Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Brak lokalności jest największym problemem

6 grudnia 2018

Justyna Piwko: Nowe regulacje wskazują pewne obszary i etapy budżetu obywatelskiego, które trzeba będzie wprowadzić albo zmienić mimo dotychczasowych doświadczeń miast i wypracowanych rozwiązań

Dlaczego samorządom nie podobają się ustawowe regulacje dotyczące budżetów obywatelskich?

Podstawowym problemem jest to, że ustawa za bardzo reguluje wszystkie najważniejsze kwestie. Dla przykładu Wrocław nigdy nie miał list poparcia pod projektami, a teraz – zgodnie z ustawą – musi je mieć. Z kolei Dąbrowa Górnicza, jeśli chodzi o wybór projektów do realizacji, zrezygnowała z głosowania, a projekty były wybierane przez mieszkańców na organizowanych specjalnie spotkaniach. Miasto będzie musiało wrócić do głosowania, bo taką formę narzuca bezpośrednio ustawa. Warszawa będzie musiała wprowadzić bud żet ogólnomiejski i zrezygnować z podziału dzielnic na obszary. Nowe regulacje wskazują więc pewne obszary i etapy budżetu obywatelskiego, które trzeba będzie wprowadzić albo zmienić mimo dotychczasowych doświadczeń miast w tych obszarach i wypracowanych rozwiązań.

Czy RODO może utrudnić zbieranie podpisów popierających czyjś projekt?

Jesteśmy w trakcie ustalania kwestii ochrony danych osobowych w świetle nowej ustawy. Obecnie nasze stanowisko jest takie, że dopóki mieszkaniec sam zbiera podpisy, dopóty to on jest administratorem tych danych. W momencie przekazania tej listy z podpisami do urzędu administratorem danych staje się prezydent miasta. W związku z tym osoba składająca podpis jednocześnie potwierdza, że ma świadomość tego, co z jej danymi później będzie się działo.

Co sprawia państwu największe trudności w dostosowaniu się do nowego prawa?

Dla Warszawy najtrudniejszą kwestią jest rezygnacja z podziału dzielnic na mniejsze obszary. Ustawa wskazuje, że pula środków na budżet obywatelski może być dzielona na części obejmujące całość gminy oraz na grupy jednostek pomocniczych. W przypadku Warszawy taką jednostką pomocniczą jest dzielnica. A pamiętajmy, że niektóre stołeczne dzielnice mają po ok. 200 tys. mieszkańców. Do tej pory dzieliły się na mniejsze obszary, np. na osiedla, dzięki czemu projekty były lokalne, dostosowane do potrzeb społeczności i umożliwiały integrację mieszkańców. Brak lokalności jest dla nas największym problemem.

A jeśli chodzi o sprawy czysto formalne ‒ zmiany w dokumentach, regulaminach. Czy to sprawia kłopoty?

Do tej pory w Warszawie regulacje dotyczące budżetu obywatelskiego były przyjmowane przez prezydenta przez zarządzenie. Teraz ustawa nakazuje, że ma to być uchwała rady gminy. Spodziewamy się więc, że proces przyjmowania tych dokumentów będzie dłuższy – chociażby z racji tego, że decyzję musi podjąć większa grupa osób i mogą pojawić się różne propozycje.

Czy nowe zasady mogą utrudnić realizowanie projektów w ramach budżetów obywatelskich?

W ustawie jest napisane, że rada gminy corocznie ustala budżet obywatelski. Zdaniem regionalnej izby obrachunkowej, do której zwróciliśmy się z prośbą o interpretację tej ustawy, oznacza to, że zgłaszane projekty powinny mieć charakter jednoroczny, tzn. powinny powstać w ciągu jednego roku budżetowego. To rodzi problemy, bo nie zawsze da się zrealizować dany pomysł w ciągu roku. Takim przykładem mogą być np. latarnie, których realizacja w Warszawie trwa do 18 miesięcy, bo wiąże się to m.in. z koniecznością doprowadzenia przyłączy.

Dużo projektów zgłaszanych przez mieszkańców wykracza poza tę cezurę jednoroczną?

Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Do tej pory sami mieliśmy wpisaną zasadę jednoroczności w budżecie obywatelskim i staraliśmy się tak modyfikować projekty, by udawało się je realizować. Czasem wiązało się to z rezygnacją z niektórych elementów projektu, by zmieścić się w ramach czasowych.

Czy istnieje groźba, że wskutek nowych regulacji zainteresowanie mieszkańców budżetami obywatelskimi spadnie?

W przypadku Warszawy znów wracamy tu do braku podziału dzielnic na obszary. Mniejsze osiedla, np. domków jednorodzinnych, nie będą miały szans w konkurowaniu na projekty z wielkimi blokowiskami, gdzie jest gęste zaludnienie. Istnieje więc ryzyko, że część osób nie będzie chciała zgłaszać swoich pomysłów, bo nie będą wierzyli w to, że są w stanie je zrealizować. ©

fot. Materiały prasowe

Justyna Piwko kierownik zespołu, Urząd m.st. Warszawy, Centrum Komunikacji Społecznej, Zespół Budżetu Partycypacyjnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.