Poziom zadłużenia to niejedyny problem, który wymaga rozwiązania
Jak ocenia pan zgłaszane przez stronę rządową propozycje zmian do ustawy o finansach publicznych?
Na początek trzeba wyraźnie powiedzieć, że propozycje zmiany przepisów są we wstępnej fazie dyskusji i nie ma konkretnego projektu, do którego można się odnieść. Przyczynkiem do dyskusji, w wyniku której być może zostaną zaproponowane nowe rozwiązania, są okoliczności wskazujące na to, że organy nadzoru nad jednostkami samorządu terytorialnego nie są wyposażone w instrumenty pozwalające na zdecydowaną reakcję w przypadkach nadmiernego zadłużenia JST przy jednoczesnym braku działań organów takiej jednostki zmierzających do opanowania sytuacji.
Czyli wojewoda np. na wniosek RIO powinien mieć prawo powołania komisarza...
Moim zdaniem jednostkowe przypadki gmin, w których zadłużenie wynosi np. 300 proc. dochodów budżetowych, powinny być podstawą do zmiany przepisów w zakresie podstaw wprowadzenia zarządu komisarycznego. Jednak kierunek tych zmian musi uwzględniać okoliczność, że zastąpienie władz JST wybranych przez jej mieszkańców godzi w samodzielność tej jednostki. W związku z tym podstawy wprowadzenia zarządu komisarycznego powinny być precyzyjnie w ustawie określone, a organ państwa nie powinien zarządu komisarycznego wprowadzać, gdy organy JST podejmą działania zmierzające do uzdrowienia sytuacji. Zatem jednostkowe przypadki nadmiernego zadłużania bądź korzystania z niestandardowych instrumentów finansowych nie powinny rzutować na ocenę całego sektora samorządowego. Praktyka funkcjonowania regionalnych izb obrachunkowych wskazuje, że zdecydowana większość JST w ramach obecnie dostępnych środków nadzoru prowadzi taką politykę, która wyklucza spełnienie się przesłanek wprowadzenia najdalej idących środków nadzoru np. w postaci zarządu komisarycznego.
Z kolei samorządy domagają się uelastycznienia art. 243 ustawy o finansach publicznych. Zwłaszcza w kontekście możliwości korzystania z unijnego wsparcia w nowej perspektywie unijnej. Jakie jest pana zdanie na ten temat?
Uważam, że dyskusja o tej kwestii nie wyczerpuje całej problematyki dotyczącej zadłużenia JST. Faktem jest, że przepis ten jest mocno krytykowany. W szczególności wskazuje się, że wskaźnik jest dopasowany do indywidualnych możliwości JST, ale może prowadzić do zahamowania działań prorozwojowych. Ponadto jego wprowadzenie bez dokonania istotnych zmian prawa w zakresie kształtowania strony dochodowej i wydatkowej JST doprowadziło do sytuacji, że w warunkach ograniczeń w zaciąganiu zobowiązań wynikających z art.243 u.f.p. samorządy wypracowały różne metody obchodzenia tych ograniczeń. Również takie, które wymykają się spod działalności nadzorczej i opiniodawczej RIO i mogą być wykryte dopiero w trakcie kontroli. Nie jest to sytuacja dobra.
Co więc należy zrobić, jaką metodę postępowania przyjąć?
Samorządy znajdują się w różnej sytuacji finansowej, i to z przyczyn od nich niezależnych, a wynikających z prawa określającego źródła dochodów i zadania tymi dochodami finansowane. Jeżeli chodzi o swobodę kreowania strony dochodowej, w najgorszej sytuacji są powiaty z powodu ograniczonej możliwości osiągania dochodów własnych. Tak więc rozpoczynając dyskusję nad zmianą reguły wynikającej z art.243 u.f.p. oraz innych przepisów, trzeba wybrać, co jest ważniejsze: przeciwdziałanie nadmiernemu zadłużaniu się czy umożliwienie JST absorpcji środków unijnych. Statystyki mówią, że zdolność gminy do pozyskiwania środków unijnych zależy od jej wielkości, a co za tym idzie wielkości jej budżetu. Konieczność przeznaczenia środków na finansowanie zadań obowiązkowych prowadzi do sytuacji, że w gminach dysponujących niewielkimi budżetami możliwości inwestycyjne są bardzo skromne. Dotyczy to też możliwości wykorzystania środków unijnych. Generalnie mamy do czynienia z sytuacją, że im mniejsza i biedniejsza gmina, tym mniej w przeliczeniu na jednego mieszkańca wykorzystuje ona środków unijnych, chociaż z założeń wielu programów wynika, że właśnie tam powinny być one kierowane. Z kolei im większa i bogatsza gmina, tym zyskuje więcej, zarówno z powodu środków, którymi może dysponować - wynikających choćby ze zdolności kredytowej, jak i z możliwości zatrudnienia lepszych specjalistów przy ubieganiu się o unijne fundusze. Ale prowadzi to do większego niż w małych gminach zadłużenia. Dlatego nie chciałbym, żeby cała dyskusja sprowadzała się do nadmiernego zadłużenia, potrzebne jest kompleksowe rozwiązanie problemu. ©?
Generalnie mamy do czynienia z sytuacją, że im mniejsza i biedniejsza gmina, tym mniej w przeliczeniu na jednego mieszkańca wykorzystuje ona środków unijnych, chociaż z założeń wielu programów wynika, że właśnie tam powinny być one kierowane. Dlatego nie chciałbym, żeby cała dyskusja sprowadzała się do nadmiernego zadłużenia, potrzebne jest kompleksowe rozwiązanie problemu.
@RY1@i02/2016/073/i02.2016.073.18300240d.802.jpg@RY2@
Zbigniew Rękas zastępca prezesa RIO w Kielcach
Rozmawiała Zofia Jóźwiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu