Zabiorą gminom fotoradary, maszynki drukujące pieniądze
Samorządy protestują: znów pozbawia się nas dochodów. Zatrzeżenia do projektu ma też resort sprawiedliwości
O tym, że rząd chce pozbawić gminy fotoradarów, pisaliśmy już w styczniu 2013 r., ale ówczesne Ministerstwo Transportu dementowało. Teraz nasze informacje się potwierdzają. I nie chodzi o przejęcie gminnego sprzętu po to, by włączyć go do systemu CANARD. Chodzi o efekt propagandowy.
- Ludzie nie rozróżniają fotoradarów gminnych od państwowych. A to te pierwsze tak naprawdę zepsuły wizerunkowo sprawę fotoradarów przez to, że były chowane w krzakach, a gminy na tym zarabiały - twierdzi jeden z naszych rozmówców. Pozbawienie gmin tych urządzeń może więc być dobrym haczykiem wyborczym.
Na wieść o tym jeszcze bardziej zaostrza się bunt samorządów, które fotoradarów tak łatwo oddać nie zamierzają. - Rząd powinien się zająć likwidacją inspekcji drogowej, która jest nieskuteczna, bo z 2,5 mln zrobionych zdjęć tylko 772 tys. skutkowało wezwaniami do kierowców. Lepiej zwiększyć kompetencje straży gminnych, bo tam, gdzie stoją patrole, nie ma wypadków ze skutkiem śmiertelnym - argumentuje Adam Marciniak, wójt gminy Człuchów posiadającej cztery fotoradary stacjonarne i jeden mobilny.
Przychód gminy w 2013 r. z tytułu nałożonych grzywien wyniósł 6 mln zł brutto. - Kilka lat temu z pieniędzy z fotoradarów udało się np. wyremontować siedem szkół czy zmodernizować kilkadziesiąt kilometrów dróg - wskazuje wójt. Dodaje, że teraz pieniądze te mogą iść tylko na poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co przez wielu samorządowców jest różnie pojmowane. - W 2012 r. wymieniliśmy stary autobus szkolny na nowy, dużo bezpieczniejszy, po czym zarzucono mi złamanie przepisów, tłumacząc, że nie poprawiło to bezpieczeństwa na drodze. Teraz mam sprawę przed regionalną izbą obrachunkową - zżyma się Adam Marciniak.
Przeciwny zmianom jest także burmistrz Sulęcina Michał Deptuch, który choć sam gminnych fotoradarów nie posiada, to jednak nie ukrywa, że dla samorządów istotny jest fiskalny aspekt urządzeń rejestrujących prędkość. - Rząd na każdym kroku uszczupla nasze dochody, a odebranie fotoradarów samorządom będzie kolejnym uszczerbkiem dla finansów samorządów - uważa burmistrz.
Ale zdania w samorządach na temat fotoradarów są podzielone. - To były maszynki do robienia pieniędzy. W budżetach zakładano konkretne pieniądze z tego tytułu i trzeba było wyrabiać normy - komentuje burmistrz Gubina Bartłomiej Bartczak. Jak dodaje, jego gmina nigdy nie była zainteresowana stawianiem własnych fotoradarów. - Jesteśmy miastem przygranicznym, Niemcy do nas przyjeżdżają na zakupy. Gdybyśmy obstawili się fotoradarami, pojechaliby na te zakupy do innych miejscowości - tłumaczy.
Kolejną problematyczną kwestią w fotoradarowych porządkach może się okazać zmiana w sposobie karania kierowców. Inspekcja Transportu Drogowego już od 2011 r. namawia rząd do tego, by obecny tryb wykroczeniowy (gdzie wymagane jest wskazanie sprawcy - co powoduje, że często sprawy się przedawniają) zastąpić prostszym trybem administracyjnym, w którym za zdjęcie z fotoradaru nakładana byłaby kara pieniężna na właściciela samochodu, bez punktów karnych i ustalania sprawców wykroczenia. Tego typu rozwiązania funkcjonują m.in. we Włoszech, w Austrii, we Francji czy w Wielkiej Brytanii. W podobnym kierunku idzie projekt posłów PO.
Pomysłowi przeciwne jest jednak Ministerstwo Sprawiedliwości (MS). Resortowi nie podoba się, że za te same czyny - przekroczenie prędkości lub przejazd na czerwonym świetle - kierowca miałby być karany w trybie wykroczeniowym (np. gdy złapie go policja) lub podlegać odpowiedzialności karnoadministracyjnej (w przypadku fotoradaru). - Powstałby dualizm zasad odpowiedzialności za takie same czyny, warunkowany jedynie sposobem ich ujawnienia - wyjaśnia Patrycja Loose, rzecznik MS. Zaznacza jednak, że resort sprawiedliwości nie zamierza blokować dalszych prac nad tym projektem posłów PO. Zwłaszcza że co do innych projektowanych założeń, tj. uzależnienia wysokości mandatu od przeciętnego wynagrodzenia oraz przekazania Inspekcji Transportu Drogowego wyłącznych uprawnień do korzystania ze stacjonarnych urządzeń rejestrujących, resort nie zgłosił żadnych uwag.
@RY1@i02/2014/063/i02.2014.063.000000300.802.jpg@RY2@
KRZYSZTOF KORCZAK/REPORTER
Trwa liczenie gminnych fotoradarów w całym kraju
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu