Wstęp - Teoria: włodarz ujawni transakcje kartą. Praktyka: takie płatności to rzadkość
W projekcie ustawy o jawności życia publicznego pojawiła się propozycja, by urzędy na swoich stronach internetowych obowiązkowo informowały o wydatkach ze środków publicznych dokonywanych za pomocą kart. Jeśli więc przepis wejdzie w życie, bez problemu dowiemy się, nie tylko tego, ile razy korzystał z karty np. prezydent Bydgoszczy lub minister środowiska, ale także ile każdy z nich dokładnie wydał. Jednak o rewolucji trudno mówić. I to z kilku powodów. Już dziś są miejsca, gdzie informacje o transakcjach dokonanych plastikowym pieniądzem są publikowane w BIP. A nawet jeśli w urzędzie nie ma takiej praktyki, to interesujące nas dane można uzyskać w trybie dostępu do informacji publicznej. Oczywiście nowe przepisy mogą działać prewencyjnie, ale po sławetnej wpadce przedstawicieli rządu z wystawnym i opłaconym służbową kartą posiłkiem w restauracji "Sowa i Przyjaciele" nie tylko administracja państwowa stała się ostrożniejsza. Na kartach gminnych czy wojewódzkich włodarzy także trudno odnaleźć ślady gastronomicznych czy hotelowych ekscesów. W znacznej części dlatego, że samorządowcy rzadko korzystają z tzw. plastikowego pieniądza. Wolą inne formy płatności, na które biorą faktury.
Czy projektowane przepisy są w takim razie na wyrost? Dziś tak, bo włodarze unikają, jak tylko mogą, płacenia kartą. Biorąc jednak pod uwagę, że za coraz więcej rzeczy czy usług trzeba płacić wyłącznie plastikiem, regulacja na przyszłość może się okazać przydatna. Eksperci zwracają jednak uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze ich niepokój budzi już samo ustawowe sformułowanie. Bo jak zauważa Szymon Osowski z Watchdog Polska, upubliczniane mają być tylko wydatki poniesione przez osoby pełniące funkcje publiczne w związku z wykonywaną funkcją. "Kto to będzie oceniał" - pyta? I obawia się, że wydatek poniesiony przez osobę niepełniącą takiej funkcji i niemający związku z nią nie będzie informacją publiczną. I nawet przed sądem trudno będzie zawalczyć o jego upublicznienie. Po drugie ta sama regulacja ogranicza obowiązek publikowania informacji o umowach o poniżej 2,5 tys. zł. Więc o jakiej jawności tak naprawdę mówimy... ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/034/i02.2018.034.183001300.801.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu