Ustawowe poprawianie rewitalizacji
PROBLEM
Rewitalizować trzeba nie tylko mury, lecz także ludzi mieszkających w niesprzyjających warunkach. Zwłaszcza takich, którzy zostali pominięci przez trwającą od ćwierćwiecza transformację. I trzeba to zrobić szybko, bo w kolejnej unijnej perspektywie szans na pieniądze raczej nie będzie. Dlatego ustawa rewitalizacyjna jest potrzebna. Mówi bowiem, w jaki sposób postępować, aby nie zgubić ważnych społecznych aspektów zmian. Ale obawiam się jednego - czy potrzebne działania nie utoną w górach papierowych programów i wyczerpujących konsultacji. Rozumiem, że mieszkańcy mają prawo, a nawet powinni konsultować to, co się będzie działo w miejscach, w których żyją. Jednak przy prowadzeniu inwestycji, zwłaszcza tych większych, liczy się tempo i sprawne podejmowanie decyzji.
Często lepszy i szybszy efekt można osiągnąć, kierując się zdaniem specjalisty, a nie ogółu. I martwi mnie jeszcze obszerność gminnych programów rewitalizacji - przebrnięcie przez nie to nie lada wyzwanie. Znaczna część tych danych powinna się znajdować w planach zagospodarowania przestrzennego i studiach do nich. Szkoda, że powstają kolejne ustawy, a o naprawieniu planowania przestrzennego jest coraz ciszej. Bez tego kolejny dobrze pomyślany program może się zamienić w doraźne łatanie dziur.
ZJ
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu