Kredytobiorcy: banki widzą potencjał samorządów
DARIUSZ KACPRZYK: Do 2013 r. samorządy muszą wydać ogromne kwoty wynikające z unijnej pomocy, a to wymaga od nich zorganizowania sobie wkładu własnego. Znajdą go w bankach
Środki te podzielić można zasadniczo na dwie części. Są to dochody własne i subwencje - przeznaczone na realizację zadań własnych takich jak utrzymanie dróg, szkół czy szpitali. Jednak poza tym każda JST lub spółki miejskie jej podporządkowane, mogą ubiegać się o pieniądze na rynku finansowym, co w praktyce oznacza zaciąganie kredytów bankowych lub emisję obligacji.
Aktualnie obowiązują dwa wskaźniki, które mówią o tym jakie formalne możliwości mają JST do dalszego zadłużania się. Przyjmuje się, że dług może stanowić do 60 proc. budżetu gminy czy miasta. Wskaźnik ten może być wyższy jeśli do stanu zadłużenia doliczymy kredyty zaciągnięte na współfinansowanie inwestycji unijnych, jako tzw. wkład własny JST. Jest też drugi wskaźnik mówiący o stanie zadłużenia samorządu. Przyjmuje się, że koszt obsługi długu w danym roku nie może przekroczyć 15 proc. całości wydatków budżetowych gminy/miasta. Dodam, że w chwili obecnej duże miasta utrzymują ten wskaźnik na znacznie niższym poziomie. Wskaźniki te jednak nie odzwierciedlają rzeczywistej zdolności kredytowej/ możliwości zaciągania nowego długu.
Oczywiście. W ubiegłym roku samorządy były zadłużone w bankach na ponad 40 mld zł, co stanowi około 7 proc. długu publicznego. Suma ta będzie jednak rosła z powodu wydatków samorządów na tzw. inwestycje unijne, a te jak wiadomo wymagają współfinansowania, które większość gmin pokrywa środkami z kredytów lub obligacji. Alternatywnym źródłem są kredyty z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI), ale w takich przypadkach najczęściej niezbędna jest gwarancja bankowa, więc i tu pomoc ze strony profesjonalnego partnera bankowego jest niezbędna. To w jakim stopniu możliwy będzie faktyczny wzrost poziomu zadłużenia, czyli wolumen środków pozyskanych z zewnętrznych źródeł, np. z kredytów, w dużym stopniu zależy też od ogólnej krajowej koniunktury gospodarczej, która ma wpływ na wielkość wpływów podatkowych samorządów.
Jesteśmy trzecim co do wielkości bankiem w Polsce. To zobowiązuje do tego by również w rynku obsługi i finansowania JST nasz bank miał swój znaczący udział. W tej chwili sięga on 2 proc., a chcielibyśmy osiągnąć poziom około 4 proc.
Jest to dla nas segment bardzo perspektywiczny, stale rosnący. A w chwili obecnej nasze zaangażowanie przebiega dwutorowo. Po pierwsze, prowadzimy bieżącą obsługę finansową gmin czy miast czyli zwyczajnie prowadzimy ich rachunki. Po drugie, jesteśmy kredytodawcą dla wielu z nich i to jest dla nas równie ciekawa strona współpracy z JST. Jak do tej pory przeprowadziliśmy m.in. emisję obligacji dla Warszawy, kredytujemy też niektóre spółki miejskie, w tym np. finansujemy budowę stadionu we Wrocławiu. Chcę zaznaczyć, że jest to projekt specyficzny, wymagający od banku uwzględnienia wielu niestandardowych ryzyk.
Zacznę od tego, że nie tylko BRE Bank chce "zawalczyć" o klienta samorządowego, inne banki również. Wielu bankom zaostrzył się apetyt na obsługę finansową JST. Powody tego zjawiska są dwa. Z jednej strony gminy bardzo dużo inwestują i po prostu potrzebują pieniędzy, a z drugiej kurczy się popyt na kredyty dla przedsiębiorstw. Banki chcą więc ulokować swoje nadwyżki by pieniądze pracowały. Zwyczajnie obsługa i finansowanie gmin stworzyły dla wszystkich banków okazję do zarabiania.
Nasza strategia, w sytuacji kiedy na tym fragmencie rynku jest duża konkurencja, także cenowa, polega na określonym sposobie obsługi JST i ich segmentacji, w zależności od wielkości. Z warszawskiej centrali obsługujemy największe aglomeracje, ponieważ do tej pracy potrzebni są najlepsi specjaliści i takich bezwzględnie mamy! Oni wspólnie z samorządowcami kreują oryginalne pomysły na finansowanie potrzeb JST. Jednocześnie staramy się by te pomysły były na tyle uniwersalne by można je było wykorzystać w mniejszych miastach. Drugi poziom obsługi samorządów to nasze oddziały, których głównym zadaniem jest obsługa miast nie mających statusu wojewódzkich. Naszym priorytetem jest bycie aktywnym w zakresie obsługi JST w tych miejscowościach, w których BRE Bank jest fizycznie obecny. I dodam, że zależy nam by na tym poziomie nasza współpraca z samorządem miała przede wszystkim charakter długoterminowy.
Należy zwrócić uwagę na dwa aspekty tego problemu. Pierwszy to ryzyko związane z obsługą finansową JST. Jest przekonanie, w dużej części prawdziwe, że gmina jest "lepszym", bo bardziej wiarygodnym klientem niż firma (np. nie może zbankrutować). Ale chce podkreślić, że nie akceptujemy "w ciemno" każdego ryzyka związanego z obsługą JST czy też spółek będących własnością samorządu.
Tak. Są atrakcyjnymi klientami, często atrakcyjniejszymi od przedsiębiorstw, z uwagi na korzystniejszą tzw. wagę ryzyka. Wynika to z tego, że przy takiej samej marży dla tych obydwu rodzajów klientów efektywność zaangażowanego kapitału banku w przypadku JST jest znacznie wyższa. Dlaczego? Ponieważ kapitał, jaki musimy alokować na każde 100 zł udzielonego kredytu przedsiębiorstwu sięga 10 zł, podczas gdy w przypadku samorządów zaledwie 2 zł.
Z perspektywy banku niestety tak, płacą mniej. Nie tylko z wymienionego wyżej powodu, ale z pewnej nadpłynności banków i wynikającej z tego konkurencji. Poza tym banki doskonale widzą olbrzymi potencjał samorządów jako kredytobiorców. Do 2013 r. muszą one wydać ogromne kwoty wynikające z unijnej pomocy, a to wymaga od nich zorganizowania sobie wkładu własnego. Znajdą go nie gdzie indziej jak w bankach.
Jak najbardziej. Samorządy powinny teraz usilnie pracować nad przygotowaniem w szybkim tempie bardzo dobrych projektów, by przedstawić je bankom. Teraz mogą z pewnością wynegocjować wyjątkowo korzystne warunki kredytowania. Mamy bowiem w tym segmencie ewidentnie do czynienia z rynkiem klienta.
@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.050.004a.001.jpg@RY2@
Fot. Arch.
Dariusz Kacprzyk, BRE Bank, dyrektor Departamentu Współpracy z Korporacjami
Rozmawiał Dariusz Styczek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu