Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamość poszuka inwestorów w Krynicy

30 czerwca 2018

Na Forum Ekonomicznym w Krynicy Zamość będzie prezentował się przed inwestorami. Miasto szykuje specjalną prezentację i chce rozmawiać o sprowadzeniu firm do swojej specjalnej strefy ekonomicznej. Jest ona podstrefą Mieleckiej SSE.

Władze miasta znanego przede wszystkim z walorów turystycznych liczą na ściągnięcie przedsiębiorców i stworzenie nowych miejsc pracy. - Każdy inwestor jest dla nas ważny, ale zależy nam przede wszystkim na inwestycjach, które wykorzystają charakter naszego regionu - mówi sekretarz miasta Karol Garbula. Dlatego władze miasta chcą zainteresować swoją ofertą przede wszystkim przedsiębiorców z branży spożywczej i przetwórczej.

Do tego też odwołuje się pomysł na promocję w Krynicy. Ma to być inscenizacja powstania tradycji "szwedzkiego stołu", anegdoty wymyślonej przez Henryka Szkutnika, przewodnika, artystę i kustosza działu fotografii Muzeum Zamoyskich. Podczas potopu szwedzkiego w lutym 1656 roku Zamość oblegała armia szwedzka pod dowództwem samego króla Karola Gustawa. Uwiecznił to Henryk Sienkiewicz w "Potopie". Szwedzi próbowali wymusić kapitulację, ostrzeliwując miasto z armat. Według anegdoty, gdy ostrzał okazał się nieskuteczny, szwedzki król miał próbować podstępu poprosił władającego miastem magnata Jana "Sobiepana" Zamoyskiego o wspólną ucztę w zamku. Ten jednak przejrzał podstęp, bojąc się, że gdy Szwedzi raz wejdą, to Zamościa już nie opuszczą, kazał wystawić stoły pełne jedzenia przed mury, ale nie stawiać do nich żadnych krzeseł. Dlatego szwedzcy goście musieli się częstować na stojąco.

Anegdota wymyślona kilka lat temu zaczęła żyć własnym życiem, okazała się dobrym sposobem na promocję miasta. Na tyle dobrym, że miasto dostało dotację od ministra kultury, a także unijne pieniądze na ten sposób promocji. Teraz władze Zamościa mają nadzieję, że odtworzona 8 września w Starej Pijalni Zdrojowej w Krynicy zachęci przedsiębiorców z Europy czy Azji nie tylko do odwiedzenia miasta, lecz także do wyłożenia pieniędzy na inwestycje.

- Liczymy na wywołanie pozytywnego skojarzenia z naszym miastem - mówią przedstawiciele władz.

Na razie w strefie zainwestowały cztery firmy: lubelski Tradis, budujący centrum logistyczno-magazynowe, dwa miejscowe przedsiębiorstwa: Zartmet i Dach Pol, produkujące pokrycia dachowe, oraz Polish Energy Partners. PEP chce produkować pelet ze słomy dla elektrowni Połaniec. Wartość tej inwestycji to 17 mln złotych. Łącznie wszystkie cztery mają dać 124 miejsca pracy w strefie.

Firmy działające w SSE mają zwolnienia z podatku dochodowego i podatku od nieruchomości. - Inwestorzy dostaną ulgi, a my liczymy, że każde miejsce pracy w strefie będzie też oznaczało dodatkowe miejsca pracy w firmach kooperujących poza strefą - mówi Karol Garbula. To ważne, bo bezrobocie w powiecie wynosi dziś około 15 proc. W urzędzie pracy jest zarejestrowanych 10 tys. bezrobotnych.

Sekretarz miasta podkreśla, że atutem Zamościa jest jego struktura demograficzna, bo to jedno z najmłodszych miast w Polsce. Cztery szkoły wyższe z kierunkami technicznymi i ekonomicznymi uzupełnione o szkoły zawodowe dają potencjalnym pracodawcom gwarancję, że znajdą młodych wykwalifikowanych pracowników.

Miasto ma jeszcze jeden atut ważny z punktu widzenia logistyki i możliwości eksportu na Wschód - połączenie szerokim torem z Ukrainą. To jedyne takie połączenie w Polsce. Zamojska podstrefa ekonomiczna, cześć mieleckiej strefy ekonomicznej, powstała w 2009 roku. W Mielcu i Rzeszowie łącznie zainwestowało już kilkadziesiąt firm.

GG

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.