilu lat tej nadwyżki będzie można spłacić dług – wyjaśnia Piotr Tomaszewski, skarbnik Bydgoszczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.