Miasta mogą nie wykorzystać miliardów z UE
Prawie co trzecie euro, które dostaniemy do 2020 r. z Brukseli, trafi do samorządów. Te do unijnych inwestycji będą musiały dołożyć 60 mld zł
Gminy, powiaty i województwa będą do 2020 r. największym inwestorem unijnych funduszy - mogą pozyskać ok. 100 mld zł. Zanim jednak sięgną po te pieniądze, muszą znaleźć środki na wkład własny do projektów. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju (MIR) szacuje, że będą potrzebowały na ten cel ok. 40 mld zł. Tę kwotę kwestionują eksperci, którzy przygotowali na zlecenie MIR analizę dotyczącą krajowego wkładu publicznego do unijnych projektów w latach 2014-2020. Wyliczyli, że do 2020 r. na współfinansowanie samorządów potrzeba aż o 20 mld zł więcej. To kwota ogromna, a konieczność jej znalezienia niepokoi samorządowców. Jeśli tych pieniędzy nie będzie, inwestycje unijne zwolnią.
Rosną długi
Wszystko przed narastające zadłużenie gmin, powiatów i województw. W ubiegłym roku (dane za III kwartał) ich dług wyniósł ponad 67 mld zł i stanowił już 38 proc. ich dochodów. To efekt ogromnych inwestycji poczynionych w latach 2007-2013. Samorządy zaciągały kredyty na wkłady własne. Towarzyszył temu jednak stały spadek ich własnych dochodów spowodowany kryzysem gospodarczym oraz nakładanymi na nie kolejnymi zadaniami bez wystarczającego finansowania.
- Trudna sytuacja samorządów jest spowodowana zmianami ustawowymi, przede wszystkim w podatku dochodowym od osób fizycznych, w wyniku których obecne dochody jednostek samorządu terytorialnego zostały rocznie umniejszone łącznie o kwotę ok. 8 mld zł w stosunku do roku 2008 - tłumaczy Ryszard Grobelny, prezydent Poznania.
W efekcie coraz częstsze są przypadki przekraczania przez samorządy 60-proc. progu łącznej kwoty zadłużenia do dochodów budżetowych. Tak wysoki wskaźnik długu osiągnęło rok temu już 3,2 proc. jednostek samorządu terytorialnego, a prawie 9 proc. miało zobowiązania przewyższające próg 50-proc. Największy udział w długach samorządów miały miasta na prawach powiatów. Aż 11 proc. z nich miało zobowiązania przekraczające limit 60 proc.
Dodatkowym utrudnieniem dla samorządów są reguły fiskalne, które nałożył na nie rząd. Chodzi po pierwsze o wymóg utrzymania zrównoważonego budżetu bieżącego.
- Obawiamy się, że konieczność zaangażowania dużych środków własnych do projektu może spowodować problemy z utrzymaniem płynności finansowej. Mamy bardzo sztywne wydatki na bieżące cele, które musimy realizować, bo wynikają z ustawy o samorządzie powiatowym - podkreśla Andrzej Szymanek, starosta wieruszowski. Ponadto od 1 stycznia samorządy obowiązuje indywidualny wskaźnik zadłużenia wynikający z art. 243 ustawy o finansach publicznych. Określa on, ile mogą wydać na spłatę swoich zobowiązań i na zaciąganie nowych. To zależy zaś od wykonania budżetu z ostatnich trzech lat.
Potrzebny balans
Obawy samorządowców potwierdza raport dotyczący oszacowania środków niezbędnych do zapewnienia krajowego wkładu publicznego w latach 2014-2020, przygotowany na zlecenie MIR. Wynika z niego, że niektóre miasta w kolejnej perspektywie finansowej mogą mieć z powodu unijnych inwestycji problemy z utrzymaniem równowagi budżetowej.
- W takiej sytuacji są Kraków, Gdańsk, Szczecin i Bydgoszcz. W przypadku Łodzi, Gorzowa i Białegostoku nawet bardzo silna redukcja inwestycji nie doprowadzi do zrównoważenia budżetu bieżącego - przewiduje dr Jacek Sierak ze Szkoły Głównej Handlowej, współautor raportu. Z kolei w grupie miast na prawach powiatu - zdaniem autorów analizy - problemy mogą mieć np. Przemyśl i Mysłowice.
