Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Albo 8 miliardów dla gmin, albo konieczna ustawa oddłużeniowa

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rozmowa z Ryszardem Grobelnym, prezydentem Poznania, prezesem Związku Miast Polskich

Samorządowcy wyliczyli, że decyzje władz centralnych o przejmowaniu zadań przez miasta i gminy naruszają równowagę finansową tych jednostek, a nie idą za tym pieniądze. Jest to co najmniej 8 mld złotych rocznie. W związku z tym prowadzicie państwo akcję - Stawka większa niż 8 mld. Dzięki jakim działaniom te pieniądze mogłyby trafić do władz lokalnych? Co proponują państwo w obywatelskim projekcie ustawy?

Nasza propozycja jest skonstruowana w bardzo prosty sposób. Proponujemy zrekompensować ubytki zwiększeniem udziału samorządów w podatku dochodowym od osób fizycznych. Zmniejszenie udziału gmin w tym podatku miało największy wpływ w ograniczeniu naszych dochodów o 8 mld zł. Dodatkowym źródłem finansowania miałaby być subwencja ekologiczna stanowiąca wsparcie dla tych gmin, które ze względu na swoje położenie nie mogą prowadzić działalność gospodarczej albo muszą ją znacząco ograniczać.

Czy do 5 października uda się państwu zebrać 100 tys. podpisów pod projektem (obecnie, jak wynika ze strony internetowej akcji, jest to ok. 43 tysiące)?

Wszystko wskazuje na to, że powinno się to udać. Skoro przez miesiąc zebraliśmy około 43 tysiące podpisów, a na pewno jest ich więcej, bo wiele osób uczestniczących w akcji nie poinformowało nas, ile podpisów zebrały. Ze 100 tysiącami nie powinno być problemu. Nasze pytanie raczej brzmi: jak dużo uda nam się zebrać? Powodzenie naszej akcji zależy również od tego, czy zbierzemy dużo, czy mało.

Czy w akcji uczestniczą tylko samorządy, czy też zamierzacie wyjść z nią w kraju szerzej do mieszkańców? Np. w Warszawie nie zauważyłam miejsca, w którym podpisy byłyby zbierane od osób, które w stolicy pracują lub mieszkają.

Jest z tym bardzo rożnie w różnych miejscach Polski. W akcję zaangażowało się wiele organizacji pozarządowych, a także osób fizycznych. Zbieranie podpisów samorządowcy starają się organizować w różny sposób. Nie ma jednej reguły w całym kraju. Np. samorząd Poznania podjął przed kilkoma dniami uchwalę zachęcającą mieszkańców do podpisywania się pod projektem ustawy. Dużą aktywność zauważamy na Śląsku. Także w małych gminach akcja cieszy się zainteresowaniem. Co do Warszawy, to nie znam, przynajmniej oficjalnie, stanowiska jej samorządu.

Czy jest szansa, że rząd i posłowie poprą państwa propozycje w sytuacji, gdy polska gospodarka zwalnia, a rząd proponuje kryzysowy budżet?

To pytanie nie do mnie, przede wszystkim do parlamentarzystów. Ale mam nadzieje, że tak, bo my nie tylko mówimy, że takie działanie jest niezbędne, ale dość jasno pokazujemy, co się będzie działo, jeśli takie działania nie zostaną podjęte. Ktoś rozmontował system finansowania samorządów. Jeśli tak rozmontowany system będzie działał dłużej, to po pierwsze spowoduje gwałtowny spadek inwestycji, po drugie wzrost obciążeń mieszkańców, następnie spowolnienie rozwoju gospodarczego, a w efekcie tego zwiększenie bezrobocia. Prawdopodobnie odbije się to negatywnie na wykorzystaniu środków unijnych w kolejnej perspektywie, czyli po 2013 r.

Czy korzystniejsze dla gmin przepisy musiałyby wejść w życie, tak jak inicjatorzy akcji proponują, od 1 stycznia 2013 r., czy mogą zacząć obowiązywać np. w połowie przyszłego roku? Raczej niewielkie są bowiem, moim zdaniem, szanse, że parlament zdąży uchwalić ustawę do końca 2012 r.

Im szybciej zmiany wejdą w życie, tym dadzą lepszy efekt. Natomiast nie ma wymogu ustawowego, by regulacje zaczęły obowiązywać od 1 stycznia. Ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, którą proponujemy wprowadzić te zmiany, nie nakłada takiego obowiązku, zmiany mogą wejść także w ciągu roku, choć utrudnia to przygotowanie budżetów. Dla nas najważniejsze jest, żeby parlament zaczął na ten temat dyskutować.

Czy przekazanie środków do samorządów poza korzyściami dla mieszkańców da dodatkowe korzyści, np. ograniczenie bezrobocia itp.?

Te środki byłyby w większości przeznaczane na inwestycje, stanowiłyby o wzroście gospodarczym Polski, także o wzroście zatrudnienia.

Co się stanie, jeśli zmiany nie trafią pod obrady lub nie zostaną przyjęte?

Złe scenariusze znamy w tej chwili dość dokładnie, ponieważ wszystkie samorządy przygotowują prognozy finansowe. Będzie gwałtowny spadek środków inwestycyjnych, także środków na wkład własny do projektów unijnych. Spadek nakładów finansowych będzie mniej więcej czterokrotny ponadto samorządy będą musiały sięgać do wszystkich rezerw, łącznie z większym obciążeniem mieszkańców kosztami utrzymania infrastruktury.

W jaki sposób samorządy będą wówczas musiały równoważyć budżety? Czy tylko przez podnoszenie podatków i opłat lokalnych?

Podatki i opłaty lokalne są już na ogół na maksymalnym poziomie, więc raczej nie zaczną rosnąć. Poza tym co powiedziałem, odpowiadając na poprzednie pytanie, gminy prawdopodobnie nie będą też realizowały części obowiązków obligatoryjnych i tam, gdzie jest to możliwe, będą w maksymalnym stopniu przerzucać koszty na mieszkańców. Z pewnością podrożeją usługi komunalne, łącznie z takimi jak opieka przedszkolna, żłobkowa. Zmniejszy się pewnie także zakres tej opieki, bo po prostu nie będzie z czego jej finansować. Pewnie podrożeje także komunikacja miejska.

Na gminy spadnie wkrótce kolejny obowiązek - przejęcie władztwa nad odpadami komunalnymi. Czy będzie to szansa na zwiększenie przychodów, czy raczej znowu trzeba będzie sięgnąć do gminnej kiesy, bo nie wszyscy zapłacą?

Dzisiaj samorządów nie stać na sięgniecie do gminnej kiesy, w związku z tym ten projekt musi się bilansować opłatami od mieszkańców. Jeżeli nie wszyscy będą w stanie płacić, to znaczy, że inni będą płacić za nich wyższymi rachunkami. Nie sądzę, żeby gminy miały możliwość skompensowania tego ze swoich budżetów.

Co poradziłby pan tym samorządom, które dziś borykają się z brakiem środków? Jakie działania mogłyby najmniej obciążać mieszkańców, a przysporzyć wpływów?

Nie ma dobrej, uniwersalnej rady. Nie znam na tyle sytuacji poszczególnych jednostek, każda musi podejmować indywidualne działania, nie jestem w stanie zaproponować żadnego schematu postępowania. Czasem może to być jeszcze podniesienie jakichś opłat, kiedy indziej np. zamknięcie kilku szkół. W Poznaniu taki program realizujemy od kilku lat. Podnosimy opłaty, restrukturyzujemy sieci szkół, zwalniamy pracowników.

Jak długo samorządy są więc w stanie wytrzymać przy tym stanie finansowania, który obowiązuje obecnie?

Moim zdaniem rok 2012 będzie ostatnim, w którym problem zadłużania się samorządów nie będzie bardzo widoczny. Myślę, że w przyszłym roku pojawią się już problemy z zadłużeniem w ok. 100 samorządach, od 2014 r. poważne problemy dotkną ok. połowę gmin. Spodziewam się, że jeżeli teraz nie dojdzie do zmiany, to jak w latach 30. ubiegłego wieku parlament podjął ustawę o oddłużaniu miast, to za 3 - 4 lata podejmie ustawę, która będzie się prawdopodobnie nazywała o oddłużaniu gmin.

Dziękuję za rozmowę.

Rok 2012 będzie ostatnim, w którym problem zadłużania się samorządów nie jest bardzo widoczny

@RY1@i02/2012/177/i02.2012.177.088000200.803.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Ryszard Grobelny, prezydent Poznania, prezes Związku Miast Polskich

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.