Dno w krakowskiej kasie
W budżecie Krakowa na koniec tego roku może zabraknąć kwoty 5 - 7 mln zł - zapowiedział prezydent miasta Jacek Majchrowski. Co prawda dokładne wyliczenia będą znane dopiero w styczniu, bo często jeszcze w ostatnim dniu roku miasto otrzymuje jakąś dotację z budżetu państwa. Jednak już teraz wiadomo, że dochody majątkowe miasta są dużo niższe, niż planowano.
Luka dotyczy wydatków obligatoryjnych miasta, do których jest zobowiązane ustawowo, a nie na podstawie zawartych umów. Z tego powodu Kraków podpisał umowę z jedną z państwowych instytucji, która w ciągu kilku dni przeleje na konto miasta 7,5 mln zł. Prezydent Majchrowski zapewnia, że wszystkie konieczne wydatki zostaną pokryte. A także, że miasto nie przekroczy 60- proc. poziomu zadłużenia. - Wynosi ono obecnie 58,57 proc. Od lat utrzymujemy się na tym poziomie - mówił prezydent. Jak duży będzie całkowity deficyt budżetowy, jeszcze nie wiadomo. Władze mówią o kilkudziesięciu milionach złotych. Plany sprzed roku mówiły o niespełna 42 mln zł.
PAP, TŻ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu