Mapy kraju kreśli kreatywna księgowość
Rozbiór gminy, zmiana statusu, połączenie z sąsiadem, przejęcie części jego terytorium - lokalne władze stosują cały wachlarz administracyjnych sztuczek, by rozwiązywać doraźne problemy. Albo nieźle zarobić
Od 1 stycznia 2015 r. na mapie Polski dojdzie do kilkunastu zmian terytorialnych i administracyjnych w samorządach. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że niektóre z nich wynikają z naturalnego rozrostu gminy (powiększenie jej granic terytorialnych). W rzeczywistości lokalne władze poprzez tego typu roszady dokonują swoistej kreatywnej księgowości.
Próba ingerencji w mapy może np. służyć jako pretekst do rozwiązywania lokalnych konfliktów. Do premiera Donalda Tuska trafił niedawno wniosek starosty bocheńskiego Jacka Pająka. Domaga się on w nim rozbioru gminy Bochnia poprzez przyłączenie poszczególnych sołectw do sąsiadujących gmin. Argumentuje, że gmina jest droga w utrzymaniu, a jej wójt działa ze szkodą dla mieszkańców.
- Pismo zostało przekazane do ministra administracji i cyfryzacji. Czekamy na odpowiedź - wyjaśnia Katarzyna Kępa-Hamuda z biura prasowego urzędu powiatowego. Wójt gminy Jerzy Lysy nie pozostaje dłużny staroście - publicznie apeluje o likwidację powiatów, złożył także skargę do wojewody, aby ukarał starostę za utrudnianie gminie budowy kanalizacji.
Nie mniejszym zaskoczeniem były pomysły władz Władysławowa. Samorząd postanowił zmienić status gminy z miejskiej na miejsko-wiejską. Oficjalne tłumaczenie jest takie, że okoliczne miejscowości zaliczane do miasta składają się głównie z zabudowy jednorodzinnej i pensjonatów, a tamtejsi mieszkańcy zajmują się przeważnie rolnictwem i turystyką. Nie chodziło jednak tylko o charakter tych miejscowości. Ich administracyjne wyodrębnienie od miasta umożliwi tamtejszym mieszkańcom skorzystanie ze środków Unii Europejskiej przeznaczonych dla obszarów wiejskich. W dodatku mieszkańcy nowo utworzonych wsi będą mieli możliwość utworzenia gospodarstw agroturystycznych i dostęp do kredytów. Będą również mogli wynająć do pięciu pokoi w gospodarstwach rolnych bez konieczności rejestracji działalności gospodarczej. Jest też mniej oczywisty powód. Po kontroli wojewody okazało się, że przez lata władze Władysławowa traktowały mieszkańców wsi jako osoby z odrębnych jednostek osadniczych. - Wojewoda nakazał albo usunąć nieprawidłowości, albo wyłączyć samodzielne miejscowości z granic miasta. Pierwsza opcja wiązała się z koniecznością wymiany 4100 dowodów osobistych, a druga - 48. Wybrano więc drugą możliwość - tłumaczy Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.
Podobną drogę na skróty obrały Skierniewice. Od 1 stycznia miasto powiększy się o ponad 19 ha terenów leżących w granicach sąsiedniej gminy wiejskiej o tej samej nazwie. Miasto podkreśla, że obszar ten i tak jest jego własnością i wykorzysta go na potrzeby budownictwa mieszkaniowego. Po co więc całe zamieszanie? - Dzięki takiemu zabiegowi teren automatycznie się odrolni, a samorząd szybko go zagospodaruje. Procedura odralniania trwa bardzo długo, nawet półtora roku, i to jak dobrze pójdzie - tłumaczy nam jeden z samorządowców.
Przypadek Skierniewic to jednak nic w porównaniu z planowanym rozrostem Zielonej Góry (o czym pisaliśmy w DGP). Dzięki połączeniu z sąsiadującą gminą wiejską o tej samej nazwie miasto na prawach powiatu Zielona Góra zwiększy się z obecnych 58 km kw. do 220 km kw. i stanie się szóstym największym miastem w Polsce. Koronnymi argumentami dla połączenia były brak terenów pod kolejne inwestycje i zmieniająca się na niekorzyść miasta struktura społeczna (ponad 60 proc. mieszkańców sąsiedniej gminy pracuje w mieście, a 12 proc. z nich to byli mieszkańcy miasta, którzy zamieszkali na przedmieściach). Jest też wiele innych zachęt. Głównie finansowych. Dzięki dobrowolnemu połączeniu nowo utworzona jednostka samorządu otrzyma bonus w postaci większego o 5 pkt proc. udziału we wpływach z PIT przez kolejne pięć lat (ok. 100 mln zł).
Jednak aby powiększyć tereny Zielonej Góry, będącej miastem na prawach powiatu, część terenu należy wyrwać powiatowi zielonogórskiemu. To na jego terenie mieści się wchłaniana przez miasto gmina. Jak twierdzi jeden z naszych rozmówców, gdy gmina stanie się częścią miasta, powiat zielonogórski straci blisko 20 tys. mieszkańców i 6 mln zł rocznych dochodów z PIT. Mimo to władze powiatu zgodziły się na połączenie miasta z gminą. Okazuje się, że same ubiły na tym niezły interes. - Zielona Góra przejmie wszystkie zadania, jakie na terenie gminy realizował powiat, np. utrzymanie dróg powiatowych oraz prowadzenie dwóch powiatowych muzeów i utrzymywanie mostu - tłumaczy prof. Czesław Osękowski.
Nie wszyscy samorządowcy przyklaskują mapowym sztuczkom, których chwytają się lokalni włodarze. Zdaniem Marka Wójcika ze Związku Powiatów Polskich to dowód na słabość systemu funkcjonowania samorządów w Polsce. - Kiedyś gminy dzieliły się tylko dlatego, że subwencja oświatowa była większa dla gmin wiejskich. Dziś o rozwoju nie decyduje sposób prowadzenia działalności, ale położenie terytorialne - komentuje Marek Wójcik.
PRAWO
Jak zmienić granice na mapach
W tym roku do ministra administracji i cyfryzacji wpłynęło 20 wniosków od gmin dotyczących ustalenia granic niektórych gmin i miast, nadania niektórym miejscowościom statusu miasta, zmiany siedziby władz gminy oraz jeden wniosek od powiatu dotyczący zmiany jego nazwy.
Rada Ministrów rozpatruje wnioski i wydaje stosowne rozporządzenie do 31 lipca. Zmiany wchodzą w życie 1 stycznia kolejnego roku. Rada Ministrów nie przeprowadza zmian w zakresie tworzenia, łączenia, dzielenia i znoszenia gminy oraz ustalania jej granic, jeżeli następują dwie przesłanki:
● dochody podatkowe na mieszkańca gminy w zmienionych granicach lub gminy utworzonej byłyby niższe od najniższych dochodów podatkowych na mieszkańca ustalonych dla poszczególnych gmin zgodnie z ustawą z 13 listopada 2003 r. o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (Dz.U. z 2010 r. nr 80, poz. 526 ze zm.),
● jeżeli gmina w zmienionych granicach lub gmina utworzona byłaby mniejsza od najmniejszej pod względem liczby mieszkańców gminy w Polsce według stanu na 31 grudnia roku poprzedzającego ogłoszenie rozporządzenia w zakresie zmian w podziale terytorialnym kraju.
Zmian granic terytorialnych domagają się niekiedy sami mieszkańcy gmin (a także komitety, grupy inicjatywne itp.), składając nieformalne wnioski obywatelskie do resortu administracji i cyfryzacji. Do tej pory do resortu trafiło 6 wniosków w sprawie utworzenia nowych gmin: Czaniec (woj. śląskie), Grabówka (woj. podlaskie), Jastrzębia Góra (woj. pomorskie), Karpniki (woj. dolnośląskie), Komorów (woj. mazowieckie) i Szczawa (woj. małopolskie).
TŻ
@RY1@i02/2014/149/i02.2014.149.00000080a.801.jpg@RY2@
Piotr Guzik/Forum
Starosta bocheński chce rozbioru gminy przez sąsiednie sołectwa. Jest skonfliktowany z wójtem
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu