Trudno o dobre recepty w kryzysie
Do końca tego roku samodzielne zakłady opieki zdrowotnej muszą przeksięgować do rozliczeń międzyokresowych przychodów niezamortyzowaną część aktywów trwałych. Tego wymaga nowelizacja ustawy o działalności leczniczej. W ten sposób przynajmniej na papierze długi szpitali zmaleją. I byłoby pół biedy, gdyby przepisy były dobrze napisane. Tymczasem nowelizacja okazała się niejasna i, jak twierdzi prof. Gertruda Świderska, wymaga pilnej zmiany.
Od października rosną progi dochodowe pozwalające na wypłatę świadczeń z pomocy społecznej. To dobra wiadomość dla niezamożnych obywateli. Gorsza dla gmin, które wprawdzie nie w pełni (dzielą się tym obowiązkiem z budżetem), ale w sporej części je pokrywają. Dopłacą więcej do darmowych obiadów i pobytu w domach pomocy społecznej.
Ustawa o emeryturach pomostowych też nie jest dla j.s.t. łaskawa. Muszą płacić składki za tych pracowników instytucji podlegających samorządom, którzy wykonują pracę w szczególnym charakterze. A prawo do pomostówki mają tylko ci, którzy przez 15 lat zatrudnieni byli na pełnym etacie.
Gmina czasem przyjmuje spadek po zmarłej osobie nie tylko z dobrodziejstwem inwentarza, ale wraz z żywym inwentarzem - psem, kotem czy koniem, który trafić musi na samorządowy garnuszek. Procedur przejmowania domowego pupila nie ułatwiają przepisy, które w tej kwestii są dziurawe jak szwajcarski ser. Na szczęście z pomocą przychodzą niekiedy organizacje opiekujące się zwierzętami.
Straż miejska też nie ma lekko. Wielu komendantów chciałoby ulżyć swoim włodarzom i wystawić fotoradar w miejscu, w którym aż się prosi, by mocniej przycisnąć pedał gazu. Dzięki temu pieniądze same wpadają do miejskiej kasy. Tymczasem takie działania wcale nie podobają się nękanym mandatami mieszkańcom, którzy są chętni, by organizować referenda mające doprowadzić do likwidacji uciążliwej dla nich formacji. Na razie strażnikom przybywa jednak obowiązków.
Na koniec recepta pozytywna - mówiąca, że korzystać z pieniędzy należy wtedy, gdy są dostępne, a przez cały czas szukać nowych źródeł finansowania. Do tego należy skutecznie lobbować w rządzie i parlamencie. Takie działania podjęła już 20 lat temu branża wodociągowo-kanalizacyjna, która na razie jest w niezłej kondycji finansowej i liczy na to, że uda się jej terminowo dopełnić restrykcyjnych unijnych standardów.
@RY1@i02/2012/192/i02.2012.192.088000100.802.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak, redaktor prowadząca
Zofia Jóźwiak
redaktor prowadząca
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu