Dziennik Gazeta Prawana logo

Smutne, że państwo polskie nie ma zaufania do swojej administracji

2 lipca 2018

@RY1@i02/2017/115/i02.2017.115.18300200h.801.jpg@RY2@

dr Ryszard Krawczyk prezes RIO w Łodzi

Jakie jest pana zdanie o komisyjnych poprawkach do ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych?

Uważam, że jest to pewne nieporozumienie, bo posłowie powołując się na art. 5 dotychczasowej ustawy, mówili o nadzorze, a przepis ten dotyczy kontroli. Jeżeli rozszerzamy kryteria nadzoru, to musimy pamiętać, że wzór jest w art. 171 Konstytucji RP, który stanowi, że działalność samorządu może być nadzorowana według kryterium legalności. Innego kryterium być nie może, bo byłoby to oczywiste złamanie konstytucji, nie wspominając już o ratyfikowanej przez Polskę Europejskiej karcie samorządu lokalnego. Co więcej, przedstawiciele RIO nigdy nie występowali o przyznanie im tak daleko idących kompetencji rozszerzających nadzór. Dyskutowaliśmy natomiast w swoim gronie Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych, zastanawiając się, jak walczyć z zadłużeniem samorządu, które de facto w ostatnim czasie ma charakter malejący i nie ma sensu go porównywać z rosnącym zadłużeniem państwa. Nasze rozważania ograniczały się do sytuacji, kiedy samorząd posiada wolne środki i jednocześnie zaciąga kredyt lub pożyczkę. Rodzi się wówczas problem, czy mamy tu do czynienia z gospodarnością. A więc problem gospodarności postawiony był bardzo wąsko - tylko w sytuacji kreowania nowych, nie zawsze potrzebnych zobowiązań przez JST.

A jak pan ocenia likwidację konkursów na prezesa RIO?

O ile wiem, konkursy odbyły się według zasad obecnie obowiązującej ustawy już w 12 izbach. Pierwszy blisko rok temu. Powstaje pytanie, czy była to tylko sztuka dla sztuki - smutne, że państwo polskie nie ma zaufania do swojej administracji.

Niewątpliwie pewnym zaskoczeniem jest jednak pojawienie się koncepcji powoływania prezesów przez premiera bez żadnych konkursów. To powoduje diametralnie inną sytuację nie tylko dla izb, lecz także niestety i samorządów. Nie chcę tu snuć daleko idących przypuszczeń, ale przypomnę, że szczególna pozycja RIO jako organów niebędących organami rządowymi ani organami samorządowymi miała być jedną z gwarancji niezależności samorządu od administracji rządowej. Ten fakt podkreślał w swoim orzecznictwie Trybunał Konstytucyjny. Prezentowana koncepcja - jak się wydaje - ten dorobek polskiej myśli ustawodawczej całkowicie przekreśla.

Dostrzega pan inne mankamenty legislacyjne?

Chciałbym zwrócić uwagę na zasady wygaszania stosunków pracy dotychczasowych pracowników RIO (prezesi i członkowie kolegiów). Następuje to z mocy prawa i bez oświadczeń woli pracodawcy. To oznacza, że prezesi i członkowie kolegiów zostają pozbawieni narzędzi umożliwiających kontrole legalności rozwiązania stosunku pracy, a w konsekwencji konstytucyjnego prawa do sądu wyrażonego w art. 45 Konstytucji RP.

Inna kwestia, którą należy podnieść, to zasada ochrony praw nabytych. Jeżeli kadencja prezesów i nieetatowych członków kolegium wynosi 6 lat, to jej arbitralne skracanie w drodze przepisu projektowanej ustawy tę zasadę narusza.

A co z przyznaniem uprawnień nadzorczych trzyosobowemu składowi RIO?

Orzekanie w składzie całego kolegium było jedną z gwarancji niezależności izb. O wiele łatwiej jest wywrzeć nacisk na trzy osoby niż na kilkanaście. Do tego dochodzą inne wątpliwości. Czy orzeczenie takiego trójosobowego składu orzekającego to orzeczenie organu, od którego można złożyć odwołanie bądź skargę do sądu? Powstaje pytanie zasadnicze - kto w RIO będzie organem.

Skoro nowelizacja idzie w złym kierunku, to co należałoby zrobić?

Powinniśmy system doskonalić, bo RIO orzekają na podstawie niekoniecznie doskonałego prawa. Nie my też jako jedyni odpowiadamy (wbrew zarzutom niektórych posłów) za "rosnące" zadłużanie się samorządów.

Co więcej, uważam, że jest odwrotnie. To nasza dotychczasowa działalność zahamowała proces zadłużania się gmin, m.in. przez niestandardowe formy zadłużania się (mam na myśli m.in. sprzedaż zwrotną, forfaiting, subrogację, różne rodzaje leasingu itp).

Jeżeli następuje cyklicznie wzrost zadłużenia JST, to jest on przede wszystkim konsekwencją konieczności wykorzystania środków unijnych oraz szwankowania zasady adekwatności finansowania zadań publicznych, które wykonuje samorząd. Zamiast zmieniać ustawę o RIO, może czas się zastanowić, dlaczego kilka razy w roku nowelizowane są przepisy ustawy o finansach publicznych i odpowiedzieć sobie na pytanie o skutki takiego postępowania. Dlaczego ustawodawca dopuszcza do istnienia długu oficjalnego i nieoficjalnego? Czy przy obecnym stanie prawa można skutecznie przeciwdziałać zadłużeniu się samorządu - kiedy widzimy ucieczkę długu do spółek komunalnych, a te nie należą do sektora finansów publicznych.

Rozmawiał Mariusz Szulc

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.