Roszady w rządzie: samorządowców wysłucha Paweł Szefernaker
Zaskakująco głębokie roszady personalne na szczeblu rządowym mogą oznaczać także nową jakość w relacjach z władzami lokalnymi. Z jakimi sprawami i problemami samorządowcy zgłoszą się do nowych ministrów? Na co liczą? Postanowiliśmy to sprawdzić.
Jest pełnomocnik do dialogu z włodarzami
Zapytaliśmy przedstawicieli samorządów i ekspertów, z jakim konkretnie sprawami zwróciliby się do poszczególnych osób. I czy liczą na więcej zrozumienia niż do tej pory, czy przeciwne - nowe otwarcie będzie oznaczało nowe kłopoty. Podzieliliśmy te odpowiedzi zgodnie z kompetencjami poszczególnych szefów resortów.
@RY1@i02/2018/014/i02.2018.014.18300020a.801.jpg@RY2@
Jakie oczekiwania wobec nowych ministrów
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
i Administracji
Ostatnich dwóch lat, kiedy to resortem kierował Mariusz Błaszczak, samorządowcy raczej nie będą wspominać z uśmiechem na ustach. Poprzedni minister nawet nie udawał, że sprawy lokalne i regionalne jakoś szczególnie go zajmują. Dużo większą uwagę przykładał do służb mundurowych (plan modernizacji służb opiewający na kilka miliardów złotych, reaktywacja posterunków) niż spraw administracyjnych. Z tego względu Mariusz Błaszczak praktycznie nie pojawiał się na comiesięcznych posiedzeniach rządowo-samorządowej Komisji Wspólnej, stanowiącej główny kanał komunikacji. Zamiast tego oddelegowywał tam swojego zastępcę Sebastiana Chwałka.
Samorządowcy podkreślają, że z dotychczasowym szefem MSWiA nie udało się im wypracować nowego modelu współpracy. - Być może dobrze, że minister Błaszczak trafił do MON, bo z tym resortem samorządy mają raczej niewiele wspólnego - mówi Ludwik Węgrzyn, szef Związku Powiatów Polskich.
Teraz stery w MSWiA przejął Joachim Brudziński, jeden z najbardziej zaufanych ludzi Jarosława Kaczyńskiego. Przy czym we wtorek premier wydał rozporządzenie w sprawie ustanowienia pełnomocnika rządu ds. współpracy z samorządem terytorialnym. W środę został nim Paweł Szefernaker, który jednocześnie objął funkcję sekretarza stanu w MSWiA. Lokalni włodarze znają go, gdyż to on wraz ze specjalnym zespołem rozpoczął porządkowanie bałaganu związanego z bankructwem i likwidacją gminy Ostrowice).
Nowy pełnomocnik będzie miał sporo zadań i uprawnień. Przede wszystkim będzie koordynował prace Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (po stronie rządowej) i będzie swego rodzaju łącznikiem pomiędzy obu stronami w ramach bieżących kontaktów. Będzie też mógł wnosić do rozpatrzenia przez rząd projekty dokumentów rządowych (za wcześniejszą zgodą premiera), a także przedstawiać Radzie Ministrów własne analizy i wnioski w zakresie swoich działań. Pełnomocnikowi dano także prawo powoływania zespołów problemowych. - Generalnie to dobra informacja, podchodzimy do niej z nadzieją, że sprawy samorządowe będą traktowane lepiej niż do tej pory - stwierdza Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. - Jest szansa na to, że rząd zacznie zauważać, że niektóre problemy dotyczące samorządu wykraczają poza obszar jednego resortu. Ostatnio przekonaliśmy się o tym przy wdrażaniu Centralnej Ewidencji Pojazdów w starostwach czy przy reformie funkcjonowania urzędów stanu cywilnego - dodaje.
- Mam nadzieję, że nowy szef MSWiA częściej będzie nas zaszczycał swoją obecnością - mówi z kolei Andrzej Porawski, współprzewodniczący komisji wspólnej po stronie samorządowej.
Minister Błaszczak omijał nas, będąc szefem MSWiA. Robił to, bo większość projektów procedowanych w tej kadencji Sejmu to projekty poselskie, które pomijają Komisję Wspólną
prezes Związku Powiatów Polskich
Co teraz czeka samorządy i nowe kierownictwo resortu? Samorządowcy zapowiadają, że w pierwszej kolejności chcą wystąpić do ministra Brudzińskiego o spotkanie i wskazać mu problem coraz bardziej deprecjonowanej pozycji Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. Mają też nadzieję, że uda się im wrócić do kilku spraw. W tym kontekście niektórzy z nich wymieniają ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych. Jednak są i tacy, którzy woleliby nie wyciągać tej sprawy. - Pan prezydent odmówił podpisania ustawy, w efekcie zawetowany akt wrócił na Sejmu, która najwyraźniej nie bardzo chce do tematu wrócić. Jednak ze swojej strony niespecjalnie chcielibyśmy resortowi przypominać o tej ustawie - przyznaje Andrzej Porawski. Samorządowcom swego czasu udało się porozumieć z resortem co do ostatecznego kształtu projektu, jednak ten został zmieniony na niekorzyść władz lokalnych przez parlamentarzystów (szersze uprawnienia kontrolne RIO), a MSWiA nieszczególnie oponowało przy tych korektach. Z tego powodu część lokalnych włodarzy liczy, że Joachim Brudziński nie zrobi im niespodzianki i nie stwierdzi nagle, że prace nad projektem należy wznowić. Tym bardziej że sygnały o tym już pojawiały się w roboczych rozmowach jeszcze za czasów poprzedniego kierownictwa MSWiA.
Samorządy chciałyby też raz na zawsze rozwiązać problemy związane z ustalaniem granic gmin. W pamięci bowiem wciąż mają rozszerzenie granic Opola, któremu ostro sprzeciwiały się sąsiadujące miejscowości. Ostatnio pojawiło się zamieszanie związane z nadaniem praw miejskich (m.in. chodzi o Józefów nad Wisłą). Problem w tym, że same samorządy nie są w stanie dojść w tej kwestii do porozumienia. - Z punktu widzenia miast problemu nie ma, ale z kolei gminy wiejskie nie chcą przyjąć do wiadomości faktu, że miasta się rozrastają. ZMP uważa, że nie należy posługiwać się demagogią w obronie nieracjonalnego podziału administracyjnego, zwłaszcza w kontekście gmin obwarzankowych - przekonuje Andrzej Porawski. Gminy wiejskie rzeczywiście stoją na stanowisku, że ewentualne zmiany w prawie powinny zakładać, że głos lokalnych społeczności, których zmiana granic dotyczy, powinny być wiążące dla całego procesu zmiany granic gmin (np. w drodze lokalnych plebiscytów). Tak więc albo Joachim Brudziński podejmie temat i narazi się jednej z zainteresowanych samorządowych grup, albo odwiesi sprawę na kołek i przyjmie do świadomości fakt, że kolejne awantury o zmianę granic gmin czy nadanie im nowego statusu, to tylko kwestia czasu.
Inne tematy do załatwienia przez samorządowców z nowym kierownictwem MSWiA to funkcjonowanie przepisów antykryzysowych. - Minister Błaszczak przyjął sobie taką ideologię, że samorządy zapisały się do totalnej opozycji, a potem jak przeszedł huragan, wszyscy dali sobie radę, a tylko te straszne samorządy poległy. Teraz chcielibyśmy, by system działań antykryzysowych został uporządkowany, by skuteczniej reagować na tego typu sytuacje - mówi Andrzej Porawski.
Do rozstrzygnięcia jest także przyszłość straży miejskich i gminnych. Od kilku miesięcy w resorcie działa specjalny zespół, który ma przygotować reformę funkcjonowania tej formacji. Na ostateczne wnioski i decyzje trzeba poczekać, niemniej jeszcze za ministra Błaszczaka resort postawił warunki, z których zrezygnować nie zamierza: fotoradary nie wrócą do gmin, a za bezpieczeństwo publiczne odpowiadają tylko państwowe służby (ta druga zapowiedź odczytywana jest jako sygnał, że nie będzie "policji bis" w postaci przekształcenia straży np. w uzbrojoną formację municypalną).
W nieoficjalnych rozmowach samorządowcy przyznają nam, że z niepokojem czekają na efekty prac zespołu. - Gdyby strażnicy zachowywali się racjonalnie, to kwestia ich statusu zawodowego mogłaby być załatwiona. Tyle że oni chcą być traktowani jak inne służby mundurowe. A wiadomo, że te inne służby mają takie przywileje, na które nikt w samorządach nie zgodzi się w przypadku straży gminnych. Dlatego w tej dyskusji nie chcemy jakoś specjalnie uczestniczyć - wskazuje jeden z naszych rozmówców.
Ministerstwo Inwestycji
i Rozwoju
Ministerstwo Przedsiębiorczości
i Technologii
Kierowany przez Jerzego Kwiecińskiego resort ma odpowiadać za przyciąganie do Polski zagranicznych funduszy - przede wszystkim tych pochodzących z Brukseli. Dziś w 40 proc. za ich dystrybucję odpowiadają władze regionalne.
Jako że wkraczamy w dyskusje nad nową perspektywą unijną, także na szczeblach europejskich, dla samorządów kluczowe są kwestie natury fundamentalnej. - Kluczowym tematem, nad którym musimy się wspólnie zastanowić, jest odpowiedź na pytanie, czy jednostki samorządu lokalnego mają pełnić funkcję samodzielnych kreatorów polityki rozwoju lokalnego, czy po prostu realizować politykę rozwoju zaplanowaną przez państwo. Uważam, że takie zagadnienia o charakterze ustrojowym powinniśmy przesądzić w pierwszej kolejności - mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem istotna jest odpowiedź na pytanie, jaką samodzielność w tym zakresie będą miały jednostki samorządu. - Czy każda, oczywiście w ramach pewnych granic, będzie mogła ustalić swój model istnienia i rozwoju, czy raczej model będzie oparty o programy rządowy ze ściśle określonymi kryteriami i wskaźnikami? - zastanawia się Kubalski.
WAŻNE
Kluczowym tematem, nad którym musimy się wspólnie zastanowić, jest odpowiedź na pytanie, czy jednostki samorządu lokalnego mają pełnić funkcję samodzielnych kreatorów polityki rozwoju lokalnego, czy po prostu realizować politykę rozwoju zaplanowaną przez państwo.
Na pewno więc samorządy będą chciały przedyskutować z nowym ministrem sprawę euro funduszy - ile i w jakim reżimie będą mogły je wydawać w kolejnych latach. Kwestia ta jest o tyle istotna, że minister Kwieciński od dawna zwraca uwagę, że wdrażanie programów krajowych (jeśli chodzi o eurofundusze) idzie znacznie sprawniej niż w przypadku regionalnych programów operacyjnych, za które odpowiadają samorządy. Według danych na koniec października 2017 r. w obszarze projektów ICT (technologie komunikacyjno-informatyczne) kilka regionów nie podpisało ani jednej umowy (opolskie, podlaskie, świętokrzyskie, zachodniopomorskie).
Niewiele lepiej jest przy inwestycjach z zakresu B+R, gdzie kontraktacja dla wszystkich 16 regionalnych programów operacyjnych kształtowała się w tym czasie na poziomie 19 proc. alokacji. W PiS pojawiły się nawet głosy, by odebrać samorządom władztwo nad funduszami kierowanymi na projekty innowacyjne. - Może powinniśmy podjąć męską decyzję, że w obszarze B+R czy innowacyjności przenieść poszczególne programy na grunt krajowy? W miastach 15-20-tysięcznych nie będzie się rozwiązywać problemu grafenu czy innych technologii, ale może da się to skupić na poziomie największych ośrodków miejskich - wskazywał niedawno na komisji sejmowej poseł PiS Andrzej Kosztowniak.
Tymczasem jedną z ambicji nowego ministra jest utworzenie regionalnych funduszy rozwoju, które z czasem przekształciłyby się w banki regionalne. - Zależy nam, aby województwa dysponowały instrumentarium i zasobami umożliwiającymi kompleksowe wsparcie (nie tylko finansowe) realizacji inwestycji rozwojowych. Takie podmioty powinny uczestniczyć w finansowaniu unijnych, rządowych i regionalnych programów wspierających rozwój gospodarczy, integrując różne źródła i instrumenty finansowe. Powinny również pracować na rzecz konsolidacji działań funduszy pożyczkowych i poręczeniowych funkcjonujących w regionach, a tym samym obniżenia kosztów funkcjonowania systemu wsparcia pozabankowego. Wzrośnie efektywność działania całego systemu - wyjaśniał w wywiadzie dla DGP Jerzy Kwieciński.
- Pytanie tylko, kto wyłoży pieniądze na te instytucje oraz czy będą one miały rację bytu? - zastanawia się Grzegorz Kubalski. Zwraca uwagę, że dostęp do kapitału jest dziś relatywnie łatwy przy szerokiej ofercie kredytowej banku. Potrzebne są jednak mechanizmy gwarantowania takich pożyczek, które mogłyby być zaciągane przez innowacyjne przedsięwzięcia. - Czy takie inwestycje, zaliczające się do wysokiego ryzyka, będą sprawniej realizowane dzięki temu, że środkami z budżetu państwa będziemy próbować pobudzać gospodarkę - dopytuje Kubalski.
Dla samorządowców bardzo ważną kwestią jest też realizacja ministerialnego "Pakietu dla miast średnich", czyli projektu ministerstwa oraz Polskiego Funduszu Rozwoju (PRF) nakierowanego na potrzeby jednostek borykających się z problemami społeczno-gospodarczymi. W ramach naboru do PFR zgłosiło się aż 150 samorządów, które poszukują możliwości realizacji inwestycji, ale nie mają możliwości pozyskania dotacji i z różnych względów nie chcą lub nie mogą się zadłużać. Jak podaje PFR, najwięcej potrzeb inwestycyjnych zostało zgłoszonych w obszarach infrastruktury drogowo-transportowej (tj.: drogi, ulice, obwodnice, węzły, mosty, dworce, linie kolejowe, tabor, węzły przesiadkowe) oraz związanej z kubaturą (muzea, centra akwizycji wiedzy, szkoły, przedszkola). Ich łączna wartość wynosi w sumie ponad 5,5 mld zł.
Natomiast jakiś specjalnych planów lokalni włodarze nie wiążą z kierowanym przez Jadwigę Emilewicz Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii. Powód? Priorytety tego resortu nie będą nakierowane w pierwszej kolejności na władze lokalne, lecz na przedsiębiorców i inwestorów (deregulacja przepisów, przyciąganie nowoczesnych technologii oraz związanych z nimi inwestycji). - Mamy jednak nadzieję, że lokalne władze, przynajmniej pośrednio, również staną się beneficjentem rozwiązań, które zaproponuje nowy resort - stwierdza jeden z włodarzy. Przy czym samorządowcy nie mają pewności, z kim rozmawiać o reformie specjalnych stref ekonomicznych (zamiast 14 SSE, cały kraj stanie się jedną, wielką strefą) - czy lepiej będzie temat ten podjąć z Jadwigą Emilewicz, czy też z Jerzym Kwiecińskim.
OPINIE EKSPERTÓW
Kontrowersyjny przepływ wód
@RY1@i02/2018/014/i02.2018.014.18300020a.802.jpg@RY2@
Mateusz Faron Kancelaria Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp. k.
Główny obecnie problem na linii rząd samorządy to w mojej opinii sposób prowadzenia prac legislacyjnych. Niestety ich tempo oraz nieprzewidziane zwroty co do kierunków rozwiązań prawnych przy braku rzeczywistych konsultacji społecznych i branżowych, a nadto bez głębszych refleksji, po prostu dają efekty w postaci nienajlepszej jakości prawa. To natomiast nie daje pewności w poruszaniu się w niełatwych obszarach środowiskowych. Jeżeli skala zmian oraz ich kształt są często trudne do uchwycenia przez prawników, jak zmierzyć ma się z nimi obywatel? Przykładami doskonale potwierdzającymi wyżej przedstawioną tezę są projekty procedowane przez Ministerstwo Środowiska w ostatnim czasie, a zwłaszcza te związane z gospodarką wodno-ściekową. Za sztandarowy przykład bałaganu należy uznać ustawę z 20 lipca 2017 r. Prawo wodne. Z przykrością trzeba stwierdzić, że mimo inicjatywy branży wodociągowo-kanalizacyjnej oraz innych środowisk żywo zainteresowanych rzeczoną problematyką ministerstwo nie wsłuchiwało się w głosy doradcze i nie reagowało na sygnały o problemach praktycznych, które generować będą te przepisy. Dzisiaj, po wejściu przepisów w życie, samorządy i przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne zmagają się z olbrzymią skalą problemów, którą jeszcze dodatkowo potęgują skrajnie różne interpretacje prezentowane przez organy.
W ostatnich dniach natomiast opublikowano kolejny akt prawny tzw. rozporządzenie taryfowe, które także - jak wynika z informacji z samego Ministerstwa Środowiska - było procedowane w pośpiechu. Efekt? Akt zawiera przepisy (zakaz uwzględniania w kalkulacji amortyzacji od środków trwałych dotacyjnych) naruszające unijną zasadę "zanieczyszczający płaci". Ponadto, w niektórych fragmentach kopia dotychczasowych rozwiązań, bez ich dostosowania do nowego 3-letniego okresu obowiązywania taryf, doprowadza do pozbawionych logiki reguł kalkulacji cen i stawek opłat.
Czy ostatnie zmiany i przesunięcie gospodarki wodnej do Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej będzie receptą na wspomniane problemy? Trudno ocenić. Pozostaje ufać, iż zmiany w działach administracji rządowej będą stanowiły nowe otwarcie dla samorządów, branży wodociągowo-kanalizacyjnej oraz innych przedsiębiorców interesujących się tymi zagadnieniami.
ⒸⓅ
Oprac. Z.J.
Ministerstwo Finansów
Nowa szefowa tego resortu cieszy się dobrymi notowaniami wśród samorządowców (znacznie lepszymi niż była wiceminister Hanna Majszczyk). - Pani minister w ostatnim okresie była członkiem zespołu problemowego w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Tak więc dobrze, że ministrem finansów została osoba, która jest nie tylko politykiem, ale zna szczegóły związane z konstruowaniem budżetu państwa i tworzeniem otoczenia prawnego dla samorządów - mówi Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich RP.
Największe nadzieje lokalni włodarze pokładają z szykowaną nowelizacją ustawy o finansach publicznych, której projekt od kwietnia ubiegłego roku znajduje się na etapie uzgodnień. Nie bez powodu. Otóż Teresa Czerwińska jeszcze jako wiceminister była skłonna pójść na rękę samorządom w niektórych kwestiach. I tak np. jest szansa na to, by indywidualny wskaźnik zadłużenia był liczony nie na trzy lata wstecz, lecz aż siedem (za taki okres będzie liczona średnia nadwyżka operacyjna, by uwzględnić wahania cyklu koniunkturalnego). Samorządy oczekują też zachowania zapowiedzianej już możliwości restrukturyzacji długu (w sytuacji, gdy zobowiązanie można zamienić na inne, korzystniejsze). Co prawda do tego dojdą pewne ograniczenia - są jednak akceptowalne przez stroną samorządową - czyli objęcie regułami zadłużeniowymi niestandardowych instrumentów finansowych. Chodzi o leasing zwrotny czy subrogację (obecnie obowiązująca ustawa nie zauważa tych mechanizmów, przez co część gmin decyduje się na współpracę z para bankami). Cichy spór na linii samorządy-MF trwa jednak w zakresie tego, czy przy limitach zadłużeniowych gmin brać pod uwagę planowane dochody ze sprzedaży majątku. Resort jest zdania, że gminy praktycznie nigdy nie realizują w 100 proc. tych założeń, a w konsekwencji uwzględnianie tych potencjalnych dochodów sztucznie pompuje możliwości zadłużeniowe samorządu.
!Samorządy liczą, że określenie statusu niektórych dróg jako szczególnie ważnych pod kątem obronnym pozwoli na ich remonty
Zmiana w resorcie finansów może też wpłynąć na efektywność współpracy samorządowców z przedstawicielami pałacu prezydenta. - Jesteśmy w trakcie przygotowywania zmian w zakresie finansów samorządowych, dzieje się to na forum prezydenckiego zespołu ds. przeglądu prawa samorządowego - precyzuje Marek Olszewski. Do tej pory prezydenccy urzędnicy mieli sugerować samorządowcom, by nie wchodzić zbyt głęboko w materię związaną z finansami publicznymi, bo to oznaczałoby trudne negocjacje z resortem finansów i w konsekwencji możliwe niepowodzenie całego przedsięwzięcia. - Ale teraz klimat do dalszych prac może ulec zmianie, jeśli na czele resortu stoi ktoś, kto rozumie nasze problemy - zwraca uwagę jeden z lokalnych włodarzy.
Związek Miast Polskich już przygotował pakiet kilku ustaw "stabilizujących sytuację miast", który omawialiśmy już na łamach DGP. Nad swoimi propozycjami pracują też mniejsze jednostki. Jak usłyszeliśmy, Związek Gmin Wiejskich RP pracuje nad dokumentem pt. "Kierunki zmian w ustawie o dochodach samorządu terytorialnego". Z naszych ustaleń wynika, że kolejne posiedzenie zespołu ds. przeglądu prawa samorządowego w pałacu prezydenckim planowane jest na 31 stycznia. - O ile plany się nie zmienią, rozpoczniemy wówczas prace nad założeniami do zmian w prawie w obszarze dotyczącym finansów publicznych - zdradza nam jeden z członków zespołu. Przyznaje jednak, że ma obawy, czy Kancelaria Prezydenta RP nie oczekuje od samorządowców zbyt wiele w tym zakresie. - Pałac ma za duże oczekiwania wobec nas. Gdybyśmy mieli napisać ustawę wspólnie, jako strona samorządowa, to obawiam się, że jest to przesadne oczekiwanie. Jest zbyt wiele sprzecznych interesów do pogodzenia chociażby między dużymi miastami a małymi gminami wiejskimi - uważa nasz rozmówca.
Ministerstwo Środowiska
Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej
Dla samorządowców kluczową sprawą do załatwienia ze zmienionym kierownictwem resortu jest sprawa nowego prawa wodnego i funkcjonowania Wód Polskich. Chodzi przede wszystkim o odgórne regulowanie taryf za wodę (do tej pory to radni je zatwierdzali, teraz zajmie się tym krajowy regulator), kwestię opłat za deszczówkę czy nadzór nad melioracjami szczegółowymi. W ostatnich dniach samorządowców spotkało jednak spore zaskoczenie. Premier Mateusz Morawiecki zdecydował, że od teraz sprawami związanymi z szeroko pojętą gospodarką wodną zajmie się Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Dlatego wygląda na to, że u nowego ministra środowiska samorządowcy będą mogli co najwyżej szukać wsparcia i możliwości wykorzystania jego wpływów w rządzie.
Podobno sprawami związanymi z nowym prawem wodnym minister Kowalczyk interesował się jeszcze za czasów, gdy kierował Komitetem Stałym Rady Ministrów. To do niego o pomoc w trudnych rozmowach z Janem Szyszką i jego zastępcą Mariuszem Gajdą zwracali się samorządowcy. - Minister Kowalczyk jako były samorządowiec podejmował już z nami rozmowy dotyczące samorządu, pełniąc poprzednią funkcję. Teraz dialog będzie można prowadzić już z właściwym ministrem - cieszy się Marek Olszewski. Uważa on, że mimo iż kluczowe przepisy prawa wodnego już obowiązują, a Wody Polskie (przynajmniej formalnie) rozpoczęły działalność, to i tak jeszcze nie jest za późno na pertraktacje, bo wychodzą akty wykonawcze do nowego prawa. - Podobno jest jeszcze szansa na zmiany w rozporządzeniu określającym stawki za wykorzystywanie wód. Będziemy walczyć o obniżenie tych stawek, mam wrażenie, że ustalając je, nie zdawano sobie do końca sprawy, jaki to będzie miało wpływ na samorządy i przedsiębiorstwa. Wydaje mi się, że minister Kowalczyk czuje ten problem i jest tu pole do rozmów - dodaje Olszewski.
W ubiegłym tygodniu ukazał się projekt rozporządzenia w sprawie określenia taryf za zbiorowe zaopatrzenie w wodę. Zakłada on m.in., że nadwyżka osiągnięta przez firmy wodociągowo-kanalizacyjne będzie w pierwszej kolejności pomniejszać koszty przy określaniu nowych taryf.
Kolejny problem, z którym ministerstwo i samorządy muszą się zmierzyć, dotyczy jakości powietrza. Gminy liczą na pomoc w stawianiu kolejnych stacji pomiarowych. - Jeżeli chcemy wdrażać jakikolwiek program, musimy wpierw zdiagnozować zjawisko. Jeśli mówimy o wymianie pieców, trzeba wdrożyć jakąś kolejność, a nie robić wszystkiego na rympał - twierdzi jeden z włodarzy.
Rozmowy być może ułatwi powołanie osoby odpowiedzialnej za politykę smogową. To stanowisko otrzymał Piotr Woźny. Problem w tym, że nie został on wiceministrem środowiska, a przedsiębiorczości i technologii. Do tej pory był on doradcą premiera Mateusza Morawieckiego ds. smogu.
Wypowiadanie klauzul, które pozwalają lekarzom na pracę powyżej 48 godzin w tygodniu, to nie tylko problem ministra zdrowia. Istotną rolę odgrywają samorządy lokalne i szefowie podmiotów leczniczych
wiceminister zdrowia
Potencjalnie plany dotyczące walki ze smogiem są ambitne i dalekosiężne. I przede wszystkim niewykonalne bez udziału władz lokalnych. Jak ujawniliśmy w DGP, w kręgach rządowych pojawiła się np. koncepcja zbudowania systemu informatycznego zawierającego informacje np. o jakości ocieplenia budynków, dane o sieciach gazowniczych i ciepłowniczych. Gminy uzupełniłyby to swoimi danymi, m.in. o osobach uprawnionych do pomocy. Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska mogłyby zasilić bazę informacjami dotyczącymi tego, kto już otrzymał dotację na wymianę pieca czy ogrzewanie domu, zaś straże gminne i miejskie - oznaczać budynki, które skontrolowano i w których stwierdzono nieprawidłowości. Zebrane dane miałyby pomóc w ustalaniu strategii działania. Na przykład dzięki temu można byłoby określić obszary, na których obowiązywałyby wyższe dotacje od państwa lub samorządów na wymianę pieców. Z kolei wiedza o przebiegających rurach ciepłowniczych pozwoliłaby oszacować, czy rozsądniej będzie podłączyć dane gospodarstwo domowe do sieci, czy udzielić mu dotacji na wymianę pieca lub termomodernizację budynku.
OPINIE EKSPERTÓW
Potrzebujemy rzetelnej wiedzy o finansach
@RY1@i02/2018/014/i02.2018.014.18300020a.803.jpg@RY2@
Dr Aleksander Nelicki specjalista ds. finansów komunalnych
Samorządowy koncert życzeń pod adresem rządu powinien mieć charakter książki, a nie krótkiej wypowiedzi. Podniosę jednak tylko jedną kwestię, moim zdaniem kluczową dla naprawy finansów komunalnych. Najpierw zastrzeżenie. Finanse komunalne leżą zasadniczo w gestii ministra finansów. Oznacza to, że w rządzie kto inny (minister spraw wewnętrznych i administracji) zajmuje się ogólnie samorządem, a kto inny jego finansami. W istocie samorządy stoją nie wobec jednolitej polityki rządowej, ale co najmniej dwóch (MSWiA oraz MF), może trzech (jeszcze Ministerstwo Rozwoju), a najpewniej całego zespołu niekoniecznie spójnych polityk resortowych. Samo to wymagałoby uporządkowania. W obecnym układzie kompetencji postulat adresuję do nowej minister finansów.
W finansach komunalnych potrzeba nie pojedynczych korekt, tylko zbudowania spójnego, racjonalnego i sprawiedliwego systemu dochodów komunalnych. Główną barierą techniczną przy tym jest fakt, że wiedza państwa na ich temat jest płytka i poszatkowana. Właściwie osobno istnieje strona dochodowa a osobno kosztowa. Często nie umiemy oszacować i porównać potrzeb finansowych poszczególnych jednostek i wskazać na czynniki je wyznaczające. Ba, posługujemy się nieprawdziwymi danymi na temat liczby mieszkańców (używana w wyliczeniach finansowych tzw. "faktyczna" liczba mieszkańców to osoby zameldowane na stałe i czasowo, co często bywa odległe od rzeczywistości).
System dochodów komunalnych opiera się na intuicyjnych stereotypach, nie do końca sprawdzonych założeniach, przypadkowo dobranych wskaźnikach i nawet fałszywych danych. Odnosi się wrażenie, że w jednych miejscach pieniądz publiczny sypie się w nadmiarze, w innych go nie wystarcza. Państwo zaś nie umie tego kontrolować.
Tam, gdzie państwo podejmuje się racjonalizacji transferów, musi budować wiedzę ad hoc - "na ostatnią chwilę". Tak NIK w krytycznym raporcie oceniła reformę finansowania zadań zleconych z zakresu spraw obywatelskich sprzed paru lat.
To, że państwo nie ma dobrego systemu analizowania finansów komunalnych, jest ogromnym zaniedbaniem. Można go było zbudować za ułamek kwot z funduszy europejskich na usprawnienie administracji publicznej. Wygląda to tak, jakby państwo nie było zainteresowane podejmowaniem decyzji na podstawie wiedzy o rzeczywistości.
ⒸⓅ
Oprac. Z.J.
Ministerstwo Zdrowia
W przypadku tego resortu najpilniejszą sprawą dla samorządów jest rozwiązanie kryzysu kadrowego w szpitalach, który jest związany z wypowiadaniem przez personel medyczny klauzul opt-out. Samorządy, czyli organy założycielskie dla wielu szpitali, również dotyka problem, z którym zmaga się rząd.
- Wypowiadanie klauzul, które pozwalają lekarzom na pracę powyżej 48 godzin w tygodniu, to nie tylko problem ministra zdrowia. Istotną rolę odgrywają samorządy lokalne i szefowie podmiotów leczniczych - mówiła wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko podczas grudniowego posiedzenia sejmowej komisji.
Samorządowcy mają wrażenie, że problem zaczyna wymykać się spod kontroli. Przykładowo, w dwóch powiatowych szpitalach w województwie opolskim (w Kluczborku i Oleśnie) na początku stycznia zawieszono działanie oddziałów chorób wewnętrznych. Powód? Dyrekcje nie mogą znaleźć wystarczającej liczby lekarzy do pracy. I takie sytuacje - jak przekonują samorządowcy - są coraz powszechniejsze.
Poprzedni minister zdrowia - Konstanty Radziwiłł - do ostatnich chwili zapewniał, że postulaty protestujących lekarzy są systematycznie realizowane. Resort wskazywał przy tym, że niedawno weszła w życie ustawa, na mocy której nakłady na opiekę zdrowotną mają stopniowo rosnąć do 6 proc. PKB w 2025 r. Minister zwracał też uwagę, że od stycznia wynagrodzenia zasadnicze młodych lekarzy po raz kolejny wzrosły i obecnie wynoszą od 3,6 tys. zł do 4,7 tys. zł. Kolejne podwyżki są planowane na 1 stycznia 2019, 2020 i 2021 r.
Nowy minister od momentu objęcia urzędu (przynajmniej do chwili powstawania tego tekstu) konsekwentnie milczy i nad swoimi propozycjami pracuje w zaciszu gabinetów. "Drodzy Rezydenci, dialog i spotkanie z Wami są dla mnie bardzo ważne. Proszę o kilka dni cierpliwości" - napisał na Twitterze Łukasz Szumowski.
To milczenie w minionych dniach zaczęło jednak niepokoić samorządy. - W Ministerstwie Zdrowia i w centralach do nikogo nie idzie się teraz dodzwonić - mówi nam jeden z lokalnych urzędników. We wtorek 16 stycznia odbyło się nadzwyczajne posiedzenie zarządu Związku Powiatów Polskich. Do końca nie było wiadomo, czy pojawi się tam ktokolwiek decyzyjny, z resortu zdrowia nikt nie przyszedł. - W zależności od rozwoju sytuacji będziemy podejmować stanowisko w tej kwestii - usłyszeliśmy od przedstawiciela związku na dzień przed posiedzeniem. Dziś już wiadomo nie pojawił się.
Lokalni włodarze przekonują nas, że w kwestii polityki zdrowotnej, chcą "wrócić do normalności". - Ostatnie rozwiązania, np. w postaci sieci szpitali, zamiast pomóc tylko pogorszyły sytuację. Musimy przerwać chocholi taniec kontraktowania - mówi Ludwik Węgrzyn. - Dla szpitali znajdujących się w sieci kontrakty na finansowanie z NFZ nie są jak kiedyś roczne i dodatkowo co rok weryfikowane, lecz kwartalne i wyliczane według algorytmu z wykonania w poprzednich kwartałach, dla których nie ma gwarancji zapłaty. Jak można poważnie traktować taką długość umowy, jeśli kontraktujący żądają od dyrektorów szpitali zabezpieczenia standardów sprzętowych i osobowych, np. posiadania tomografu czy rezonansu magnetycznego? To są bardzo drogie urządzenia, ale przy tej formule kontraktów nikt nie ma pewności co do dalszego finansowania danej placówki - twierdzi.
Władzom lokalnym zależy też na uporządkowaniu sytuacji pielęgniarek. Jak już pisaliśmy w DGP, pojawiła się szansa na poprawę sytuacji 6 tys. pielęgniarek zatrudnionych w DPS-ach. Już trwają rozmowy między resortem zdrowia oraz ministerstwem rodziny w tej sprawie. Wstępny plan zakłada, że usługi łączące w sobie opiekę pielęgniarki środowiskowej POZ i opieki długoterminowej mogłyby być kontraktowane z NFZ przez podmioty działalności leczniczej lub przez pielęgniarki w ramach prywatnej praktyki pielęgniarskiej.
Wyzwaniem dla nowego ministra będzie realizacja postanowień wynikających ze strategii rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce, którą pod koniec grudnia wiceminister zdrowia przedłożyła kierownictwu resortu. Dokument ten zakłada m.in., że w ciągu 15 lat liczba pielęgniarek w Polsce na 1 tys. mieszkańców osiągnie średni wskaźnik OECD (9,4 w 2016 r.). To prawdopodobnie będzie wiązało się z koniecznością dosypania pieniędzy do systemu zdrowia. Jedno z działań przewidzianych w strategii przewiduje stworzenie mechanizmów dających pielęgniarkom i położonym możliwość "zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych na preferencyjnych zasadach, np. w ramach programu Mieszkanie Plus" (program przechodzi właśnie z Ministerstwa Infrastruktury bezpośrednio pod skrzydła premiera Morawieckiego i wicepremiera Piotra Glińskiego - red.). Jest to szczególnie ważne w tych samorządach lokalnych, gdzie odnotowuje się najniższe wskaźniki zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Chodzi o stworzenie systemu zachęt (w tym mieszkaniowych), które skłoniłyby tzw. biały personel do podejmowania pracy w takich rejonach kraju. Rozpoczęcie realizacji tego zadania przewidziane jest na III kwartał 2018 r., a cały proces ma potrwać do 2020 r.
Ministerstwo Obrony Narodowej
Samorządowcy przyznają, że nie mają za wiele styczności z resortem kierowanym do niedawna przez Antoniego Macierewicza. W kręgu zainteresowań samorządowców pozostają jednak dwie kwestie, za które odpowiada ministerstwo.
Pierwsza to program budowy i rewitalizacji strzelnic, który ruszył z początkiem tego roku (obowiązująca od 1 stycznia br. ustawa z dnia 9 listopada 2017 r. o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego). Zgodnie z nim samorządy mogą otrzymać dotację z MON na przedsięwzięcia związane z budową, remontami i utrzymaniem strzelnic oraz rozwijaniem sportu strzeleckiego. Do tego jest szansa na uzyskanie pieniędzy na budowę pomników i remonty istniejących obelisków "upamiętniających tradycję, chwałę i sławę oręża polskiego".
Na razie samorządy nie wiedzą, kiedy dotacje zostaną uruchomione, w jakiej wysokości i na jakich zasadach. - Czekamy na wydanie odpowiedniego rozporządzenia. Bez tego nawet nie ma o co się starać w resorcie - słyszymy od jednego z włodarzy. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że z resortu odszedł wiceminister Michał Dworczyk (został szefem Kancelarii Premiera). A to on był motorem napędowym całego przedsięwzięcia związanego ze strzelnicami.
Druga sprawa istotna na ten moment dla samorządów to sposób funkcjonowania nowelizacji ustawy o drogach publicznych, podpisanej 9 stycznia przez prezydenta Dudę. Zakłada ona określenie statusu niektórych dróg jako szczególnie ważnych pod kątem obronnym. Zmiany umożliwią wykorzystanie na potrzeby obrony państwa wszystkich dróg publicznych na potrzeby transportów Sił Zbrojnych RP i NATO. Nowe przepisy przewidują, że do inwestycji na tego rodzaju drogach (zwłaszcza ich remontów) dołoży się resort obrony narodowej. Samorządy liczą na to, że w wykazie takich dróg znajdzie się jak najwięcej podlegających im odcinków jezdni. - Schetynówki to nie będą, ale w kontekście tego, że rząd przyciął poziom finansowania w tym programie o 200 mln zł, dobrze jest mieć jakąś alternatywę, która choć trochę może zrekompensować ubytek - mówi jeden z samorządowców.
"Trochę" to jednak trafne określenie w tym przypadku. Na etapie prac nad projektem przygotowanym przez MON zakładano, że w latach 2018-2028 łączne wydatki budżetu państwa na inwestycje na drogach o znaczeniu obronnym wyniosą 240,5 mln zł. Tak więc to zaledwie kropla w morzu potrzeb drogowych samorządów.
ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/014/i02.2018.014.18300020a.804.jpg@RY2@
Tomasz Żółciak
@tzolciak
Bez dialogu nie da się stanowić dobrego prawa
Głos samorządów nie ma na celu obstrukcji działań rządowych, lecz zwrócenie uwagi na skutki przyjmowanych rozwiązań, które są lepiej dostrzegalne z perspektywy lokalnej
Państwa kancelaria wspiera m.in. Związek Miast Polskich i Związek Gmin Wiejskich na Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. A te twierdzą, że rola komisji maleje bo słabnie dialog z rządem. Czy teraz to się zmieni?
: Środowisko samorządowe konsekwentnie oczekuje od strony rządowej otwartości i chęci dyskusji na temat wypracowywanych rozwiązań legislacyjnych. Podstawowa ich część ma charakter apolityczny i zmierza do rozwiązania konkretnych problemów, z którymi każdego dnia muszą mierzyć się samorządowcy reprezentujący przecież wprost interesy mieszkańców. Ich głos w procesie stanowienia prawa nie ma na celu obstrukcji działań rządowych, lecz zwrócenie uwagi na skutki przyjmowanych rozwiązań, które w wielu przypadkach są lepiej dostrzegalne z perspektywy lokalnej aniżeli z perspektywy organu centralnego.
Kolejny zarzut samorządów dotyczy wnoszenia do Sejmu projektów poselskich. Miało to wyłączyć konsultacje publiczne i ograniczyć dyskusję...
: Tak, praktyka ta stosowana jest od dawna. Ma ona celu uniknięcie żmudnego, ale przecież koniecznego procesu uzgodnień i konsultacji. To odbywa się z wyraźną szkodą dla jakości stanowionego prawa, w tym samorządowego. Rekonstrukcja rządu daje więc szansę na nowe otwarcie. Sprawą istotną jest, aby przedstawiciele Rady Ministrów z otwartą przyłbicą stawiali czoła problemom samorządowym, podejmując dialog z przedstawicielami gmin, powiatów i województw. Przecież oni chcą konstruktywnie rozmawiać. Rząd nie powinien chować się za plecami parlamentarzystów.
Wiele ważnych ustaw weszło niedawno w życie, inne są procedowane. Na które zagadnienia szczególnie powinno się zwrócić uwagę?
.: Wskazać tutaj można na konieczność dokończenia prac legislacyjnych nad zmianami związanymi z procesem inwestycyjnym oraz instrumentami prawnymi, które w tym zakresie zostaną przyznane organom samorządu terytorialnego. Szereg niezwykle istotnych dla samorządów zagadnień wiąże się z szeroko rozumianym prawem ochrony środowiska. Chodzi tu zarówno o zapowiadane od dawna zmiany w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, jak i coraz wyraźniejszą konieczność modyfikacji przepisów ustawy o odpadach w zakresie planów gospodarki odpadami oraz instalacji RIPOK. Kolejnym wyzwaniem bez wątpienia będzie wdrażanie nowego prawa wodnego oraz rewolucyjnych zmian w ustawie o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Tempo prac legislacyjnych nad tymi aktami skutkuje licznymi wątpliwościami natury interpretacyjnej, które jak można się spodziewać, wymagać będą pilnej interwencji ustawodawczej. Dodatkowe trudności z tym związane mogą wynikać z kolejnych przesunięć strukturalnych w tym zakresie, czyli przeniesienia działu administracji gospodarka wodna, obejmującego m.in. określanie zasad i warunków zbiorowego zaopatrzenia w wodę przeznaczoną do spożycia przez ludzi oraz zbiorowego odprowadzania ścieków, do Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.
Corocznie dużo sporów powodują też zmiany podziału terytorialnego kraju. Z nowym szefem MSWiA będzie o czym rozmawiać?
.: Jest to z pewnością temat wymagający podjęcia prac przez nowe kierownictwo MSWiA. Chodzi o stabilność podziału terytorialnego państwa oraz wypracowanie skutecznych mechanizmów dokonywania w nim zmian w sposób możliwie najmniej konfliktowy. Dotychczasowe doświadczenia związane z wydawaniem rozporządzeń o zmianie granic gmin wskazują na dyskusyjną ich zasadność oraz konfliktogenność przyjmowanych rozwiązań. Równie istotnym tematem związanym z tym resortem jest podjęcie pilnych decyzji co do umożliwienia niektórym miastom - np. Pile, Sieradzowi czy Ciechanowowi - uzyskania statusu powiatu grodzkiego. Warto również podjąć intensywne prace nad zmianami dotyczącymi współpracy między JST. To może usprawnić realizację coraz bardziej skomplikowanych zadań publicznych.
Ostatnio dużo wątpliwości zrodziło się w związku z nowelizacją ustawy dekomunizacyjnej. Czy w tym zakresie widzą panowie konieczność zmiany?
.: Fundamentalne znaczenie w kontekście wszelkich zmian proponowanych przez zrekonstruowaną Radę Ministrów ma ich zgodność z wartościami i zasadami wynikającymi z przepisów Konstytucji RP oraz wiążącego Polskę prawa międzynarodowego. W tym zwłaszcza z Europejską Kartą Samorządu Lokalnego. Jest to jedna z przesłanek uzyskania akceptacji poszczególnych rozwiązań przez środowiska samorządowe, zwłaszcza w rezultacie przeprowadzenia rzeczywistych, a nie tylko fasadowych konsultacji z tymi środowiskami. Niestety praktyka ostatnich miesięcy pokazuje, że powyższe standardy są przez stronę rządową pomijane, a przyjmowane rozwiązania są niezgodne z Konstytucją RP, a także EKSL. Przykładem w tym zakresie mogą być także rozwiązania dotyczące sposobu realizacji zadania własnego gminy w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę czy zbiorowego odprowadzania ścieków, w rezultacie których samorządy terytorialne pozbawiono kluczowych w tym zakresie kompetencji na rzecz administracji rządowej.
ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/014/i02.2018.014.18300020a.805.jpg@RY2@
dr hab. Krystian M. Ziemski prof. UAM, radca prawny, założyciel Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu
@RY1@i02/2018/014/i02.2018.014.18300020a.806.jpg@RY2@
Maciej Kiełbus partner współkierujący działem prawa administracyjnego Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu
Rozmawiał Leszek Jaworski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu