Wstęp - Teoria: włodarz ujawni transakcje kartą. Praktyka: takie płatności to rzadkość
W projekcie ustawy o jawności życia publicznego pojawiła się propozycja, by urzędy na swoich stronach internetowych obowiązkowo informowały o wydatkach ze środków publicznych dokonywanych za pomocą kart. Jeśli więc przepis wejdzie w życie, bez problemu dowiemy się, nie tylko tego, ile razy korzystał z karty np. prezydent Bydgoszczy lub minister środowiska, ale także ile każdy z nich dokładnie wydał. Jednak o rewolucji trudno mówić. I to z kilku powodów. Już dziś są miejsca, gdzie informacje o transakcjach dokonanych plastikowym pieniądzem są publikowane w BIP. A nawet jeśli w urzędzie nie ma takiej praktyki, to interesujące nas dane można uzyskać w trybie dostępu do informacji publicznej. Oczywiście nowe przepisy mogą działać prewencyjnie, ale po sławetnej wpadce przedstawicieli rządu z wystawnym i opłaconym służbową kartą posiłkiem w restauracji "Sowa i Przyjaciele" nie tylko administracja państwowa stała się ostrożniejsza. Na kartach gminnych czy wojewódzkich włodarzy także trudno odnaleźć ślady gastronomicznych czy hotelowych ekscesów. W znacznej części dlatego, że samorządowcy rzadko korzystają z tzw. plastikowego pieniądza. Wolą inne formy płatności, na które biorą faktury.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.