Planu nie można uchwalić przez rok
Ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych nałożyła na samorządy nowe zadania z zakresu telekomunikacji. Obowiązujące od niespełna roku przepisy wprowadziły zmiany, których celem jest ułatwienie inwestowania w nowoczesną infrastrukturę telekomunikacyjną i zapewnienie dostępu do szerokopasmowego internetu wszystkim gospodarstwom domowym bez względu na ich położenie. Zgodnie z jej postanowieniami (art. 75) gminy do 17 lipca 2011 r. (wciągu 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy) powinny dostosować treść planów miejscowych obowiązujących na obszarze ich właściwości do wymagań określonych w art. 46 ust. Przepis ten przewiduje, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie może ustanawiać zakazów, a przyjmowane w nim rozwiązania nie mogą uniemożliwiać lokalizowania inwestycji celu publicznego z zakresu łączności publicznej, w rozumieniu przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami
Artykuł 46 rodzi bardzo poważny problem, który - być może - stanie się przedmiotem rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego. W praktyce nikt bowiem dziś nie jest w stanie określić realnych skutków wprowadzonego w ustawie zapisu. Sprawa dotyczy rzeczy bardzo kontrowersyjnej - budowania masztów z nadajnikami dla rozwoju telefonii komórkowej.
Prawie każdy ma lub ma zamiar mieć telefon komórkowy, lecz nikt nie chce mieszkać w sąsiedztwie nadajników. Budowa nowych instalacji rodziła protesty mieszkańców. Protestujący nie przyjmowali do wiadomości ekspertyz potwierdzających nieszkodliwość ewentualnego promieniowania z nadajników telefonii radiowej. Psychoza ta podsycana była niefortunnymi przekazami mediów. Władze państwa także w tym wypadku postępują niekonsekwentnie; jeżeli nadajniki są neutralne, to dlaczego ustawowo zakazuje się budowania ich w miejscowościach uzdrowiskowych...
Efektem takiej świadomości społecznej są zapisy w większości lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego zakazujące budowy masztów z nadajnikami telofonii. Zapisy takie były wprowadzane na wniosek mieszkańców w trakcie procedury przygotowywania planów. W Częstochowie dotyczy to większości przyjętych planów. Narzucony obowiązek zmiany był nierealny. Procedura zmiany planu trwa równie długo jak i procedura jego przegotowania. W okresie trwania takiej procedury zamrozić należy wszelkie możliwości zagospodarowania danego terenu. Samo podjęcie procedury zmiany nie oznacza, że możliwa jest skuteczna realizacja ustawy. Raczej problem zniesienia zakazu budowania anten nadawczych byłyby w wielu wypadkach przedmiotem rozstrzygnięć sądów administracyjnych, mieszkańcy dobrowolnie nie rezygnowaliby z uzyskanych korzyści. Zgodnie z ustawą: po upływie roku obowiązek przeprowadzenia zmian spada na wojewodę. Ustawa o planowaniu nie przewiduje możliwości wprowadzania zmian w drodze zarządzenia zastępczego. Wojewoda może więc, by dochować wierności przepisom prawa, uchylić w całości miejscowy plan wymuszając na gminie rozpoczęcie procesu planowania od początku. Tylko kto się odważy zlikwidować prawie w całości dorobek planistyczny samorządów...
Planowanie przestrzenne jest jednym z podstawowych uprawnień samorządu. To jest istota wolności w poszukiwaniu dróg rozwoju swojej "małej Ojczyzny", to jest także - poprzez właściwą procedurę - praktyczne oddanie mieszkańcom prawa decydowania o miejscu, w którym mieszkają. Ta zasada została już raz poważnie naruszona specustawą drogową. Teraz kolejna spec-ustawa narusza fundamenty samorządności.
@RY1@i02/2011/115/i02.2011.115.207.002b.001.jpg@RY2@
Jarosław Kapsa, Urząd Miasta Częstochowy
ŁS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu