Dziennik Gazeta Prawana logo

Jakość wymaga nieustannej walki

30 czerwca 2018

O tym, jak utrzymać szpital, a uniknąć gilotyny przekształceń, mówi DGP Paweł Rajski, starosta powiatu ostrowskiego

Zdrowie to zawsze największa bolączka począwszy do państwa, a skończywszy na powiatach. Co dla was jest najtrudniejsze?

To najbardziej kosztochłonna i wzbudzająca najwięcej emocji sfera naszej działalności. Sam szpital dla organu założycielskiego jest studnią bez dna ze względu na skalę potrzeb. Wiele szpitali w Polsce jest zadłużonych, nam się udało ustabilizować finanse, zatrzymać spiralę zadłużenia i dzięki temu uciec spod gilotyny przekształcenia. Nasz szpital nadal pozostał placówką powiatową. Satysfakcją jest to, że od dwóch lat przynosi zysk.

Dlaczego spod gilotyny?

Obecne zasady, na których szpitale mogą być przekształcane, nie są najkorzystniejsze. Największym problemem jest to, że jeżeli taka placówka kieruje się zasadami wolnego rynku, to powinna zamknąć

oddziały niedochodowe. A z drugiej strony ze względów społecznych takich działań nie powinno się podejmować.

Jakie działania były potrzebne, by wyprowadzić szpital z długów?

Największym problemem jest wysokość kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, od których zależy, czy szpitalowi uda się utrzymać na plusie. W kadencji 2009-2014 r. kontrakt wzrósł o 24 mln zł, czyli w porównaniu z kontraktem podstawowym sprzed pięciu lat - o 49 proc. Ale nie było to proste. Był to efekt nowych rozwiązań dla szpitala i szukania takich obszarów, które z jednej strony będą korzystne finansowo dla placówki, z drugiej dla pacjentów. Nasz szpital przeszedł także restrukturyzację, która przyniosła konkretne oszczędności.

Czyli?

Do sukcesów można zaliczyć to, że udało nam się uzyskać trzeci stopień referencyjności dla oddziału neonatologii - większość powiatów ma co najwyżej drugi stopień. W Wielkopolsce taki stopień ma jedynie szpital kliniczny w Poznaniu i my.

Dlaczego neonatologia?

Jak to często bywa, wszystko zaczyna się od ludzi, którzy tworzą dobry klimat. Dzięki doktor Katarzynie Bierle udało się zbudować świetny zespół lekarski, a po drugie dzięki jej staraniom i naszej pomocy udało się wyposażyć szpital w odpowiedni sprzęt.

Jakie z tego płyną korzyści?

Oprócz dobrej opieki dla noworodków z problemami, także konkretne środki, które pozwalają sfinansować działanie oddziałów deficytowych. Mali pacjenci z rejonów Konina, Kalisza czy Kępna, z południowej części Wielkopolski są przywożeni właśnie do nas. Innym przykładem działań, dzięki którym wzrósł kontrakt, było wybudowanie pododdziału oparzeń dla dzieci. Jak bardzo jest on przydatny, pokazały chociażby wydarzenia z listopada zeszłego roku, kiedy po wybuchu gazu w Jankowie Przygodzkim trafiło do nas kilkoro poparzonych dzieci. Trzecią gałęzią, w którą zainwestowaliśmy, była współpraca z powiatem ostrzeszowskim oraz kępińskim w zakresie kardiologii.

Opłaca się taka współpraca?

Nasz powiat ma 160 tys. mieszkańców, a wspólnie stworzyliśmy oddział, który świadczy usługi dla 250 tys. I znowu mamy w Wielkopolsce jeden z lepszych ośrodków kardiologicznych, z jednej strony świetne wyposażenie, z drugiej dobry zespół lekarski. Zainwestowaliśmy też w powstanie poradni przy szpitalu, zajmującej się nie tylko przypadkami kardiologicznymi, lecz także pracującej w zakresie onkologii, chirurgii, jest też pracownia endoskopowa.

Pomimo to jest za mało pieniędzy?

Niestety, mimo wzrostu kontraktu, jest on ciągle za mały. Oddział kardiologiczny mógłby przyjmować więcej pacjentów, wykonywać więcej zabiegów, ale kontrakt, mimo że większy, wciąż nie odpowiada potrzebom populacji. Podobnie jest na ortopedii, gdzie mamy dobrych lekarzy, gotowych do pracy, a kolejka oczekujących na wszczepienie endoprotezy jest dramatycznie długa. To jeden z wielu przykładów, że wielkość kontraktu rozmija się z potrzebami zdrowotnymi mieszkańców. Efekt jest więc taki, że my inwestujemy, ale chorzy i tak nie są zadowoleni. Bo nadal czekają w kolejkach.

Monitorujecie dostępność do świadczeń zdrowotnych, analizujecie, jakie są oczekiwania mieszkańców?

Zbieramy dane i potem są one omawiane na komisjach rady powiatu, poświęconych tematyce zdrowia. Jednym z elementów, oprócz długości oczekiwania, są dla nas ważne wyniki anonimowych ankiet przeprowadzanych wśród pacjentów. Chcielibyśmy też polepszyć warunki finansowe pracowników placówki, przede wszystkim pielęgniarek. Ale na to wszystko potrzeba czasu i pieniędzy.

@RY1@i02/2014/220/i02.2014.220.00000090e.802.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

Paweł Rajski, starosta powiatu ostrowskiego (woj. wielkopolskie). II miejsce w rankingu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.