SONDA. Spory nie tylko w Opolu ⒸⓅ
●
Wszystkie organizacje samorządowe są zgodne co do tego, że nie po raz pierwszy zdarzyła się sytuacja konfliktowa przy zmianie granic. Jednak w przypadku Opola konflikt ma taki wymiar, że powinien posłużyć za podstawę do zmiany obowiązujących procedur. Przykładem jest obowiązek konsultacji, który jest "miękko" zapisany w ustawie, tymczasem w Europejskiej Karcie Samorządu Lokalnego (EKSL) - bardzo silnie. W przypadku poszerzenia granic Opola po stronie samorządowej nie było całkowitej zgodności, ponieważ nasze organizacje są ustawowo zobowiązane do reprezentowania swoich członków. Zabrakło nam jednak dialogu między stronami sporu i to również powinien być temat do naszej dyskusji nad kierunkiem zmian w korygowaniu granic administracyjnych w Polsce.
●
Rozporządzenie o przyłączeniu do Opola zostało przepchnięte przez Radę Ministrów w bardzo ciekawy sposób, bo ostatecznie nie zaopiniowała go ani Komisja Prawnicza w Rządowym Centrum Legislacji, ani Komisja Wspólna Rządu i Samorządu, a w planie posiedzenia Rady Ministrów tego dnia w ogóle tego punktu nie przewidywano. Zignorowano zupełnie pytania ze strony Ministerstwa Finansów o skutkach finansowych dla gmin, które zostają okrojone. W mojej gminie aktualnie mam taką sytuację, że muszę zwolnić prawie połowę pracowników urzędu gminy oraz innych jednostek: Ośrodka Pomocy Społecznej czy Gminnego Ośrodek Kultury, a żeby przetrwać i w miarę normalnie funkcjonować do wygaszenia bądź zamknięcia są cztery szkoły. Głos mieszkańców można zupełnie pominąć. Trzeba będzie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy samorządność dzisiaj ma jakikolwiek sens. Gminy tracą na zmianie granic, bo tracą mieszkańców, a przez to nie tylko zadania do wykonania, lecz także dochody. Walą się w tym momencie wieloletnie plany rozwoju, kierunków inwestowania itp. Sołectwa tracą samodzielność i możliwość wpływu na realne rządzenie, bo w dużym mieście nie mają szans na swojego przedstawiciela w radzie miasta.
●
Na przyłączeniu zyskają wszyscy. Silne Opole to silny region, więcej miejsc pracy dla ludzi, którzy od lat wyjeżdżają za granicę w jej poszukiwaniu. W dalszej perspektywie to też zmiana negatywnych do tej pory trendów demograficznych. Przybędzie terenów inwestycyjnych, które jesteśmy w stanie szybko uzbroić. To z kolei usprawni pozyskiwanie nowych inwestycji. Mowa o tym, że gminy nie chcą się przyłączyć, to duże uogólnienie. Istnieje pewna grupa osób, która własne interesy stawia ponad dobro regionu i jego stolicy. Być może boją się utraty władzy i strefy wpływów. W konsultacjach przeprowadzonych wśród opolan ponad połowa opowiedziała się za powiększeniem miasta. Konsultacje przeprowadzone na terenie gmin budziły natomiast wiele zastrzeżeń, m.in. obejmowały one zasięgiem tereny całych gmin, a mówimy tylko o niewielkiej części, która dołącza do Opola. Poza tym formuła konsultacji nie podlega tym samym procedurom co referenda czy wybory. Jest wiele miejsca na nieprawidłowości i uproszczenia. Projekt powiększenia Opola został przygotowany w ramach obowiązującego w Polsce prawa i zgodnie z kalendarzem przewidzianym ustawą o samorządzie gminnym. Rząd uznał, że kwestie rozwoju samorządu i wzmacnianie regionu, wykorzystanie jego potencjału, są ważniejsze z perspektywy interesów państwa niż zdanie grupy mieszkańców danej gminy. Procedura zmiany granic funkcjonuje od wielu lat. Niewykluczone, że wymaga ona modyfikacji, ale to powinno być dokładnie przedyskutowane. Dodam, że ostatnie powiększenie Opola miało miejsce 40 lat temu.
●
Rzeszów konsekwentnie (od 2003 r.) stara się o zmianę granic. Do 2010 r. udało się zwiększyć powierzchnię miasta ponad dwukrotnie - do 117 km kw. Wcześniej Rzeszów był najmniejszym miastem wojewódzkim w Polsce. W tym roku na liście miejscowości, które miasto chciało przyłączyć, były m.in. Matysówka z gminy Tyczyn, Kielanówka z gminy Boguchwała, Miłocin, Pogwizdów Nowy, Rudna Mała z gminy Głogów Małopolski i Bzianka z gminy Świlcza. Ponadto Rzeszów chciał się połączyć z całą gminą Krasne. Zarówno w Rzeszowie, jak i w ościennych gminach, przeprowadzone zostały konsultacje społeczne dotyczące zmiany granic. Rzeszowianie wypowiedzieli się za większym miastem. Chęć przyłączenia do miasta wyrazili również mieszkańcy sołectwa Bzianka, które decyzją Rady Ministrów od 1 stycznia 2017 r. będzie jednym z rzeszowskich osiedli.
●
Procedura zmiany granic administracyjnych gmin ma charakter czysto uznaniowy, a przesłanki ustawowe są swobodnie interpretowane przez osoby decyzyjne. Proces od kilku lat staje się polityczny, a nie prawny. W przypadku powiększenia Opola nikt nie krył tego od samego początku. Przesłanki ustawowe traktowane były czysto instrumentalnie. W każdej z przyłączanych gmin ponad 90 proc. osób opowiedziało się przeciwko zmianom granic administracyjnych. Z jednej strony proces ten odbywał się od samego początku ze szkodą dla gmin, których tereny włączono do Opola. Z drugiej strony Opole nigdy nie ukrywało, że na włączeniu terenów skorzysta. Warto wspomnieć, że wniosek Opola obejmował np. same tereny inwestycyjny, a nie obejmowały sołectwa, w obszarze którego był zlokalizowany dany teren inwestycyjny. Tak było np. w przypadku centrum handlowego Turawa Park. Zmiana była uzasadniana przez prezydenta Opola chęcią rozwoju miasta i całego województwa, brakiem terenów inwestycyjnych, depopulacją Opola. Te przesłanki nie są przesłankami ustawowymi. Ponadto do Opola przyłączono wiele wiosek, które w większości są zamieszkane przez mniejszość niemiecką. Tereny te zostały włączone do 100-tysięcznego miasta. Tego typu działanie jest zabronione przez art. 5 ustawy z 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 573 ze zm.). Przy okazji zmieniono więc proporcje narodowościowe. Podobne praktyki dokonywane na Litwie w stosunku do mniejszości polskiej spotkały się z uzasadnioną krytyką ze strony Polski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu