Opiekun wszystkiego nie załatwi. Potrzebne są pieniądze
Rozmowa z Katarzyną Stępińską, kierownikiem działu programowego Biura Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża
PCK jest organizacją zajmującą się pomocą społeczną, działającą od wielu lat. Zajmujecie się przede wszystkim...
Pomocą osobom chorym w domach. Nie tylko starszym, ale też wszystkim, którzy takiej opieki wymagają.
Jesteście organizacją pozarządową, ale współpracujecie z samorządami. One same przyznają, że takie organizacje to wielki skarb.
Miło słyszeć taką ocenę. Współpraca oczywiście jest, ale ostatnio są problemy.
Natury merytorycznej czy finansowej?
Z perspektywy biura Zarządu Głównego PCK ogląd może być bardzo ogólny, ale najważniejsze są głosy z ośrodków w terenie. Ludzie zajmujący się tam opieką nad potrzebującymi narzekają na brak środków finansowych.
Samorządy nie mają pieniędzy?
Może nie mają, może to syndrom kryzysu. Mamy przykład woj. łódzkiego, w którym pod koniec ubiegłego roku obcięto fundusz na nasze świadczenia o blisko 1 mln zł.
A może samorządy źle gospodarują pieniędzmi przyznanymi z budżetu na finansowanie organizacji samorządowych?
Nie mnie oceniać. Wiem, że obcinane są godziny opiekunek, a przecież wiadomo, ile chorej czy starszej osobie tych opiekuńczych godzin potrzeba. Podwyższane są także kwoty udziału własnego podopiecznych, co niestety wyklucza najbiedniejszych.
Przecież jest konkurencja, różne firmy startują do przetargów na opiekę i pomoc. Gmina, ogłaszając przetarg, musi poza standardem kierować się przede wszystkim cenami usług.
Tak, ale to nie cena świadczy o jakości. A ona jest dla podopiecznych najważniejsza. Nasz opiekun jest przez nas szkolony. Program udzielania pierwszej pomocy oferowany przez nasze stowarzyszenie spełnia standardy europejskie. Jest taki sam jak w Niemczech czy we Francji. Przeszkolony opiekun potrafi nie tylko zająć się chorym, lecz także poprowadzić fachową reanimację. Rzeczywiście nasze oferty bywają droższe niż innych firm.
Czy to znaczy, że współpraca z gminami ostatnio się nie układa?
Dużo zależy od samorządu. I przyznają, że łatwiej współpracuje się z małymi gminami Tam często jesteśmy od lat, znamy ludzi, a oni nam ufają. I gmina też.
A w dużej gminie?
Jest pewna anonimowość i nieznajomość sytuacji podopiecznych ośrodków pomocy społecznej. Mieliśmy przykład, kiedy opiekun PCK miał zlecenie przygotowania podopiecznemu obiadu. Tylko że w domu nie było żadnych produktów do tego obiadu, a podopieczny nie miał pieniędzy, żeby je można było kupić. Dodatkowo nie było na czym tego obiadu ugotować. Może to syndrom wielkiego miasta, w którym mimo pracowników socjalnych nie wiadomo, jak wyglądają domy osób, którym przyznawana jest pomoc socjalna. Należy w tym miejscu dodać, że tylko służby państwowe mogą w domach podopiecznych przeprowadzać wywiady środowiskowe, czyli poznać rzeczywistą sytuację tych ludzi.
To macie żal do samorządów?
To nie jest kwestia żalu. Ale są takie sytuacje, że oferent zgłasza gotowość podjęcia się zadania z miasta X - odległego od gminy ogłaszającej konkurs o 100-200 km. Np. w Łodzi otrzymano ofertę z Białegostoku, a w Zgierzu - z podwarszawskiego Piaseczna. Ten oferent zgłasza kadrę do wykonania usług - mieszkańców Piaseczna i okolic. Gminy nie interesuje, jak oferent przewiezie ludzi z odległego miasta. Oferent wie, że gminę interesuje najniższa stawka za godzinę usługi, bo inne kryteria, choćby jakość usług, są nisko punktowane, np. na 30 proc. Najważniejsza jest cena - im niższa, tym lepsza dla budżetu gminy. Oferent wie, że opiekunki, które były w punkcie PCK - i tak zgodzą się na niższe wynagrodzenie, - bo nie mają wyboru. Gmina (MOPS) uważa, że jeśli PCK stać, żeby płacić siostrom za urlopy, świadczenia socjalne, nagrody jubileuszowe, to wasz problem - my płacimy 9,50 zł za godzinę, a godzina pracy siostry PCK to ponad 17 zł. Tylko zważywszy na nasze standardy, przykro jest w przetargu przegrywać o złotówkę z firmą, która zaoferowała catering, a my własną kuchnię. Tak było np. w Opolu.
Czyli jakość musi przegrywać z kosztami?
To pytanie do ustawodawcy i Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, nie do nas, i nawet nie do samorządów. Powinny być proponowane wysokie, europejskie standardy usług. Ale jakość wymaga pewnych pieniędzy. Ograniczenia finansowe są. I wszystkie organizacje to rozumieją. Ale najważniejsze jest, by zobaczyć człowieka. Bo pieniądz i cena usług to nie wszystko. I samorząd reprezentujący lokalną społeczność powinien to dostrzec.
Czy macie chętnych na pracowników w swojej organizacji. Ile ich jest teraz, w ilu gminach w kraju pracujecie, jaki jest nowy nabór?
W 2012 r. PCK prowadził 110 punktów opieki, miał podpisane 163 umowy z samorządami na opiekę nad chorymi w domu. Ogółem objęto nią ponad 12 tys. osób, w tym opiekę nad 716 osobami sfinansowano ze środków własnych stowarzyszenia. Pomocą sąsiedzką objęto 316 osób, w tym ze środków własnych 37 osób. Usługi opiekuńcze świadczyło ponad 5. tys. sióstr i opiekunek PCK.
I pytanie na koniec, prozaiczne. Ile może zarobić wykwalifikowany opiekun w gminie, w której PCK wygrało konkurs? Czy kwoty są zróżnicowane w zależności od wielkości jednostki samorządu terytorialnego?
Tak, kwoty są bardzo zróżnicowane i zależą od stawki godzinowej oraz liczby godzin pracy danego opiekuna (czy raczej opiekunki, bo ten zawód jest bardzo sfeminizowany).
@RY1@i02/2013/070/i02.2013.070.08800070b.803.jpg@RY2@
Wojtek Górski
Katarzyna Stępińska kierownik działu programowego Biura Zarządu Głównego PCK
Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu