Turysta biznesowy zostawia w mieście targów ponad 300 euro
Frankfurt, Lipsk, Paryż rozwój swój zawdzięczają w dużej mierze tradycji handlowej. Ich drogą podążają dziś polskie miasta, które od kilku lat inwestują w rozwój targów
Miasta od zawsze organizowały spotkania kupieckie, jarmarki. Były to najważniejsze dla rozwoju miast imprezy - przyciągały kupców, wytwórców i rzemieślników, aktywowały lokalną społeczność. Dzisiejsze miasta targowe to w przeszłości duże centra kupieckie. Zarówno w przeszłości, jak i dziś targi odgrywają ogromną rolę miastotwórczą.
- Największy potencjał do organizacji imprez większych niż lokalne mają wszystkie duże miasta polskie - ocenia Magdalena Serwatko, prezes zarządu redNet Media. - Miasta mniejsze jak Lublin, Łódź czy Szczecin powinny skupić się na organizacji i rozwoju imprez o tematyce charakterystycznej dla gospodarki danego regionu i silnie związanej z regionem - podpowiada.
Targi wpływają przede wszystkim na rozpoznawalność miasta. Dokonuje się to przez docieranie do tysięcy klientów, reklamowanie imprezy w kraju i za granicą.
- Targi wymagają długofalowych działań. Obiekty targowe przynoszą miastom olbrzymie dochody idące w miliony euro. Turyści biznesowi są dla miast najcenniejszymi turystami, którzy do nich przybywają i korzystają z ich atrakcji. Najlepszym przykładem są Kielce, które są dziś kojarzone z targami. Również Opole ma taką szansę - mówi Mirosław Pietrucha, który w czerwcu br. objął funkcję dyrektora Centrum Wystawienniczo-Kongresowego (CWK) w Opolu.
Każdy turysta biznesowy zostawia w mieście swojej wizyty przeciętnie ponad 300 euro. Jeśli warszawskie Expo XXI odwiedza rocznie ponad pół miliona gości, z czego ponad 200 tys. osób to goście zagraniczni, to łatwo policzyć, iż zostawiają w mieście ponad 60 milionów euro rocznie. Zdaniem Mirosława Pietruchy warto pamiętać o efekcie kuli śnieżnej - ośrodki targowe napędzają dobrą koniunkturę także innym uczestnikom rynku MICE (meetings, incentives, conferences, exhibitions).
Zdaniem Krzysztofa Żuka, prezydenta Lublina, rozwój targów w tym mieście - obok lotniska pod Lublinem - to jedno z kół zamachowych rozwoju miasta i budowania międzynarodowego znaczenia Lublina.
- Infrastruktura wystawiennicza daje nam szansę odgrywania roli swoistego centrum w tej części Europy, czyli centrum Partnerstwa Wschodniego. Mamy takie ambicje, chcemy to robić - deklaruje prezydent Żuk.
Wystawy, targi, kongresy to dla każdego miasta potężny zastrzyk przychodów. Miasta rozumieją to. W minionym pięcioleciu niemal na wyścigi budowały nowoczesne obiekty, zdolne przyjąć imprezy targowe, a także kongresy i konferencje.
- Rynek jest rozwojowy, kongresów będzie przybywać, więc trudno się dziwić, że miasta taką wagę przywiązują do inwestycji w nowoczesną infrastrukturę targową - ocenia Magdalena Serwatko.
Dobrze rozumie to nowy dyrektor CWK w Opolu. Wprawdzie pierwszym jego zadaniem będzie dokończenie inwestycji (CWK nie jest jeszcze w pełni przygotowane do działania), a potem przygotowanie planu promocji i rozwoju jednostki. Przygotowanie do organizacji pierwszej imprezy targowej zajmuje jeszcze około roku.
- Nie chcę ściągać tutaj już znanych imprez targowych, ale stworzyć nowe. Początkowo będą to imprezy regionalne, ale później będziemy sięgać na rynek krajowy, a nawet międzynarodowy - zapowiada Pietrucha. - Położenie Opola jest bardzo dobre. Wrocław wycofał się z działalności targowej i dlatego znajdujemy tym szersze pole możliwości - dodał.
Interesuje go m.in. branża spożywcza, budownictwo, turystyka, edukacja. Chciałby także stworzyć nową imprezę targową dla sektora IT.
- Od kilku lat w Polsce nie ma targów fonograficznych, a Opole jest miejscem, które w naturalny sposób kojarzy się z muzyką, zwłaszcza z polską z racji corocznego festiwalu polskiej piosenki i związanych z nim tradycji. To jest idealne miejsce na taką imprezę - zapowiada M. Pietrucha. - Targi są miastotwórcze. Jedna złotówka wydana na ich organizację daje miastu 3 złote. Nie wspominam już o aspekcie promocyjnym - dodał.
Jego punkt widzenia podzielają urzędnicy opolskiego magistratu.
- Ten obiekt ma dobrą lokalizację i w regionie nie będzie miał konkurencji. Jeśli się sprawdzi, będziemy próbować sięgać po kolejne unijne pieniądze na jego rozbudowę. Lokalizacja na to pozwala - zapowiada Arkadiusz Wiśniewski, wiceprezydent Opola.
Marek Deptuła
@RY1@i02/2013/118/i02.2013.118.05200020d.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu