Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Nie regulujmy odgórnie wyboru patrona

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rozmowa z Andrzejem Porawskim, dyrektorem Biura Związku Miast Polskich

Czy sposób nadawania nazw ulicom powinien być tak uporządkowany, aby się one nie dublowały?

W większych miastach jest to bardzo potrzebne. W Poznaniu staramy się, aby na niektórych osiedlach nazwy były związane z jakimś tematem. Jest np. nowe osiedle, na którym ulice noszą nazwiska literatów. Jest inne - tzw. kwiatowe, gdzie ulice są np. konwaliowe czy bratkowe.

Gdyby więc ktoś zaproponował, aby na osiedlu kwiatowym jednej z ulic nadać nazwisko np. znanej postaci historycznej, to wówczas realizacja tej propozycji nie będzie możliwa. Natomiast ta postać historyczna może zostać patronem ulicy w innej części miasta.

To nawet ułatwia poszukiwanie ulicy, bo gdy ktoś jedzie na ul. Akacjową, to od razu wie, że nie będzie to obok ulicy Miłosza. Miasto stara się przy tym szanować również pewne zaszłości w nazewnictwie. Na przykład trudno przenosić nazwę ulicy Mickiewicza w inne miejsce tam gdzie ulice nazywają się od literatów wówczas, gdy nosiła ona taką nazwę od dawna.

Czy można kogoś zmusić do usunięcia dublujących się nazw?

Wiem, że zdarzają się też problemy z powtarzaniem się nazw ulic w tym samym mieście. Np. w Warszawie są dwie ulice Jana Pawła II: jedna w centrum, a druga w Wesołej. Ale nie róbmy nic na siłę. Zmiana i ujednolicenie nazewnictwa leży w tym przypadku w gestii samorządu. Jeżeli zaczniemy odgórnie ustawami regulować tę sprawę, to wówczas zlikwidujemy samorząd lokalny. Tymi sprawami państwo nie powinno w ogóle się zajmować, lecz tylko lokalne rady.

Kto ustala procedurę nadawania nazw?

Rada gminy. Nie ma przepisu, który by ją w tym zakresie wiązał i odgórnie coś narzucał. W moim mieście ta sprawa była uporządkowana, a zasady nadawania nazw ulicom ustalaliśmy sami. Nie wiązał nas żaden przepis, ponieważ to było zadanie własne gminy.

Teraz są tendencje, aby ograniczyć uprawnienia rad w tym zakresie. Chodzi o zmianę nazw z tzw. okresu minionego, są rady, które zmieniają te nazwy, ale również niektóre z nich zachowują je nadal. Uważam, że na tym właśnie powinna polegać autonomia i samorządność.

Na jakich zasadach przywracane są poprzednie nazwy ulicom?

Miasto samo o tym decyduje. Zdarzają się jednak wówczas sprzeciwy mieszkańców, głównie ze względów finansowych. Np. w Krakowie była w centrum miasta ulica św. Tomasza, przecznica ul. Floriańskiej. Potem nadano jej nazwę od nazwiska Ludwika Solskiego, który był bardzo z miastem związany. Po kolejnej zmianie powrócił św. Tomasz, a Solski otrzymał ulicę w odległej dzielnicy, co początkowo wywoływało sporo zamieszania. Ale także do wprowadzania takich zmian rada miasta ma prawo, pod warunkiem że nie przeczy to zdrowemu rozsądkowi. A przywrócenie starej nazwy też ma swój cel i rada musi wszystko wyważyć. W dodatku na wybór nowej często mają wpływ względy polityczne i to, która opcja polityczna jest aktualnie przy władzy.

Czy miasto powinno mieć uregulowane te zasady i procedurę we własnym akcie prawnym, np. w uchwale rady w sprawie nazewnictwa ulic?

Tak. W dodatku nad nadawaniem nazw powinna czuwać specjalna komisja do spraw nazewnictwa, którą powołuje prezydent miasta. Składa się ona z ekspertów, którzy nie są uwikłani politycznie. Uważam, że wśród nich powinien być przynajmniej jeden historyk, który zna dzieje miasta. W komisji powinien też zasiadać polonista, który powinien sprawdzić, czy dłuższa nazwa ulicy jest poprawna, a także geodeta, który ustala, czy nazwa ulicy nie powtarza się.

@RY1@i02/2012/099/i02.2012.099.08800060a.802.jpg@RY2@

Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich

Rozmawiała MPS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.