Rząd nie chce powiatów metropolitalnych
Uważa, że byłyby zbyt kosztowne. Gminy zaś nie zamierzają się łączyć, bo za mało na tym zarobią. Wielkiej reformy samorządowej raczej nie będzie
W Polsce obecnie jest aż 600 gmin poniżej 5 tys. mieszkańców, 70 powiatów niespełniających założeń reformy samorządowej z 1998 r. (zamieszkanych przez mniej niż 50 tys. osób lub składających się z mniej niż 5 gmin) oraz 144 gminy obwarzankowe (zlokalizowane wokół dużych miast). Rząd i parlamentarzyści wychodzą z założenia, że najlepszym remedium na problemy małych jednostek samorządu jest ich łączenie. Ale wygląda na to, że te ambitne plany będą tylko na papierze.
Zachęty dla powiatów
Łączenia się powiatów chcieliby posłowie PO. Ich projekt ustawy o powiecie metropolitalnym, który jest już po I czytaniu w Sejmie, zakłada możliwość tworzenia - poprzez rozporządzenie Rady Ministrów - takich jednostek. Zajmowałyby się one m.in. wytyczaniem strategii rozwoju i kierunków zagospodarowania przestrzennego czy zarządzaniem drogami krajowymi i wojewódzkimi. W zakresie dochodów mogłyby liczyć na udział w podatkach przypadających obecnie powiatom (10,25 proc. w przypadku PIT i 1,4 proc. z CIT), premię za połączenie (przez 5 lat wyższe o 5 pkt proc. wpływy z PIT) oraz zwolnienia z janosikowego wchodzących w ich skład miast na prawach powiatu oraz przez pięć lat samych powiatów metropolitalnych.
Rząd jednak jest sceptycznie nastawiony do pomysłu posłów PO. Jednym z powodów jest to, że powiaty metropolitalne zarabiałyby za dużo. "Zaproponowana w projekcie ustawy konstrukcja narusza spójność istniejącego mechanizmu finansowania jednostek samorządu terytorialnego oraz przewiduje rozwiązania zwiększające dochody jednostek samorządu terytorialnego nieadekwatnie do przekazywanych zadań, a w przypadku istniejących miast na prawach powiatu tych dochodów nie zmniejsza" - czytamy w projektowanym stanowisku Rady Ministrów.
Rząd argumentuje, że pomysły posłów za bardzo narażałyby budżet państwa. Wyliczył przykładowo, że wyposażenie powiatu metropolitalnego składającego się z 14 miast aglomeracji śląskiej w dochody z PIT i CIT (w warunkach z 2012 r.) kosztowałoby ponad 423 mln zł (402 mln z tytułu PIT, 21 mln zł z CIT). Natomiast zwiększenie w okresie 5 lat o 5 pkt proc. udziału we wpływach z PIT spowodowałoby wzrost kwoty udziału w PIT do niemal 600 mln zł.
Mimo zachęt finansowych, które rząd uznał za nadmierne, starostowie mają mieszane uczucia. - To już nie pierwsza propozycja dotycząca funkcjonowania aglomeracji i do tej pory problemu nie udało się rozwiązać. Propozycje posłów są mało przejrzyste i nie poprawiają systemu. Tworzenie dodatkowego szczebla quasi-samorządu zarówno sami samorządowcy, jak i mieszkańcy oceniają jako mało funkcjonalne rozwiązanie - twierdzi Jan Grabiec, starosta legionowski.
Gminy sceptyczne
Na rewolucję nie zanosi się także na szczeblu gminnym, choć tu z zupełnie odwrotnych powodów. Bo o ile powiaty metropolitalne zarabiałyby za dużo, o tyle, zdaniem gmin, łączenie jednostek najniższego szczebla będzie nieopłacalne.
Możliwości grupowania się małych gmin chce wprowadzić Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Projekt nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw (jest na etapie uzgodnień) ma na celu m.in. zwiększenie zachęt do dobrowolnego łączenia gmin. Na razie po połączeniu mogą one liczyć na zwiększenie wpływów z PIT o 5 proc. przez 5 lat.
Projekt przewiduje, że po zmianach dla jednostek, które uzyskują niższe od średniej dochody z tego tytułu, zamiast faktycznych wpływów z PIT brano by pod uwagę średni wpływ z podatku. - Z kolei dla samorządów, które są powyżej średniej, wartość nie zmieniłaby się - tłumaczyła w ubiegłym roku Magdalena Młochowska, wiceminister administracji i cyfryzacji.
Gminy uznają jednak tę zachętę za niewystarczającą.
- Zawsze będzie duże grono osób, które przy takim łączeniu gmin mają wiele do stracenia. Dotyczy to np. radnych czy wójtów, którzy straciliby swoje stanowiska. Rząd powinien mieć odwagę i te najmniejsze samorządy, a szczególnie gminy obwarzankowe, połączyć odgórnie - uważa Bartłomiej Bartczak, burmistrz Gubina.
Jednak jest mało prawdopodobne, że rząd zdecyduje się na tak radykalny krok. Nieoficjalnie wiadomo, że resort ministra Rafała Trzaskowskiego zastanawia się nad wprowadzeniem kolejnych zachęt do dobrowolnego łączenia się gmin, nie tylko natury finansowej.
@RY1@i02/2014/072/i02.2014.072.18300080a.101.gif@RY2@
Najbogatsze samorządy - dochody per capita (2012 r.)
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu