Nie jesteśmy w stanie wszystkiego finansować
Edward Trojanowski: Przede wszystkim ustawodawca powinien oszacować koszty dla małych gmin wiążące się ze zmianami. I w początkowym okresie wprowadzania nowych przepisów budżet państwa musi w nich partycypować
ZZGWRP wystosował bardzo krytyczną opinię projektu ustawy o ochronie zwierząt. Grozi, że go nie poprze. A jednak wyraża zadowolenie, że dokument ten powstał. To wygląda na rozdwojenie jaźni.
Bardzo zależy nam na tym, żeby ograniczyć, a docelowo wyeliminować bezdomność zwierząt. Potrzebujemy do tego przepisów, które da nam ustawa. W dodatku niemal wszyscy w Polsce się zgadzają co do kierunku proponowanych zmian, nie ma więc kłótni, antagonizmów, protestów. Inaczej jest w przypadku zwierząt futerkowych i cyrkowych. Próba uregulowania tego wywołuje wielkie emocje, gdyż godzi w interesy finansowe różnych grup. Z tego powodu tej ustawy tak długo nie można było przeprowadzić, bo co rusz wybuchała awantura. Dlatego legislator postanowił wyjąć z niej te sporne kwestie i odłożyć na później. Załatwmy teraz przynajmniej jedną sprawę – psów i kotów.
Proszę w takim razie mi wyjaśnić, dlaczego opinia o projekcie jest negatywna.
Dlatego, że po raz kolejny państwo usiłuje przerzucić ciężar finansowania zmian na samorządy. Z uzasadnienia ostatniej autopoprawki wynika, że projekt nowelizacji nie przyniesie negatywnych skutków finansowych dla Skarbu Państwa, a przeciwnie – pozwoli ograniczyć wydatki bud żetowe związane z opieką nad bezdomnymi zwierzętami oraz zapobieganiem ich bezdomności. Ale jeśli proponowane przepisy są neutralne dla państwowego budżetu, to już dla kas samorządowych nie. W dodatku nikt nawet nie usiłował przeanalizować, ile będą musiały wydać samorządy, jeśli ten projekt wejdzie w życie. Ja wiem, że dla części gmin będzie to ciężar nie do uniesienia. Mamy w kraju jakieś 2,5 tys. małych gmin, z czego 500 nie ma nadwyżki środków operacyjnych. Ich budżety są tak napięte, że nie ma w nich miejsca na kolejne wydatki.
Uważa pan, że będą musiały wydać więcej pieniędzy niż dziś, kiedy i tak muszą wykładać środki na opiekę nad bezdomniakami?
Oczywiście, że tak. Gminy mają płacić nie tylko za czipowanie i sterylizację bezdomnych zwierząt, ale także pokrywać wydatki utrzymania tych, które zostaną odebrane ich właścicielom przez organizacje społeczne do czasu zakończenia postępowania administracyjnego czy sądowego. A to może trwać i trwać, przy czym nie ma żadnej gwarancji, czy uda się te pieniądze odzyskać. Jednak największy problem widzimy w zapisach dotyczących schronisk. Teraz nie mogłyby prowadzić ich podmioty komercyjne, a właśnie same gminy bądź organizacje pożytku publicznego. Są tu trzy niebezpieczeństwa. Pierwsze to takie, że koszt wybudowania schroniska przez gminę to przynajmniej kilka milionów złotych – i tylko te najbogatsze będzie na to stać. A jeszcze trzeba będzie zapewnić ich bieżącą obsługę. Nawet jeśli jakiś samorząd miałby na to pieniądze i chciał takie schronisko uruchomić, zmierzy się z kłopotem w postaci braku odpowiedniej lokalizacji. Bo taki obiekt musi spełniać wyśrubowane normy odległościowe i sanitarne. A w projekcie jest tylko sześć miesięcy na wygaszenie tych komercyjnych. Gdzie umieścić zwierzęta, które obecnie w nich przebywają? No i trzecie ryzyko: obawiam się, że już wczoraj właściciele komercyjnych placówek, które źle opiekują się zwierzętami, złożyli w sądach wnioski o rejestrację fundacji albo stowarzyszeń. Ten zapis o schroniskach należy bezwzględnie wyrzucić.
Jakie zmiany należałoby wprowadzić w projekcie, aby był dla was akceptowalny?
Przede wszystkim ustawodawca powinien oszacować koszty dla małych gmin wiążące się ze zmianami. I w początkowym okresie wprowadzania nowych przepisów bud żet państwa musi w nich partycypować. Należy także wprowadzić dłuższy okres na wdrażanie tych regulacji To, czego także się obawiamy, to zapis, że gmina może przejąć od właścicieli zwierząt obowiązek – a więc i koszty – czipowania. Moim zdaniem będzie to rodziło presję zarówno ze strony mieszkańców, jak i radnych, zwłaszcza opozycyjnych, aby samorząd wykładał na to środki niezależnie od swoich możliwości finansowych. I w ten sposób zwierzęta zamiast łagodzić obyczaje, staną się kolejnym powodem do politycznej awantury. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu