Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opieka społeczna

Popsuty system rekrutacji do żłobków

27 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Z apisanie dziecka do żłobka powinno być prostą czynnością. A jednak! Na przykład w Warszawie rodzice mogą wskazać do trzech placówek, a to, czy zdobędą miejsce, zależy zarówno od wielkości żłobka, jak i przyznanych im punktów (np. za sytuację życiową). System komputerowy generuje pozycję zgłoszenia oraz szansę na rekrutację. Listę placówek można zmieniać tylko w określonych okresach w ciągu roku.

Dzieci, które nie dostały się w danej turze, muszą czekać na pojawienie się miejsc w preferowanych placówkach. Jeśli maluch zostanie przyjęty w jednym miejscu, to zostaje przypisany do tego; jeśli dostanie się do kilku, zostanie przydzielony do któregoś ze żłobków „zgodnie z kryterium”. Przy czym konia z rzędem temu, kto zgadnie, o jakie kryterium chodzi. Bo raz władze stolicy informują, że system losuje, innym razem, że kieruje się preferencjami rodziców, a jeszcze innym, że bierze pod uwagę liczbę uzyskanych punktów. A ponieważ komputery nie umieją zgadywać, więc system stosuje tylko jedno z tych kryteriów w danym czasie.

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać rozsądnie, lecz tak nie jest. Po pierwsze, ograniczenie liczby preferowanych żłobków do trzech oznacza, że rodzice podają nie wymarzone placówki, lecz przede wszystkim takie, na które mają szanse. Po drugie, nauczeni wynikami poprzednich rekrutacji mogą strategicznie zmieniać dobór preferowanych żłobków, by zmaksymalizować szanse na sukces przy następnym podejściu. Wygrywają więc nie ci, którym żłobek jest najbardziej potrzebny, ale ci, którzy „przechytrzą” system.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.