Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Metropolitalna gra o tron

26 czerwca 2018

Miała być wzorem dla innych, stanowiąc motor napędowy całego regionu. Ale metropolia górnośląska na razie ma problem z wystartowaniem, bo trwa spór o to, kto ma nią zarządzać

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia formalnie zacznie funkcjonować 1 stycznia 2018 r., przygotowania nie są jednak łatwe.

Trudne początki

Zgromadzenie metropolii nie było w stanie w tym tygodniu wybrać zarządu wraz z przewodniczącym. Obrady przerwano aż do 12 września. Co prawda, za kandydaturą Marcina Krupy, prezydenta Katowic i pełnomocnika rządu ds. utworzenia metropolii, opowiedziała się większość gmin wchodzących w skład metropolii (22), to jednak za mało, by taka decyzja była wiążąca. Od głosu wstrzymało się 14 gmin, a pięć było przeciw. Tymczasem obowiązuje zasada podwójnej większości (związanej z liczbą gmin i ilością reprezentowanych przez nie mieszkańców). - Zaczyna się ujawniać to, czego się obawialiśmy, czyli ryzyko paraliżu decyzyjnego przy tej formule głosowania - przyznaje jeden z włodarzy gmin tworzących metropolię.

Problem jest poważny, bo klincz w związku z walką o stołki blokuje inne decyzje, odnoszące się bezpośrednio do funkcjonowania samej metropolii. Na zgromadzeniu miały być rozpatrzone projekty uchwał w sprawie uchwalenia jej budżetu oraz wieloletniej prognozy finansowej na lata 2017-2020. Miały również zapaść decyzje o kształcie statutu związku metropolitalnego.

Eksperci nie mają wątpliwości. Takie problemy źle wróżą metropolii na przyszłość. - W tym momencie może dojść do paraliżu, którego ustawodawca nie przewidział, bo cały harmonogram powstawania metropolii może się posypać - wskazuje dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Na razie obserwujemy problemy z wyłonieniem władz związku metropolitalnego. A co jeśli w przyszłości trzeba będzie podejmować decyzje dotyczące wspólnych inwestycji czy przedsięwzięć? W tym kontekście system podwójnej większości jest niestety paraliżujący, bo każdy gra na swoje. Dlatego, szukając remedium na te problemy w pierwszej kolejności, należałoby rozważyć zmianę formuły głosowania - dodaje dr Płażek.

W podobnym duchu wypowiada się Maciej Kiełbus z Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners. - Mamy co prawda do czynienia z projektem pionierskim, ale sytuacja jest niepokojąca także na poziomie ogólnym, jeśli chodzi o współpracę jednostek samorządu terytorialnego. Bo to dowodzi, że samorządowcom trudno jest się wspiąć ponad pewne swoje partykularne interesy. Mam jednak nadzieję, że gdy gra o stanowiska się skończy, zacznie się merytoryczna praca już w lepszej atmosferze - podkreśla ekspert.

Poprzedni rząd PO-PSL chciał umożliwić tworzenie związków metropolitalnych na mocy jednej, uniwersalnej ustawy. PiS jednak był innego zdania. W naturalny sposób uśmiercił ustawę PO-PSL z 2015 r. (nie wydając do niej aktów wykonawczych), a zamiast tego stwierdził, że będzie przygotowywał ustawy pod konkretne obszary. Stąd obowiązująca już ustawa dla Śląska, a także kompletnie nieudana inicjatywa legislacyjna dotycząca metropolii warszawskiej (projekt poselski PiS spotkał się z miażdżącą krytyką samorządów).

Założenie było takie, że inicjatywa na Śląsku będzie swego rodzaju pilotażem. W trakcie politycznych awantur o metropolię warszawską dla kontrastu wielokrotnie wskazywano na to, w jak odmiennej i produktywnej atmosferze trwały przygotowania do powstania Górnośląskiego Związku Metropolitalnego.

Problemy poza metropolią

Dziś to przekonanie o Śląsku jako wzorze do naśladowania nie jest już tak powszechne. Przy okazji uwidaczniają się coraz większe obawy wśród tych, którzy w skład metropolii nie weszli. Takie sygnały płyną już m.in. od mieszkańców Bielska-Białej i Częstochowy (a konkretnie Stowarzyszenia Niezależni.BB oraz Stowarzyszenia Mieszkańcy Częstochowy). We wspólnym apelu wskazują na niebezpieczeństwo powstania województwa dwóch prędkości wskutek powołania do życia metropolii. - Już obecnie obserwujemy dominację interesów i problemów górnośląskich nad problemami i interesami nieśląskich części województwa - wskazują autorzy pisma.

Dlatego proponują m.in. dekoncentrację instytucji szczebla wojewódzkiego (wychodząc z założenia, że nie ma powodu, by wszystkie instytucje regionalne miały swoje siedziby wyłącznie w Katowicach i bezpośredniej okolicy), większe wsparcie dla systemów ponadlokalnej komunikacji zbiorowej na terenach poza metropolią czy większe wsparcie finansowe dla programów edukacji regionalnej. - W przeciwnym razie narastać będzie zjawisko dezintegracji społecznej województwa, które prędzej czy później doprowadzi do jego rozpadu - przestrzegają autorzy apelu.

Rzecz w tym, że te dezintegracyjne zjawiska już po części mają miejsce. Kilka dni temu prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk ponownie zaapelował do PiS o wyodrębnienie województwa częstochowskiego. Oficjalnie jako powód prezydent miasta podaje kwestię środków unijnych. - Częstochowa nie ma już czasu. Prace te powinny być zsynchronizowane z kalendarzem programowania środków europejskich, aby nowy region mógł być brany pod uwagę przy podziale funduszy w nowej perspektywie unijnej po 2020 r. - przekonuje Krzysztof Matyjaszczyk. Jednak część naszych rozmówców łączy te dążenia z powstającą właśnie metropolią.

@RY1@i02/2017/168/i02.2017.168.18300220c.801(c).jpg@RY2@

Metropolia w liczbach

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

@tzolciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.