Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Eksperci o niespodziewanej zmianie

2 lipca 2018

To dla nas duży zawód, że tak ważne sprawy samorządów, jakie dałoby się załatwić ustawą - wspólny transport, zmniejszenie zanieczyszczenia miast - znowu są przekładane, jeśli nie wstrzymane definitywnie. Działanie rządu jest niezrozumiałe, tym bardziej że przecież ustawę obecną podpisał prezydent Andrzej Duda. Pytanie, czy przy okazji nowej ustawy rządowej zostanie uchylona ustawa przyjęta w ubiegłym roku. Gdyby pozostała jako rozwiązanie równoległe, można by nadal naciskać na rząd, by te rozwiązania przeniósł na inne regiony.

Jeżeli ustawa górnośląska uchyli poprzednią, to będziemy walczyć z tym projektem w Sejmie, bo to niepotrzebna dyskryminacja. Zobaczymy, jak zachowają się posłowie PiS z innych regionów, np. ze Szczecina, Trójmiasta, Poznania, Krakowa czy Warszawy. Czy będą głosować przeciwko rozwiązaniom dla mieszkańców swojego okręgu? Będziemy się starali to nagłośnić i pokazać konsekwencje. Gdyby obecna ustawa została uchylona, to samorządom zostanie niewiele możliwości, poza domaganiem się od rządu rozwiązań zastępczych. Bo obecne przepisy dotyczące dobrowolnych stowarzyszeń nie rozwiązują problemu.

Projektu nie widziałem. Jest mocno chroniony, co moim zdaniem jest nielegalne. Jest to projekt ministerialny i stanowi informację publiczną. Powinien być udostępniony na wniosek posłom i dziennikarzom. Zatem jako PO spróbujemy natychmiast wystąpić o jego upublicznienie.

W większości rozwiązania prawne dotyczące takich form współpracy, jak związki międzygminne czy stowarzyszenia, wymagają przemyślanej interwencji ustawodawcy, która uatrakcyjni ich stosowanie, likwidując wątpliwości, które skutkują rozbieżnymi interpretacjami zarówno sądów administracyjnych, jak i organów nadzoru. Część tych problemów od dawna sygnalizowana jest przez środowiska samorządowe, a co więcej, niekiedy bywa dostrzegana także przez przedstawicieli administracji rządowej i parlament. Przykładem może być rozbudowana regulacja zawarta w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Jakkolwiek pozytywnie należy ocenić próbę rozwiązania wielu problemów związanych z funkcjonowaniem związków w tym obszarze, to negatywną ocenę budzić musi forma regulacji. Ustawodawca nie zdecydował się bowiem na nowelizację ustawy o samorządzie gminnym - dzięki czemu nowe rozwiązania mogłyby być stosowane w odniesieniu do wszystkich związków. W mojej ocenie trud wypracowania nowych rozwiązań prawnych zachęcających do współpracy między jednostkami samorządu terytorialnego powinny wziąć na siebie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji lub Narodowy Instytut Samorządu Terytorialnego. Wypracowana w tym zakresie koncepcja działań powinna być poddana konsultacjom ze środowiskami samorządowymi, w tym przedstawicielami związków międzygminnych i powiatowych. Jest to tym istotniejsze, że związki JST nie mają sformalizowanej reprezentacji, a w szczególności nie są bezpośrednio reprezentowane w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Filozofia powołania związków metropolitalnych była między innymi taka, że mechanizm przyciągania powinien działać na zasadzie kija i marchewki. Marchewka to dodatkowe środki z budżetu, które mają wspierać związki metropolitalne, a kij to zapis, że dany samorząd mógłby być wcielony do związku siłą wbrew swojej woli. Taki był defekt tej ustawy. Dotychczasowa ustawa metropolitalna była od samego początku krojona pod aglomerację górnośląską, ewentualnie biorąc jeszcze pod uwagę aglomeracje warszawską, gdańską i trochę wrocławską. Finansowa marchewka stanowiła bodziec na tyle stymulujący, że w poprzednim parlamencie dochodziło do prób obniżenia progu aglomeracji, nawet do 350 tys. mieszkańców. To już była swoista karykatura. Bardziej służyło to wyciąganiu dodatkowych pieniędzy niż zintegrowanej formule organizowania przestrzeni publicznej, a szczególnie usług publicznych. Dla nas największą bolączka było to, że właśnie wbrew woli samorządów można było zdecydować o przynależności danej gminy do aglomeracji, a tym samym do uszczknięcia budżetu lokalnego na rzecz budżetu aglomeracyjnego. Z początku chodziło o transport publiczny, potem chciano do tego dołączyć odpady oraz planowanie przestrzenne, co wiąże się z ograniczeniem władztwa planistycznego samorządu terytorialnego.

Na podstawie publicznych deklaracji można przyjąć, że ustawa o związkach metropolitalnych faktycznie nowej ekipie rządowej się nie spodobała. Jednak nie sposób ustalić, co tak konkretnie się w niej nie spodobało, bo projekt nowej ustawy nie został jeszcze ujawniony.

Pewne jest to, że ze względu na swoją specyfikę obszary takie wymagają szczególnych metod zarządzania. Gdyby były to metody wykorzystujące wyłącznie narzędzia już istniejące w prawie, to nie byłoby przeszkód, aby posłużyć się instytucją np. związków międzygminnych czy związków gminno-powiatowych. Jest jednak inaczej.

Po pierwsze konieczna jest koordynacja planowania przestrzennego - a to wymaga nowego narzędzia typu studium ramowe. Nie wystarczą uprawnienia poszczególnych gmin z osobna. Po drugie obszar metropolitalny jest pewną całością. Położenie w jego granicach jest obiektywnym faktem, nie przedmiotem swobodnej oceny zainteresowanych jednostek. Oznacza to, że jeśli w takim obszarze ma powstać zrzeszenie jednostek samorządu lokalnego, to przynależność do niego musi być obligatoryjna. Po trzecie sposób podejmowania decyzji musi zapewniać sprawność działania, a jednocześnie gwarantować prawa podmiotów dużych i małych. Ustawa o związkach metropolitalnych - choć w wielu miejscach niedoskonała - te uwarunkowania uwzględniała. Czas pokaże, czy nowy pomysł też wymienione kwestie uwzględni.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.