Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Jaki samorząd dla państwa, jakie państwo dla samorządu

6 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Tytułowe pytanie sesji otwarcia zdominowało w praktyce cały kongres. Tyle że gra nie toczyła się na jednym boisku. O ile samorządowcy i eksperci wypowiadali się bezpośrednio przed publicznością, o tyle strona rządowa wybierała często... kontakt korespondencyjny

- Będziemy rozmawiali m.in. o tym, jak władza centralna zmienia samorząd - mówił, otwierając plenarną sesję Marek Tejchman, zastępcą redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej. - Zastanawiam się, czy politycy szczebla centralnego zdają sobie sprawę z tego, w jak dużym stopniu tę politykę kształtują.

Samorządy w referendum

O tym, że zależy im na kontaktach z samorządami, świadczył choćby list od prezydenta RP Andrzeja Dudy, który objął honorowy patronat nad kongresem. Z odczytanego przez Pawła Janika z Kancelarii Prezydenta pisma wynikało, że w listopadowym referendum na temat zmian w konstytucji powinny się też znaleźć pytania dotyczące kwestii samorządowych. A zmiany powinny objąć nie tylko prawo, lecz także sposób działania lokalnej administracji. Prezydent proponuje m.in. tworzenie centrów usług społecznych w miejsce rozproszonych jednostek wykonujących obecnie podobne zadania.

O ile prezydent pisał o ewentualnych przyszłych zmianach, to niepokój o obecny stan samorządu wyraził, witając kongresowych gości Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni, która byłą współorganizatorem kongresu.

- Ostatnie kilka czy kilkanaście lat to odchodzenie od tych pierwotnych założeń, reguł, reform, które legły u podstaw budowy Polski samorządowej. I mam wrażenie, że to nie tylko moja obserwacja - mówił gdyński włodarz. - Gdy czytamy zarówno zapisy konstytucji, jak i ustaw samorządowych, to może się wydawać, że wszystko jest w porządku, że mamy tam bardzo klarowne zapisy o subsydiarności, o tym, jak ważne są wspólnoty lokalne, powiatowe czy regionalne. Praktyka dnia codziennego nieco odchodzi od tych założeń - zauważył Wojciech Szczurek.

Lista problemów

Podkreślił także wagę bieżących wyzwań - niepokojące zmiany wynikające ze zmian otoczenia prawnego, dotyczące choćby znowelizowanej, oderwanej od dotychczasowej praktyki ordynacji wyborczej. Wyjaśniał, że zapisy ustawy, którym być może przyświecał szczytny cel, prowadzą do paradoksów i poważnych obaw o przebieg wyborów.

- Już dziś mówi się o potrzebie wycofania się z niektórych zapisów. A może to jest jeszcze moment, w którym warto pomyśleć, czy zmiany w ogóle nie powinny zostać uchylone - zastanawiał się włodarz.

Poruszył też kolejny gorący temat: obniżek pensji samorządowców.

- Zdecydowaliśmy się na niełatwą rolę, na komplikacje, które w ramach pełnienia funkcji z wyboru mogą nas spotykać. Dlaczego jednak mamy karać naszych współpracowników? - pytał (obniżki dotyczą także zastępców włodarzy, którzy nie są wybierani, lecz powoływani - red.).

O konieczności patrzenia w przyszłość przekonywała z kolei w nadesłanym na kongres liście Andżelika Możdżanowska, sekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju. Jej zdaniem potrzebne jest odświeżenie samorządów, które od ponad 20 lat w wielu miejscach składają się z tych samych osób. Z jednej strony daje to, jej zdaniem, możliwość czerpania z wieloletniego doświadczenia i wiedzy na wielu szczeblach, ale z drugiej wskazuje na ryzyko braku dopływu nowej energii, nowych pomysłów.

To zaś może zmniejszać tempo rozwoju coraz większej liczby procesów związanych z cyfryzacją i wirtualizacją, nie odpowiadać dzisiejszym potrzebom. Pani minister przypomniała też, jak duże wsparcie trafi do samorządów w bieżącej perspektywie unijnej i jak ważny jest wybór projektów do dofinansowania, by w przyszłości uniknąć sytuacji, kiedy inwestycja zamiast charakteru prorozwojowego stanie się ciężarem dla samorządu i mieszkańców. No i dodała, że w przyszłej perspektywie unijnej środków dla samorządów będzie mniej. A to znaczy, że częściej trzeba będzie korzystać z partnerstwa publiczno-prywatnego i w związku z tym resort pracuje nad nowelizacją ustawy.

Sprawa zaufania

Uczestniczący w panelu dyskusyjnym samorządowcy patrzyli na sprawę z innej perspektywy.

- Musimy mieć swobodę działania i możliwość planowania przyszłości - stwierdziła Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni. - Najbardziej potrzebujemy zaufania. Ze strony rządowej i mieszkańców. Wyniki badań wskazują, że z tym ostatnim nie jest najgorzej. Ale biorąc pod uwagę tendencje, które obserwujemy, i to od wielu lat, czyli centralizację państwa, i świeższe: podrywanie zaufania obywateli do samorządów, może się okazać, że będzie nam bardzo trudno.

- Potrzebne jest zaufanie, ale i dotrzymywanie słowa - przekonywała z kolei Beata Moskal-Słaniewska, prezydent Świdnicy.

Jako koronny przykład wskazała edukację.

- Nie uciekamy przed zadaniami zleconymi, ale jeśli ktoś je nam powierza, to powinien gwarantować pełnię środków. Edukację powierzono nam ponad 20 lat temu i jesteśmy przez ten czas oszukiwani. Nie ma samorządu w Polsce, który nie dokładałby do tego zadania z własnych środków, a to się odbija na innych naszych zadaniach wynikających z ustawy albo potrzeb mieszkańców. Wydamy więcej na szkoły, zrobimy mniej chodników, mniej mieszkań socjalnych...

Do kwestii zaufania powrócił prezydent Ełku Tomasz Andrukiewicz.

- Gdzieś się ono zatraciło - stwierdził. - Do debaty muszą być partnerzy, więc pytam, ilu jest przedstawicieli administracji rządowej na dzisiejszym kongresie? Nie ma nikogo. Na poprzednim, na którym byłem, było podobnie. Czyli znowu będziemy się komunikowali za pośrednictwem mediów. O sprawach, które są ważkie i istotne.

Prezydent Ełku przekonywał, że ten brak zaufania przekłada się na to, że dziś mówimy o wielkiej centralizacji. Przejmowaniu zadań, z których, jak się wydaje, samorządy dobrze się wywiązywały. Podał przykład Wód Polskich i ustalania taryf na wodę i ścieki. To, co boli samorządowców, to także marginalizacja prac Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego i przepychanie projektów ważnych ustaw ścieżką poselską.

- Musimy wrócić do dyskusji i rozmów ze stroną rządową, konwersacja z pomocą mediów to nie jest dobra sytuacja - konkludował włodarz Ełku.

- Widzę to bardzo czarno - wszedł mu w słowo Roman Smogorzewski, prezydent Legionowa. - Niestety jest tak, że dzisiejsza partia rządząca ma wizję państwa absolutnie centralnego. A różnice między gminami nawet w tym samym powiecie są ogromne, jak u nas między Serockiem i Jabłonną. Nie da się zastosować do wszystkich samorządów jednego narzędzia, a władza stara się znaleźć uniwersalne rozwiązanie dla wszystkich gmin w Polsce. Tymczasem im więcej wolności i samorządności, udziału obywateli, tym państwo będzie sprawniejsze i lepiej akceptowane. Zmiany są na pewno potrzebne. Ale z tym partnerem rządowym obawiam się, że samorząd zostanie sprowadzony do rejonowego organu administracji państwowej.

@RY1@i02/2018/108/i02.2018.108.21400020a.801.jpg@RY2@

fot. Ireneusz Rek

Zofia Jóźwiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.