Część samorządów już teraz przygotowuje się do kolejnej perspektywy finansowej i restrukturyzuje dług, wydłużając jego spłatę w czasie.
- Obecnie nasze zadłużenie w stosunku do dochodów wynosi 28 proc. Pozwala nam to zaciągać nowe długi, bo rozciągnęliśmy obligacjami spłatę naszych kredytów do roku 2024 - tłumaczy Henryk Falkus, skarbnik urzędu miasta w Siemianowicach Śląskich, które do 2017 r. będą potrzebowały ok. 17 mln zł na wkład własny do projektów. Eksperci podkreślają jednak, że w przypadku niektórych samorządów z powodu takich działań horyzonty zapadalności długów przyjmują wręcz rozmiary ekstremalne. Wrocław np. planuje spłacić swoje zadłużenie do 2043 r.
Bruksela ustąpiła
Samorządy oczekują pomocy od rządu. Ten podkreśla jednak, że zrobił już dla nich bardzo wiele. Udało mu się wynegocjować z Brukselą rozwiązania bardzo korzystne dla gmin, powiatów i województw. Przede wszystkim poziom unijnego dofinansowania do projektów, które będą realizowane w latach 2014-2020, wyniesie 85 proc. (jedynie dla Mazowsza jako regionu najbardziej rozwiniętego będzie niższy, bo 80 proc.).
- To dobre rozstrzygnięcie, bo pierwotna propozycja Komisji była 75 proc. - wskazuje Marceli Niezgoda, wiceminister infrastruktury i rozwoju. Ponadto VAT będzie kosztem kwalifikowalnym, co oznacza, że utrzymana będzie możliwość jego refundacji.
Ponadto rząd dla unijnych inwestycji zrobił wyłom w ustawie o finansach publicznych. Pod koniec ubiegłego roku złagodził jej rygory. Zgodnie ze znowelizowanymi przepisami zadłużenie samorządów wynikające z realizacji projektów współfinansowanych przez Brukselę ma być liczone w inny, bardziej korzystny sposób. Do indywidualnego wskaźnika zadłużenia nie będą wliczane kredyty na wkład własny do projektów UE oraz odsetki od niego w całym okresie spłaty zadłużenia. Jest jednak pewien warunek, bez spełnienia którego samorządy nie skorzystają z tego ułatwienia. Udział środków europejskich w dotowanej przez Brukselę inwestycji nie może być mniejszy niż 60 proc. (a wkład własny JST większy niż 40 proc.). I właśnie ten wymóg może okazać się barierą nie do przejścia dla części samorządów.
Jak odkreśla Marcin Urban, skarbnik Wrocławia, wiele samorządów nie będzie w stanie skorzystać z tych zapisów, ponieważ otrzymuje niższe wsparcie. Spora część wydatków w przypadku miast, czy powiatów nie jest kwalifikowalnych, co powoduje, że potrzebny jest duży wkład własny do unijnej inwestycji.
- Projekty dofinansowane w ramach regionalnych programów operacyjnych opierają się na współfinansowaniu unijnym nie większym niż 50 proc. - podkreśla Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem próg 60 proc. zapisany w nowelizacji nie zwolni więc z rygorów ostrożnościowych samorządów gminnych i powiatowych.
Jednak nie brakuje też ekspertów, którzy krytykują poluzowanie rygorów dla samorządowców. Chociaż unijny dług nie będzie wliczany do indywidualnego wskaźnika zadłużenia, jego ekonomiczne skutki będą takie same, jak w przypadku zobowiązań zaciąganych na inny cel.
Samorządy zostaną z ogromnym zadłużeniem do spłacenia w kolejnych latach.
@RY1@i02/2014/014/i02.2014.014.18300060b.802.jpg@RY2@
Fundusze unijne dla samorządów
Beata Lisowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu