Dziennik Gazeta Prawana logo

Gospodarstwa pomocnicze nie mają motywacji, aby obniżać koszty

29 czerwca 2018

Ustawa o finansach publicznych, która zacznie obowiązywać od 2010 r., nie przyniesie zysków. Jeśli nowe zadania uda się zrealizować na wolnym rynku taniej, to powstałe oszczędności kierownicy jednostek wydadzą na inne cele.

ŁUKASZ ZALEWSKI

ELŻBIETA SUCHOCKA-ROGUSKA*

O tym, jakie będą podejmowane działania, zdecydują poszczególni ministrowie i kierownicy jednostek budżetowych, przy których funkcjonują gospodarstwa pomocnicze. Postulat likwidacji zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych był formułowany od lat. Wielu ekonomistów i parlamentarzystów zwracało uwagę, że budżet państwa powinien być skonsolidowany, powinna więc nastąpić zmiana organizacyjna jednostek sektora finansów publicznych, a w rezultacie należy zlikwidować jednostki zaliczane do gospodarki okołobudżetowej. Podkreślano, że gospodarstwa pomocnicze mają status jednostek, które nie muszą dbać o racjonalizację swoich kosztów, a zatem nie mają motywacji, aby obniżać koszty.

Wbrew pojawiającym się opiniom liczba osób, które zostaną objęte zmianami, nie będzie tak duża, ponieważ w sektorze publicznym zostają samorządowe zakłady budżetowe. Chodzi o zakłady, które prowadzą działalność komunalną. Dane statystyczne pokazują, że istnieje duże zatrudnienie w gospodarstwach pomocniczych państwowych jednostek, a niewielkie w gospodarstwach pomocniczych w samorządach. W zakładach budżetowych jest natomiast odwrotnie: poziom zatrudnienia jest wysoki w zakładach samorządowych i znacznie mniejszy w zakładach budżetowych w administracji rządowej. A zatem wydaje się, że duża część pracowników będzie dalej zatrudniona w obszarze gospodarki komunalnej. Jednak to organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego (rady gmin, powiatów, sejmiki województw - przyp. red.) będą decydowały, czy te zadania będzie nadal wykonywał samorządowy zakład budżetowy, czy też inne jednostki.

Likwidacja zakładów i gospodarstw jest kolejnym krokiem do urynkowienia gospodarki budżetowej. Nie widzę racjonalnych powodów, aby do sektora publicznego zaliczać zakłady takie jak: piekarnie, powielarnie czy pralnie. Największe gospodarstwo pomocnicze w Polsce, funkcjonujące przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, prowadzi działalność wieloobszarową, włącznie z warsztatami samochodowymi. Czy tego rodzaju gospodarstwo powinno znajdować się w obszarze działalności publicznej?

Oczywiście istnieją takie usługi rynkowe, które choćby ze względów bezpieczeństwa nie mogą być kupowane na rynku prywatnym. Taka działalność powinna jednak podlegać maksymalnemu ograniczeniu. A zatem jeżeli takiego rodzaju jednostki muszą funkcjonować w ramach sektora publicznego, to powinny funkcjonować na normalnych zasadach, czyli na zasadach podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Nie, to nie może być generalna zasada. Fakt uzyskiwania dochodów, posiadania zysków i wpłacania ich do budżetu nie jest argumentem za przekształcaniem jednostek w inną formę organizacyjną. Jeżeli rząd zdecyduje, że jakąś formę działalności gospodarczej należy pozostawić, to może być ona prowadzona przez instytucje gospodarki budżetowej, czyli nowy rodzaj jednostek przewidziany przez ustawę. Będzie to jednostka z osobowością prawną, prowadząca działalność gospodarczą na własny rachunek, a nie pod przykrywką Skarbu Państwa. Równocześnie stosowane wobec niej będą pewne obostrzenia.

Na powołanie każdej instytucji gospodarki budżetowej musi się zgodzić Rada Ministrów. Nie ma możliwości, aby wszystkie gospodarstwa pomocnicze i zakłady budżetowe, które mają zostać zlikwidowane, przekształciły się w instytucje gospodarki budżetowej.

Jest ich jednak niewiele. W 2010 roku wpłata do budżetu ogółem wszystkich zakładów budżetowych wyniesie ok. 70 tys. zł. Gospodarstwa pomocnicze wpłacą natomiast ok. 21,3 mln zł, z czego 18,7 mln zł będzie stanowiła wpłata z zysku gospodarstwa pomocniczego przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wydatki gospodarstw sięgną natomiast 1,3 mld zł. A zatem wpłaty z zysku są symboliczne.

Ustawa o finansach publicznych jest ustawą systemową, która pozwala zracjonalizować wydatki. Oznacza to, że w zasadzie nie generuje oszczędności. Powoduje natomiast, że można w sposób bardziej efektywny wykorzystywać środki publiczne. Likwidujemy gospodarstwa pomocnicze, ale zadania, które one dotychczas wykonywały, zostają. A zatem oszczędności mogą wynieść tyle, o ile taniej zrealizowane zostaną te zadania na wolnym rynku.

@RY1@i02/2009/186/i02.2009.186.183.004a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Likwidujemy gospodarstwa pomocnicze, ale zadania, które one dotychczas wykonywały, zostają - mówi Elżbieta Suchocka-Roguska

wiceminister finansów odpowiedzialna za sprawy budżetu i finansów publicznych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.