Drugie życie tablicy adresowej kosztuje
Wymazanie nazw ulic nawiązujących do dawnego ustroju stało się polem nie tylko ideowej bitwy. Dekomunizacyjny bój toczy się także o pieniądze
Czyszczenie wspólnej przestrzeni z symbolów PRL odbiło się rykoszetem nie tylko na mieszkańcach, ale również spółdzielniach i władzach miast. I o ile dla tych pierwszych organizacyjny chaos związany z ustawą dekomunizacyjną oznacza np. uciążliwości przy zamawianiu posiłku czy odbieraniu poczty, o tyle dla wspólnot i samorządów lista strat jest dużo większa. Przede wszystkim obejmuje ona koszty dostosowania się do nowych wymogów. A te wahają się od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych, zależnie od tego, na ilu blokach czy przystankach trzeba było usuwać tabliczki i oznaczenia z nazwami odwołującymi się do niepożądanych patronów i wydarzeń historycznych.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.