Niższy podatek to mniejsza subwencja
Samorządy nie różnicują stawek podatku od nieruchomości. Boją się, że preferencje dla przedsiębiorców zostaną potraktowane jako pomoc de minimis
Ustawa z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz. U. z 2010 r. Nr 95, poz. 613 z późn. zm.) pozwala samorządom na różnicowanie wysokości stawek podatku od gruntów oraz budynków i ich części.
Rada gminy może więc je różnicować dla poszczególnych rodzajów przedmiotów opodatkowania, uwzględniając w szczególności lokalizację, rodzaj prowadzonej działalności, rodzaj zabudowy, przeznaczenie i sposób wykorzystywania gruntu (art. 5 ust. 2). Może też, w przypadku podatku od budynków i ich części, różnicować stawki ze względu na lokalizację nieruchomości, sposób wykorzystywania, rodzaj zabudowy, stan techniczny oraz wiek budynków (art. 5 ust. 3). Rada gminy może wreszcie różnicować wysokość stawek podatku od nieruchomości dla budynków lub ich części wykorzystywanych przez przedsiębiorców na cele prowadzonej działalności gospodarczej (art. 5 ust. 4). W tym ostatnim przypadku przy wysokości stawki brany jest pod uwagę rodzaj prowadzonej działalności gospodarczej.
W praktyce więc gminy mogą zróżnicować stawki terytorialnie (np. obniżyć podatek dla terenów trudno dostępnych czy też tam, gdzie gmina chce stymulować rozwój przedsiębiorczości), branżowo (np. piekarzom) lub w inny sposób.
Przepisy są, chęci nie
Przepisy przyznają wprawdzie samorządom władztwo podatkowe, ale w praktyce pole manewru przy ustalaniu stawek podatkowych samorządy mają ograniczone.
- Nie różnicujemy stawek podatkowych, bo od razu w grę wchodzi pomoc publiczna de minimis i musielibyśmy analizować, czy każdy podatnik z określonej grupy przedsiębiorców, np. piekarzy, spełnia warunki do jej otrzymania - tłumaczy Marcin Śniady, zastępca dyrektora Wydziału Podatków i Opłat Lokalnych w Urzędzie Miasta Szczecina.
Zgodnie z przepisami o pomocy de minimis nie mogą jej otrzymać przedsiębiorcy znajdujący się w trudnej sytuacji, a więc ci podatnicy, którzy najbardziej ucieszyliby się z obniżonych stawek. Ponadto wartość tej pomocy jest ograniczona do 200 tys. euro w ciągu trzech kolejnych lat. Jest to limit, który najwięksi podatnicy wyczerpaliby w kilka miesięcy, korzystając z obniżonych stawek.
Gminy odchodzą od różnicowania stawek dla przedsiębiorców, bo obawiają się zakwestionowania takiej przyznanej preferencji podatkowej jako nieuzasadnionej pomocy publicznej de minimis.
Pomoc de minimis dotyczy tylko przedsiębiorców, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby obniżać pozostałe stawki - np. uchwalając niższe za budynki mieszkalne dla emerytów. To funkcjonuje w mniejszych miastach. Z drugiej jednak strony obniżka stawki przykładowo z 50 gr na 25 gr za 1 mkw. (co w skali roku przy mieszkaniu o powierzchni przykładowo 60 mkw. daje 15 zł) nie jest odczuwalna.
Albo dobre serce, albo strata
Przed różnicowaniem samorządowców powstrzymuje również obawa o utratę części subwencji ogólnej, np. na cele oświatowe czy drogowe. Subwencje ogólne jako środki wypłacane z budżetu państwa są dochodem jednostek samorządu terytorialnego. Niektórzy skarbnicy miast i szefowie wydziałów podatkowych w gminach przyznają, że lęk przed obcięciem subwencji skutecznie może ograniczyć dobre serce radnych, którzy chcieliby różnicować stawki w podatku od nieruchomości.
- Minister finansów zawsze może powiedzieć, że skoro sami pozbawiacie się wpływów z podatku od nieruchomości, obniżając stawki podatkowe np. dla wybranych grup przedsiębiorców, to nie potrzebujecie też wsparcia z budżetu w dotychczasowym stopniu - mówi proszący o anonimowość jeden z przedstawicieli wydziału finansowego w dużym mieście w centralnej Polsce.
- Prawdziwe władztwo podatkowe mają samorządy skandynawskie, niemieckie i amerykańskie. W Polsce podatki muszą być równe, a gmina może co najwyżej zastosować obniżenie stawek, ulgę w podatku lub zwolnienie z opodatkowania - twierdzi Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. Jak mówi, gminy nie korzystają z możliwości różnicowania stawek podatkowych, bo jest za to kara. - Odbija się to potem na subwencji, jaką dostają - dodaje. Według niego to nieporozumienie, aby gminy, mając władztwo podatkowe, nie mogły same ustalać wysokości stawek podatkowych i by minister finansów określał stawki maksymalne.
Grażyna J. Leśniak
opinia eksperta
@RY1@i02/2012/221/i02.2012.221.088000300.802.jpg@RY2@
Grzegorz Liszewski, Wydział Prawa Uniwersytetu w Białymstoku
Rady gmin były skłonne podejmować uchwały, w których obniżono by stawki podatku od nieruchomości, różnicując je dla określonych grup przedsiębiorców. Początkowo mało kto zdawał sobie jednak sprawę z negatywnych konsekwencji takiego kroku. Z czasem wzrosła jednak świadomość ryzyka, jakie taka polityka podatkowa za sobą niesie, a przede wszystkim tego, że Komisja Europejska może zakwestionować taką pomoc udzielaną przedsiębiorcom jako pomoc publiczna. Takie uchwały może też kwestionować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Osobiście radziłbym gminom nie stosować tego typu różnicowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu