Kredytowa zadyszka gmin zagrozi dotacjom z UE
Unijne pieniądze z nowego rozdania mogą trafić do regionów z dużym poślizgiem. Samorządom coraz trudniej się zapożyczać na wkład własny
Od skuteczności władz lokalnych zależeć będzie to, jak rozdysponujemy 40 proc. z 82,5 mld euro, które Bruksela przyzna Polsce na lata 2014-2020 (taka część alokacji będzie zarządzana przez samorządy województw). A jak usłyszeliśmy w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju (MIR), te środki mogą być uruchomione już pod koniec 2014 r.
Pod presją wskaźnika
Tymczasem samorządy alarmują, że z konsumpcją unijnych pieniędzy z nowego rozdania będzie sporo problemów. Największy z zaciąganiem kolejnych kredytów w bankach pod wkład własny niezbędny przy niemal każdym unijnym projekcie. Po kilku latach intensywnego zadłużania się gminy złapały bowiem finansową zadyszkę.
Jak wskazuje Danuta Kamińska, skarbnik Katowic, większość samorządów jest już na progu możliwości zapożyczania się wynikających z nowego, indywidualnego wskaźnika zadłużenia. - Maleje nam efektywność dochodów własnych przy jednoczesnym zwiększaniu wydatków bieżących, zatem możliwość spłaty i zaciągania nowych zobowiązań oraz związane z tym możliwości rozwojowe są coraz niższe - wyjaśnia.
Jeśli więc gminy w ogóle zaczną korzystać z nowego wsparcia z Brukseli, to być może nawet z kilkunastomiesięcznym opóźnieniem.
MIR uważa jednak, że taka sytuacja raczej Polsce nie grozi.
- W celu zapewnienia odpowiedniego poziomu absorpcji środków unijnych, które będą wdrażane w perspektywie 2014-2020, zaproponowaliśmy wyłączenie z zaliczania do długu w całym okresie spłaty zobowiązań (np. kredytów) zaciąganych na projekt finansowany w co najmniej 60 proc. ze środków UE - twierdzi Piotr Popa, rzecznik resortu.
Jego zdaniem zapewni to jednostkom samorządu terytorialnego łatwiejszą realizację projektów unijnych w nowej perspektywie finansowej.
- Rząd próbuje na siłę zaczarować rzeczywistość. Zaproponowane przez niego wyłączenie będzie miało małe znaczenie, bo niewiele jest projektów dofinansowanych przez Unię w 60 procentach - ripostuje Danuta Kamińska.
Wyhamowanie inwestycji
Eksperci obawiają się, że gminy przez swoją zwiększoną ostrożność mogą nie wykorzystać nadarzającej się szansy (to będzie ostatnia tak duża alokacja dla Polski).
- Samorządy nie są już tak skore do chwalenia się inwestycjami unijnymi, akcenty przesunęły się na ostrożność finansową związaną z koniecznością przestrzegania nowych reguł zadłużeniowych - uważa Ewa Nowińska, ekspert MIR i pracownik Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
O wyhamowaniu inwestycyjnym w samorządach świadczą dane Komisji Nadzoru Finansowego. Na koniec 2009 r. należności brutto banków od instytucji samorządowych wyceniane były na ponad 25 mld zł. Było to o ponad 6 mld więcej niż w przypadku instytucji rządowych szczebla centralnego. Z czasem jednak rząd zaczął doganiać samorządy w wartości zaciągniętych kredytów, by na koniec 2012 r. je prześcignąć (rząd: 45,64 mld zł zaciągniętych kredytów, samorządy: 45,56 mld zł). Ta tendencja się utrzymała - 30 kwietnia 2014 r. należności banków od rządu wyceniono na 47,8 mld zł, a samorządów na 44,2 mld zł.
Z danych Ministerstwa Finansów (MF) wynika, że maleją też możliwości inwestycyjne samorządów - coraz większy procent wydatków przeznaczają one na potrzeby bieżące, a coraz mniej na wydatki majątkowe. Na koniec 2013 r. ta proporcja wynosiła 81 do 19, podczas gdy np. w 2010 r. było to 75 do 25.
O tym, że samorządy zaczynają tracić zdolności rozwojowe, władze lokalne przestrzegły rząd podczas niedawnego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.
- Prognozowane wydatki majątkowe mają spaść o 16 mld zł przy założeniu, że obniża się wydatki bieżące. Tyle, że to się nie stanie - wskazywał prezydent Poznania Ryszard Grobelny. Strona samorządowa ostrzega więc, że jej wydatki majątkowe będą spadać w dużo większym tempie, niż prognozuje MF i dotyczyć będzie to głównie dużych miast. A więc głównych motorów rozwoju nowej perspektywy unijnej.
Ewa Nowińska radzi, by samorządy w większym stopniu skorelowały swoją politykę ostrożnościową z konkursami unijnymi. - Gminy powinny na bieżąco kontaktować się z instytucjami pośredniczącymi w sprawie harmonogramu naborów. To, że perspektywa finansowa trwa siedem lat, nie znaczy, że konkursy na inwestycje, na których zależy samorządom, będą ogłaszane corocznie. W skrajnych sytuacjach może się okazać, że na dany rodzaj przedsięwzięcia będzie ogłoszony tylko jeden konkurs w całym okresie programowania unijnego - tłumaczy.
Trudności w bankach
Samorządy wskazują na jeszcze jeden problem - nawet gdyby chciały inwestować i miały możliwości dalszego zadłużania się, ktoś musi im udzielić kredytu na wkład własny. A dziś nie jest to takie proste jak jeszcze kilka lat temu.
Banki zdają sobie sprawę, że gminy mają spore problemy z utrzymaniem się w ryzach nowego wskaźnika zadłużenia. To oznacza, że mogłyby nie spłacać w terminie rat. Z kolei te gminy, które już mają zaciągnięte kredyty, aby spełnić nowe normy zadłużeniowe, musiały renegocjować warunki z bankami i np. wydłużają termin spłaty czy zmieniają wysokość rat. Jak zauważa Ryszard P. Krawczyk, prezes Regionalnej Izby Obrachunkowej w Łodzi, tego typu działania powodują, że koszt obsługi długu jest wyższy.
- Te niezbyt dobrze rokujące gminy muszą poszukiwać alternatyw np. na rynku parabanków. Przestrzegamy przed tym, ale gminy są samodzielne, a część z nich chce zabłysnąć przed wyborami - dodaje Ryszard P. Krawczyk.
Gminy, którym nie udaje się zaciągnąć kredytu w banku, zaczynają więc spoglądać w kierunku parabanków. Są one w stanie wziąć na siebie większe ryzyko niż zwyczajne banki, ale wiąże się to z wyższymi kosztami udzielonego kredytu. Z danych MF na koniec września 2013 r. wynika, że w instytucjach pozabankowych zadłużonych było 16 samorządów na kwotę niemal 106 mln zł (przy oprocentowaniu od 5,47 do 12,94 proc. w skali roku).
DGP przypomina
Indywidualny wskaźnik zadłużenia. Jednostki samorządu terytorialnego mogą się obecnie zadłużać (zaciągać kredyty, pożyczki, przeprowadzać emisje obligacji) jedynie do limitu ustalonego zgodnie z art. 243 ustawy o finansach publicznych. Przepis określa maksymalny dopuszczalny wskaźnik spłaty zadłużenia, odrębny dla każdej jednostki. Przy jego obliczeniu trzeba wziąć pod uwagę dane finansowe z trzech poprzednich lat. Bardzo ważny jest poziom nadwyżki operacyjnej (dochody bieżące pomniejszone o wydatki bieżące).
ŁZ
@RY1@i02/2014/113/i02.2014.113.18300060b.802.jpg@RY2@
Jak zmieniały się finanse samorządów
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu