Samorządowcy o zaciąganiu długów
●
JST nie powinny zadłużać się w parabankach. Dług samorządu jest długiem publicznym. Powinien być monitorowany i kontrolowany. Powinny również obowiązywać reguły ograniczające nadmierne zadłużanie się pod hasłem "lepiej nie inwestować lub poczekać aniżeli przeinwestować i utracić płynność finansową". Co do wskaźnika z art. 243 u.f.p. należałoby ograniczyć wpływ na wzór okresu "poprzedzającego" rok bazowy, tj. 3 lata, a brać pod uwagę przyszłą perspektywę. Inne podejście powinno być zastosowane również w przypadku wyłączania długu na potrzeby projektów UE. Jeżeli kredyt brany jest na wkład własny do inwestycji współfinansowanej z budżetu UE, która po zakończeniu będzie generować przychody, w których uwzględnimy spłatę tego kredytu, to takie zwiększenie długu powinno być dopuszczone. Uważam też, że powinna być bardziej nadzorowana przez MF sytuacja dotycząca ucieczki od długu JST przez zadłużanie spółek komunalnych.
●
Jestem konserwatystą. Zatem opowiadam się za utrzymaniem tego systemu, który już jest. On pozwala indywidualnie spojrzeć na poszczególne samorządy. Wydaje mi się, że jeszcze większym dla nas udogodnieniem mogłyby być zapisy bardziej uelastyczniające czy łagodzące zasady zadłużania w kontekście wykorzystania środków pochodzących z Unii Europejskiej. Przygotowujemy już projekty, ale nie do końca wiemy, kiedy ostatecznie mielibyśmy okazję konsumować środki unijne. Nie wszystkie nabory są już poogłaszane, a terminy znane.
Jeżeli gminy korzystają z takich instrumentów inżynierii finansowej jak np. sprzedaż zwrotna nieruchomości, to po prostu uciekają rygorowi ograniczenia określonego w ustawie o finansach publicznych. Ucieczka do parabanku to też nie ucieczka po tańszy pieniądz, tylko po dług, który wymyka się regułom prawnym. Sadzę, że kontrola w tym zakresie powinna być. Dobrą drogą jest danie samorządowi możliwości zaproponowania programu naprawczego. A pomysł klauzuli wykonalności nie jest trafiony. Obawiam się, że mógłby być tylko wytrychem dla politycznie zamawianych decyzji.
●
Potrzebujemy więcej zaufania, żebyśmy mogli sięgnąć po pieniądze unijne. Zwłaszcza przy większych projektach, przy których aby dostać środki, musimy się zadłużyć. Nasze pożyczki i kredyty są na inwestycje. A ograniczenie możliwości zadłużania się na rozwój jest już problematyczne. Sądzę, że z długiem daleko się nie zajedzie, ale zamykanie drogi do niego to też nie jest rozwiązanie. Zdecydowanie większa liczba samorządów jest rezolutna. Przykłady niegospodarności, o których słyszymy, to pojedyncze przypadki i nie są żadnym uzasadnieniem przy rozmowach o konieczności ograniczania się z debetem. My, gminni samorządowcy, oczekujemy, by poprawiła się sytuacja tych najbiedniejszych, by odzyskali oni zdolności rozwojowe i możliwości kredytowania się.
●
Samorządy chcą elastyczności zadłużania, a rząd z kolei chce tę możliwość ograniczyć. Ani jedno, ani drugie podejście nie jest właściwe. Jest zbyt mało refleksji nad tym, jakie są skutki zadłużania. A zwiększanie takich możliwości przez JST bez jednoczesnego zwiększania dochodów własnych to oczywisty błąd i przejaw braku odpowiedzialności za przyszłość. Zdecydowanie trzeba więcej mówić o nadwyżce operacyjnej, a nie tylko inwestować, tak jak to czynią np. ci, którzy są szefami samorządu na krótko. Pozostali myślą do przodu. Biorąc pod uwagę wyzwanie, jakim jest absorpcja środków unijnych, trzeba zrobić wszystko, by jak najwięcej z tych pieniędzy wykorzystać. Martwi mnie, że nie prowadzi się dyskusji na temat zadłużenia i jego spłacalności. A co będzie w roku 2022, kiedy skończy się budżet unijny dla Polski? Jak wtedy rozwijać się będzie Polska lokalna? Co do parabanków, to nikt nie przewidział takiej sytuacji, że lokalny samorząd może być tak nieodpowiedzialny. Wszyscy zakładali, że aby wziąć tam kredyt, potrzebna jest opinia RIO. A parabankowi nie było to potrzebne. Ten, kto podejmuje taką decyzję, powinien być pociągnięty do odpowiedzialności. W ustawie o finansach publicznych powinien być całkowity zakaz zapożyczania się w instytucjach całkowicie wyłączonych spod nadzoru KNF.
●
Wniosek Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego jest taki, by uelastycznić trochę zasady. W najbliższych latach wiele JST, szczególnie tych mniejszych, może mieć problem z wkładem własnym, gdy chodzi o inwestycje dofinansowane ze środków unijnych. Obecna metoda wyliczenia we wzorze właściwie wyeliminowała kredyty konsolidacyjne. A to był sposób na rozłożenie w dłuższym czasie obciążeń związanych ze spłacaniem kredytów. W tej chwili jako Związek Gmin Wiejskich RP nie mamy gotowej recepty. Należy pamiętać, że jeżeli realizujemy zadania na rzecz mieszkańców i społeczności lokalnych (tym samym na rzecz kraju), to dynamika inwestycyjna i absorpcja środków unijnych powinna być naszym wspólnym celem. Mówiąc "naszym", mam na myśli ministerstwo i JST. Znamy argumentację resortu finansów, że moglibyśmy poprawić swoją sytuację, gdybyśmy nie umarzali podatków - ale minister rolnictwa ma zwyczaj odsyłać rolników po klęskach do wójta, by ten umorzył podatek. Jest tu zatem brak konsekwencji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu